Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki geopolityczne doprowadziły do ostatnich spadków cen ropy.
  • W jaki sposób Arabia Saudyjska łagodzi obawy o globalną podaż surowca po ataku na kluczowy rurociąg.
  • Jakie pozycje na rynku kontraktów terminowych zajmują traderzy i o czym świadczy ich rekordowa aktywność.
  • Dlaczego ceny diesla rosną mimo spadków cen ropy i jaką strategiczną decyzję rozważa w związku z tym Biały Dom.

Ropa gatunku WTI taniała w środę po południu o 5 proc., a jej cena wynosiła wówczas 89 USD za baryłkę. Notowania surowca gatunku Brent były bardziej płaskie. Za baryłkę płacono 99 USD, po tym jak dzień wcześniej jego cena, po raz pierwszy od dwóch tygodni, zamknęła się poniżej poziomu 100 USD. Spadała przez sześć sesji z rzędu, czyli najdłużej od sierpnia 2026 r.

Czytaj więcej

Saudyjski ropociąg rusza, ale powoli. Na stacjach nadal będzie drogo

Oznaki uspokojenia

Do tej przeceny mocno przyczynił się wzrost nadziei inwestorów na deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Trump stwierdził, że amerykańscy urzędnicy odbyli „bardzo dobre spotkanie” z irańską delegacją w Nowym Jorku, które trwało około trzech godzin. Wcześniej w przemówieniu do ONZ Trump powiedział, że stoi przed „wielką decyzją” – czy zawrzeć porozumienie z Teheranem, czy „unicestwić” ten kraj. Zasugerował również, że do zawarcia umowy z Iranem mogłoby dojść po listopadowych wyborach „połówkowych” do Kongresu USA. Agencja Reuters doniosła natomiast, że Iran mógłby otworzyć Cieśninę Ormuz w ciągu tygodnia, jeśli USA zgodzą się złagodzić presję militarną i znieść blokadę irańskich portów. (Państwowe irańskie media zaprzeczyły jednak, by padła tego typu propozycja).

Część analityków przypomina, że wszystkie dotychczasowe sygnały o „rychłym” porozumieniu rozejmowym między Iranem a USA okazywały się przedwczesne. Tak może być również i tym razem. – Kiedy jesteś zbyt wielkim optymistą, chcesz widzieć dobre wiadomości do tego stopnia, że ignorujesz rzeczywistość – twierdzi John Driscoll, dyrektor w firmie JTD Energy Services.

Inwestorzy cieszą się jednak też z tego, że podaż na rynku nie jest tak zła, jak się obawiano. Arabia Saudyjska ogłosiła we wtorek wieczorem, że ponownie uruchomiła rurociąg Wschód–Zachód. Tym rurociągiem, prowadzącym do terminalu Yanbu nad Morzem Czerwonym, szła większość saudyjskiego eksportu ropy. Ta trasa przesyłowa pozwalała Arabii Saudyjskiej wygodnie omijać Cieśninę Ormuz, ale prawie dwa tygodnie temu rurociąg został uszkodzony w wyniku ataku dronowego. Po zbudowaniu obejścia uszkodzonej stacji pomp, działa on przy obniżonej przepustowości. Pełne przywrócenie przesyłu tą trasą może jednak zająć kilka tygodni. Ponadto Saudyjczycy wciąż wysyłają ropę tankowcami poprzez Cieśninę Ormuz. Agencja Bloomberg donosiła, że ze zdjęć satelitarnych wynika, że w saudyjskich portach nad Zatoką Perską są ładowane tankowce mogące pomieścić łącznie 12 mln baryłek ropy.

Traderzy wyraźnie liczą na dalsze spadki cen ropy, o czym świadczą choćby dane dotyczące handlu kontraktami terminowymi. We wtorek wolumen opcji put (czyli zakładających spadek cen) na ropę gatunku Brent wyniósł około 764 tys. kontraktów – wynik z wstępnych danych ICE Futures Europe. Kontraktów zakładających spadek cen ropy Brent było więc najwięcej w historii.

– Dla szerokiego rynku tańsza ropa przynosi kilka korzyści jednocześnie: ogranicza krótkoterminowe obawy inflacyjne, zmniejsza presję na rentowności obligacji oraz poprawia perspektywy marż przedsiębiorstw i siłę nabywczą gospodarstw domowych. Nadal jednak potrzebna jest ostrożność. Konflikt pozostaje nierozwiązany, a Fed dopiero co wznowił cykl zacieśniania polityki pieniężnej. Obecna sytuacja oznacza więc wyraźną poprawę apetytu na ryzyko, ale jeszcze nie pełne uspokojenie rynków. Załamanie rozmów USA–Iran mogłoby szybko ponownie podbić ceny ropy, rentowności obligacji i zmienność – ocenia Daniela Hathorn, analityczka z firmy Capital.com.

Czytaj więcej

W Stanach Zjednoczonych zaczyna brakować oleju silnikowego

Problem z dieslem

O wiele mocniej niż ropa drożały w ostatnich tygodniach na światowych rynkach produkty naftowe, takie jak olej napędowy. W USA jego cena niedawno przekroczyła poziom 6,5 USD za galon (równowartość 6,6 zł za 1 l) i stała się rekordowa. Rosnące ceny na stacjach benzynowych stały się poważnym problemem dla konsumentów przed wyborami „połówkowymi” w USA. Prezydent Trump zasygnalizował więc, że może poprzeć wprowadzenie zakazu eksportu paliwa dieslowskiego. Poparcie dla takiego pomysłu wyraził również Scott Bessent, sekretarz skarbu. Na wprowadzenie takiego zakazu przed wyborami „połówkowymi” naciska część republikańskich polityków obawiających się, że wysokie ceny diesla zaszkodzą szansom wyborczym ich partii.

Stany Zjednoczone od lat 70. nie wprowadzały zakazu eksportu produktów rafineryjnych. Przed 2015 r. (czyli w okresie przed boomem wydobycia ropy ze złóż łupkowych) zdarzało im się jednak wprowadzać krótkotrwałe zakazy eksportu ropy naftowej.

Gdyby został wprowadzony, ruch ten zagroziłby zaostrzeniem sytuacji na rynkach w innych częściach świata, ponieważ USA stały się „globalnym dostawcą ostatniej szansy”. Eksport oleju napędowego z USA wzrósł w zeszłym miesiącu do rekordowego tygodniowego poziomu blisko 2 mln baryłek dziennie. Amerykański zakaz mógłby więc prowadzić do wzrostu cen paliwa dieslowskiego w innych krajach.

– To produkty rafineryjne wyznaczają ton inflacji, intencjom Fedu co do stóp procentowych i nie mniej wzrostowi gospodarczemu – przypomina Ole Hansen, szef strategii rynków surowcowych Saxo Banku.