Dla inwestujących w fundusze papierów skarbowych ten rok jak dotąd jest kapryśny. Przecena obligacji (wzrosty rentowności) wymazała zyski, a część funduszy jest pod kreską. Najbliższych 12 miesięcy ma być jednak już znacznie lepsze, m.in. za sprawą wysokich dochodowości papierów skarbowych i mimo ewentualnych podwyżek stóp procentowych.
– W naszym podstawowym scenariuszu, który określilibyśmy jako „konserwatywny”, w perspektywie najbliższego roku, czyli do końca września 2027 r., zakładamy uspokojenie i lekką poprawę nastrojów na rynku obligacji w Polsce. Zakładane przez nas delikatne (rzędu kilku dziesiątych pkt. proc.) obniżenie rentowności obligacji skarbowych z dzisiejszych poziomów w połączeniu z atrakcyjną rentownością – stanowiącą bufor na okoliczność rynkowych wahań – powinno wspierać wyniki funduszy dłużnych – czytamy w raporcie TFI PZU.
W odniesieniu do wszystkich kategorii funduszy obligacji TFI PZU prognozuje wyniki powyżej inflacji i średniego oprocentowania lokat bankowych. Według danych NBP średnie oprocentowanie nowych i renegocjowanych umów złotowych wynosiło na koniec lipca około 3 proc. Po funduszach obligacji skarbowych krótkoterminowych zarządzający spodziewają około 7 proc. zysku, dla funduszy obligacji skarbowych długoterminowych 8–9 proc., z kolei potencjał wyników funduszy polskich obligacji korporacyjnych szacują na 5–6 proc., czyli WIBOR plus 200 pkt. baz.
Czytaj więcej
We środę na wielu rynkach papierów skarbowych rentowności zniżkowały (ceny rosły), nieco poprawiając nastroje po kilku dniach wyraźnej przeceny. Na...
TFI PZU wskazuje, że premia rentowności polskich obligacji dziesięcioletnich względem stopy referencyjnej NBP niedawno dotarła do około 2,7 pkt. proc. – czyli najwyższego poziomu od początku 2016 r. i blisko trzykrotnie wyższego od średniej z ostatniej dekady wynoszącej niespełna 1 pkt proc. To oznacza, że inwestorzy są wynagradzani za utrzymywanie długoterminowych obligacji skarbowych znacznie hojniej względem kosztu pieniądza w gospodarce.
Zarządzający spodziewają się też, że cykl podwyżek stóp procentowych w strefie euro najprawdopodobniej będzie szybki i zdecydowany – do połowy 2027 r. rynek wycenia jeszcze trzy podwyżki, w tym stopy depozytowej do 3,25 proc. Wrześniowa podwyżka w wykonaniu Fed w zestawieniu z nowymi prognozami przedstawionymi przez członków komitetu stanowi preludium do dalszego zacieśniania polityki w USA – tu także inwestorzy wyceniają jeszcze trzy podwyżki, czyli więcej niż sam bank centralny. Wyższe realne stopy (ponad inflację) powinny przyhamować gospodarkę. To z kolei powinno ograniczyć presję inflacji, wspierając obligacje.
Czytaj więcej
Dziewięć z dziesięciu ostatnich tygodni przyniosło wzrost rentowności dziesięcioletnich obligacji skarbowych. Mimo przewagi ocen eksperckich zachęc...
– W tym otoczeniu, jeśli w Polsce podążymy nakreśloną wcześniej ścieżką, a cel inflacyjny NBP ponownie zacznie wyłaniać się na horyzoncie, to z czasem inwestorzy powinni zacząć wycofywać się z „kasandrycznych” oczekiwań na podwyżki stóp – co historycznie sprzyjało obligacjom – czytamy.
Towarzystwo zwraca uwagę, że w Polsce, w przeciwieństwie do USA, gospodarka nie generuje obecnie istotnej presji inflacyjnej. Podobnie jak za oceanem mierzymy się jednak z rosnącym zadłużeniem publicznym. Według zaprezentowanego pod koniec sierpnia przez rząd projektu ustawy budżetowej na 2027 r. wydatki publiczne pozostają wysokie, co zgodnie z oficjalnymi prognozami ma skutkować deficytem sektora finansów publicznych rzędu 7,1 proc. PKB. To oznacza wciąż wysokie potrzeby pożyczkowe budżetu, konieczność emisji kolejnych obligacji oraz rosnące koszty obsługi tego narastającego długu – wynikające z wyższych rentowności. – Na plus warto wskazać, że potrzeby pożyczkowe brutto na ten rok zostały istotnie zrewidowane w dół (co oznacza, że rzeczywisty poziom finansowania budżetu jest wyższy względem tego wskazywanego w oficjalnych komunikatach). Do tego sprzedaż netto obligacji (SPW) zaplanowana na 2027 r. to 325,4 mld zł, czyli o 31 mld zł niższa niż przewidywana na ten rok – podano.