Zgodnie z danymi GUS, najsilniejszy wzrost w skali roku odnotowano w sprzedaży samochodów i części do nich (11,7 proc.), solidny też w dobrach trwałych – meblach i sprzęcie RTV/AGD (o 10,6 proc. r/r) i w kategorii „pozostałe” obejmującej m.in. markety i dyskonty (11,1 proc.).

Na przeciwnym biegunie znalazła się m.in. sprzedaż odzieży i obuwia, ze spadkiem o 2,7 proc. r/r. - To jedyna kategoria, w której osłabienie popytu nie ma związku ani z paliwami, ani z efektem bazy – zauważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Lewiatana. - Zarówno w danych o inflacji, jak i produkcji kategoria ta wygląda dość słabo. Jeśli ten trend spadkowy się utrzyma, firmy działające w tej branży mogą w niedługim czasie zacząć zgłaszać problemy z płynnością – ocenia.

Po miesiącu przerwy, na plus powróciła też dynamika sprzedaży paliw: według danych GUS o 1,1 proc. r/r. - Wydaje się, że miało miejsce tankowanie pojazdów na zapas przed wrześniem, kiedy wygasł rządowy program obniżający VAT na paliwa – komentuje Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Erste Bank Polska. Jak pokazali ekonomiści PKO BP, dane o transakcjach kartowych klientów banku pokazują dalece wykraczający poza prawidła sezonowe wzrost sprzedaży paliw pod koniec sierpnia (gdy kończył się CPN 2.0), i tąpnięcie na początku września. To odreagowanie zapewne więc zobaczymy w statystykach sprzedaży paliw za wrzesień.

Słabsze od oczekiwań ekonomistów Erste BP były też dane o sprzedaży żywności (+1 proc. r/r) oraz kosmetyków i farmaceutyków (+6,2 proc. r/r). – To może sugerować, że w tym sezonie wakacyjnym Polacy intensywnie podróżowali za granicę – wnioskuje Bielski.

Czytaj więcej

Płace i budownictwo odreagowały po lipcowych zaskoczeniach

Ceny paliw podbiły deflator

Warto zauważyć, że są to dane w ujęciu cen stałych, a więc po „wyekstraktowaniu” kwestii zmian cen. W cenach bieżących, a więc uwzględniając też inflację, nie jest raczej zaskoczeniem, że sprzedaż detaliczna urosła mocniej, o 6,4 proc. r/r, i była napędzana przede wszystkim przez wzrost wartości sprzedaży paliw (o blisko 22 proc. r/r). Zdecydowana większość tego efektu to jednak po prostu efekt wyższych cen benzyny czy diesla. Jak wspomniano, w cenach stałych sprzedaż paliw urosła „tylko” o 1,1 proc. r/r.

Porównanie danych w cenach stałych i bieżących potwierdza to, na co wskazują też statystyki inflacyjne – wciąż spadają m.in. ceny samochodów oraz odzieży i obuwia. Deflator w sprzedaży żywności, napojów i wyrobów tytoniowych spadł najniżej w historii danych, do 0,3 proc. (dzięki deflacji cen żywności), za to widać pewne odbicie w cenach dóbr trwałych. W sprzedaży mebli i sprzętu RTV/AGD deflator wyniósł równe 0 proc. r/r, nie przybierając ujemnej wartości pierwszy raz od grudnia 2024 r. To może sugerować rozluźnienie presji ze strony konkurencji z Azji, przy rosnących cenach producentów tam oraz w kraju.

Ogółem wzrost cen paliw (nawet mimo obniżki VAT w drugiej połowie sierpnia) sprawił, że deflator sprzedaży detalicznej powędrował do poziomu 2,5 proc., najwyższego od grudnia 2023 r.

Czytaj więcej

Wynagrodzenia w Polsce „wróciły do bazy" po lipcowym zaskoczeniu. Są nowe dane GUS

Dychotomia popytu

„U konsumenta bez większych zmian” – konstatują ekonomiści Pekao. Rzeczywiście, dane z ostatnich miesięcy pokazują dość stabilny popyt na towary – bez załamania, ale i bez boomu.

Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego, wskazuje jednak na pewną dychotomię popytu konsumpcyjnego widoczną w sierpniowych danych. - Wciąż utrzymuje się dwucyfrowy wzrost sprzedaży dóbr trwałego użytku. Jednocześnie niską dynamikę obserwowaliśmy w przypadku towarów pierwszej potrzeby, takich jak żywność i paliwa, pomimo kolejnej edycji programu CPN w drugiej połowie sierpnia. Niższa niż w poprzednich miesiącach była także dynamika sprzedaży farmaceutyków – zauważa.

Jak ocenia, sierpniowe dane potwierdzają, że hamujące tempo wzrostu płac oraz rosnące ceny paliw wywierają presję na część konsumentów. - Ciekawe jest to, że nie dotyka to istotnie popytu na dobra trwałego użytku, ale jednocześnie konsumenci starają się oszczędzać na podstawowych wydatkach. Nie można wykluczyć, że odmienne zachowania konsumpcyjne dotyczą osób o wyższych dochodach i zgromadzonych oszczędnościach, a inaczej zachowują się osoby mniej zamożne – komentuje.

Dane z gospodarki wskazują, że nastroje konsumentów nadal pozostają dość stabilne. Eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie i duży wzrost cen paliw nie odbił się widocznie na wskaźnikach ufności konsumenckiej. Mimo miesięcznych wahań (bardzo dobry lipiec, słaby sierpień), co do zasady wydaje się, że nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zakotwicza gdzieś poniżej poziomu 6 proc. r/r, co przy rosnącej inflacji będzie obniżało realne tempo wzrostu płac. W sierpniu realne zarobki w sektorze przedsiębiorstw zwiększyły się tylko o około 2,1 proc. r/r. To - na równi z wynikiem z kwietnia br. – najniższy odczyt od trzech lat.

- Oczekiwany przez nas wzrost inflacji w najbliższych miesiącach, zmniejszający realną siłę nabywczą dochodów gospodarstw domowych, będzie oddziaływał w kierunku pogorszenia nastrojów konsumenckich i obniżenia dynamiki konsumpcji – nie ukrywa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. – Oczekujemy jednak, że gospodarstwa domowe będą wygładzały ścieżkę konsumpcji, czyli tylko częściowo dostosują swoje wydatki do przejściowego obniżenia dochodów, wykorzystując zgromadzone wcześniej oszczędności – dodaje.