Ostatnie dni przyniosły dwa ważne testy na krajowym rynku obligacji.
W piątek Moody’s obniżył rating Polski z A2 do A3, wskazując na wysokie deficyty, rosnący dług i koszty jego obsługi. W trakcie pierwszego dnia handlu po decyzji krajowy dług zyskiwał na wartości.
Drugim testem była środowa aukcja. Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje za ponad 12 mld zł przy popycie przekraczającym 22,5 mld zł. Pięcioletnią serię PS1031 sprzedawano z rentownością 5,69 proc., a dziesięcioletnią DS0436 przy 6,12 proc. Rekordowo wysoki popyt potwierdził, że ubiegłotygodniowe poziomy rentowności uwzględniały zmianę ratingu i były dobrym miejscem do kupowania polskich obligacji.
Sentymentowi pomaga również otoczenie globalne. Sygnały o prowadzonym dialogu pomiędzy USA i Iranem zwiększyły nadzieje na deeskalację konfliktu. Te nadzieje rosną, bo za oceanem wkrótce odbędą się wybory połówkowe, notowania Republikanów szorują po dnie, rośnie więc partyjna presja na Donalda Trumpa.
W efekcie ropa Brent cofnęła się poniżej 100 dolarów. Niższa cena ropy ogranicza obawy inflacyjne i zmniejsza presję na dalszy wzrost globalnych rentowności.
Dla krajowego długu perspektywy inflacji mają teraz największe znaczenie. Nie oznacza to, że ryzyka fiskalne zniknęły. Rynek pokazał jednak, że przy rentownościach pięciolatki w okolicy 6 proc. pojawia się popyt zdolny absorbować dużą podaż. Przy stopie referencyjnej NBP na poziomie 3,75 proc. pięcioletnie obligacje zaczęły oferować solidne carry za wydłużenie duration.