Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega amerykańska operacja „Economic Outcast” i jak ma ona odciąć Iran od globalnego systemu finansowego.
- Jak załamanie eksportu ropy i historyczny spadek wartości waluty wpływają na codzienne życie Irańczyków.
- Dlaczego irański reżim obawia się fali społecznych protestów bardziej niż konfrontacji militarnej.
- Jakie są scenariusze w ekonomicznej wojnie na wyczerpanie i dlaczego elity władzy mogą być na nią odporne.
W 1979 r., tuż przed upadkiem szacha, za 1 dolara płacono 70 irańskich riali, a Iran miał PKB na głowę niemal wyższe niż Korea Południowa (a podobne jak Polska). – Ekonomia jest dla osłów! – stwierdził ajatollah Chomeini, rządzący Iranem od rewolucji islamskiej do śmierci w 1989 r. Po 45 latach rządów szyickich fanatyków, Iran miał więc w 2024 r. PKB na głowę wynoszące 21,1 tys. USD. Ponad dwa razy mniejsze od polskiego, blisko trzy razy niższe niż w Korei Południowej, a trochę wyższe niż w Ukrainie, Kosowie czy Egipcie. Podstawową jednostką monetarną Iranu stał się w 2019 r. toman – warty 10 „starych” lub 10 000 „nowych” riali. Wówczas za 1 dolara płacono na czarnym rynku około 12 tys. tomanów. Na koniec 2024 r. 1 dolar kosztował już ponad 82 tys. tomanów, na koniec 2025 r. ponad 143 tys., a w poniedziałek 24 sierpnia 2026 r. jego czarnorynkowy kurs po raz pierwszy w historii przekroczył poziom 200 tys. tomanów, czyli 2 mln „starych” riali. Irańska waluta stała się najsłabsza w historii. Doszło do tego jeszcze zanim Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu, ogłosił pakiet nowych sankcji wymierzonych w Iran. Gospodarka irańska była w fatalnej kondycji jeszcze przed rozpoczęciem wojny z USA oraz Izraelem. Może więc być mniej odporna na sankcje od wojennej gospodarki rosyjskiej.
Zaciskanie pętli
– Od dzisiaj zaciśniemy pętlę i zablokujemy każde potencjalne źródło przychodów dla Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz dla reżimu irańskiego. Będziemy wdrażać podejście „zero przecieków”– stwierdził Scott Bessent. W poniedziałek wieczorem ogłosił rozpoczęcie operacji „Economic Outcast” („Wyrzutek gospodarczy”), przewidującej nakładanie sankcji wtórnych na kraje prowadzące wymianę handlową z Iranem. Zapowiedział wówczas, że „każdy podmiot piorący pieniądze na rzecz reżimu irańskiego zostanie wykluczony z systemu dolarowego”. Nie wiadomo jeszcze, jak poważnie rząd USA podejdzie do wdrażania tej strategii – czy na przykład uderzy sankcjami wtórnymi w Chiny.
Czytaj więcej
Firma Signum Global Advisors stworzyła, opartą na wskaźnikach rynkowych, formułę pozwalającą przewidzieć, kiedy Trump będzie wycofywał się z konfro...
Irańskie władze oficjalnie deklarują, że mają od dawna plan na wypadek zaostrzenia sankcji i że ich kraj je wytrzyma. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że irański reżim dużo bardziej obawiał się działań amerykańskiego sekretarza skarbu niż sekretarza wojny. O ich niepokoju mogą świadczyć choćby groźby, że odpowiedzią na zaostrzoną blokadę gospodarczą będzie zablokowanie innym krajom regionu możliwości eksportu ropy. Czyli nasilone ataki na tankowce i rurociągi.
Blokada morska Iranu, prowadzona przez US Navy, trwa (z przerwami) od połowy kwietnia. Nie jest w 100 proc. szczelna, a w czerwcu i lipcu była mocno poluzowana, ale zdołała już mocno uderzyć w irański eksport ropy naftowej. W styczniu sięgał on 1,51 mln baryłek dziennie. W kwietniu spadł do prawie 928 tys. baryłek dziennie, a w maju do zaledwie 64,9 tys. baryłek dziennie. W czasie negocjacji rozejmowych w czerwcu odbił się do 1,76 mln baryłek dziennie, a w lipcu spadł do 968 tys. baryłek. Danych za sierpień jeszcze nie ma, ale zapewne będą słabe. W zeszłym tygodniu Irańczycy przestali ładować ropę na tankowce w terminalu na Wyspie Chark. Zamarł też ruch w porcie Bandar Abbas. Irańczycy nie mają już marynarki wojennej i lotnictwa, które mogłyby przerwać blokadę.
Abdolnaser Hemmati, prezes irańskiego banku centralnego, stwierdził w państwowej telewizji, że doszło do jednoczesnego załamania przychodów z eksportu ropy i wpływów z podatków oraz że jest to odczuwalne we wszystkich sektorach gospodarki. W Teheranie i wielu innych irańskich miastach pojawiły się niedobory paliw na stacjach benzynowych. Jest też problem z dostawami prądu. Gdy parlamentarna Komisja ds. Energii omawiała tę kwestię z przedstawicielami branży energetycznej, doszło do blackoutu, który objął budynek, w którym prowadzono tę dyskusję.
Czytaj więcej
Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent powiedział CNBC, że Stany Zjednoczone i Iran mogą we wtorek lub środę osiągnąć porozumienie w sprawie ponownego...
Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że PKB Iranu spadnie w tym roku o 6,1 proc. PKB na głowę zmniejszy się do 20,28 tys. USD, co będzie plasowało Iran mniej więcej pomiędzy Mołdową i Algierią. Inflacja konsumencka w Iranie wyniosła w lipcu 87,9 proc. rok do roku. Minimalna pensja wraz ze świadczeniami dla żonatego robotnika z jednym dzieckiem to 29,8 mln tomanów, podczas gdy zapewnienie minimalnej egzystencji takiej rodzinie przez miesiąc kosztowało w lipcu 90 mln tomanów. Jeszcze w lutym minimalna pensja wraz ze świadczeniami pokrywała 54 proc. kosztów egzystencji takiej rodziny. Z danych Centrum Badań Irańskiej Izby Handlu wynika natomiast, że 1,35 mln mieszkańców Iranu opuściło siłę roboczą. Liczba firm zatrudniających od 6 do 10 pracowników spadła w tym roku o 22,3 proc., a zatrudniających od 11 do 50 osób zmniejszyła się o 14,2 proc.
– Nieważne, jak silne będzie nasze wojsko. Jeśli ludzie będą głodni, a my nie będziemy mieć obiegu finansowego, wzrostu gospodarczego oraz produkcji krajowej, to nie przetrwamy – przyznał Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu.
Reżim obawia się więc kolejnej fali protestów społecznych. Ehsan Khandoozi, były minister gospodarki, ostrzegł, że do zamieszek „i wojny” może dojść późnym latem i wczesną jesienią. Ahmad-Reza Radan, komendant policji, stwierdził natomiast, że „wróg” wykorzystuje sytuację ekonomiczną, by doprowadzić do kolejnej fali protestów. Poprzednia fala – z zimy – została utopiona we krwi przez siły podległe Radanowi. Zginęło wówczas wiele tysięcy ludzi, ale wcześniej reżim naprawdę się przestraszył, że straci kontrolę nad kilkoma dużymi miastami. Czy pogłębiający się kryzys gospodarczy sprawi, że Irańczycy wznowią protesty przeciwko reżimowi? Jak na razie trudno powiedzieć, czy desperacja bezbronnych opozycjonistów przeważy nad strachem przed represjami...
Różne progi bólu
Sytuacja mogła się oczywiście potoczyć lepiej dla Iranu. Zamiast strzelać do przypadkowych statków płynących omańskim korytarzem w Cieśninie Ormuz, mógł uhonorować porozumienie rozejmowe z USA. Nadal eksportowałby ropę, a być może dostałby swoje miliardy zamrożone w krajach regionu. Zamiast rozejmu wybrał jednak wojnę.
Odpowiedź na pytanie, kto wygrywa tę wojnę, jest trudna. Obecnie bowiem mamy do czynienia z grą na wyczerpanie przeciwnika. Amerykanie liczą na to, że presja ekonomiczna zmusi Teheran do ustępstw lub nawet doprowadzi do zmiany reżimu. Irański reżim liczy natomiast na to, że wysokie ceny ropy uderzą w gospodarkę USA oraz ich sojuszników, przynosząc im wyższą inflację, większe koszty obsługi długu i więcej niezadowolonych wyborców przed amerykańskimi wyborami „połówkowymi” do Kongresu. Kto się ugnie pierwszy? Kto będzie miał niższą tolerancję na ból? To się dopiero okaże. W zupełnie innej sytuacji jest jednak Amerykanin narzekający na drugie burrito i na litr benzyny kosztujący równowartość 4,36 zł, a w innej Irańczyk, który nie ma za co wykarmić rodziny.
Problem jednak w tym, że administracja Trumpa może przeceniać ewentualny wpływ załamania gospodarki irańskiej na decyzje podejmowane przez irańskie władze. Jak dotąd mało się one przejmowały pogarszającymi się warunkami życia zwykłych Irańczyków. Wysokiej rangi funkcjonariusze reżimu gromadzili majątki od dekad i żyli w luksusie. Niektórzy z nich mają dzieci korzystające z uroków życia na Zachodzie. Korpus Strażników Rewolucji od dawna kontrolował najbardziej lukratywne sektory gospodarki irańskiej oraz angażował się na dużą skalę w handel narkotykami. W domach u powiązanych z tą siecią szyickich polityków z Iraku oraz u terrorystów z libańskiego Hezbollahu znajdowano stosy banknotów i sztabek złota. U jednej z aresztowanych irackich, szyickich posłanek znaleziono nawet wysadzaną złotem bieliznę... Los zwykłych Irańczyków jest im równie obojętny, jak Putinowi los zwykłych Rosjan.
Czy Iran zaczął tracić kontrolę nad Cieśniną Ormuz?
- Prawie 200 statków przepłynęło Cieśninę Ormuz w zeszłym tygodniu – wzrost z około 150 tydzień wcześniej i zaledwie 40 dwa tygodnie wcześniej – mówią dane organizacji branżowej UK Maritime Trade Operations. Ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz jest więc wciąż o wiele niższy niż przed wojną (jak dotąd wzrósł do 20 proc. poziomu przedwojennego), ale w ostatnich tygodniach zaczął szybko rosnąć. Coraz więcej statków przepływa przepływa też południowym korytarzem żeglugowym, czyli tym znajdującym się bliżej wybrzeży Omanu. - Coraz bardziej wygląda na to, że Iran przynajmniej częściowo utracił kontrolę nad cieśniną – powiedział w rozmowie z CNN Homayoun Falakshahi, szef analiz rynku ropy naftowej w firmie Kpler. Według danych tej firmy, 80 proc. statków przewożących towary płynne, wykorzystywało w ostatnich tygodniach omański kanał żeglugowy. W lipcu Iran zerwał rozejm z USA, bo sprzeciwiał się wykorzystaniu tej trasy żeglugowej przez statki cywilne. Wielokrotnie atakował jednostki pływające korytarzem omańskim. Nie zdołał jednak całkowicie wstrzymać żeglugi przez ten akwen. „Spośród około 10–20 jednostek próbujących codziennie przepłynąć cieśninę bez autoryzacji irańskiego reżimu islamskiego, mniej więcej jedna zostaje namierzona. Spośród mniej więcej co pięciu namierzonych jednostek jedna zostaje unieruchomiona” - napisał niezależny analityk Babak Taghvaee. Wiele statków przepływa przez cieśninę w nocy, z wyłączonymi transponderami. Tą trasą transportowana jest również ropa naftowa. Małe tankowce przewożą ją do Zatoki Omańskiej, gdzie jest przeładowywana na duże jednostki. Później mniejsze tankowce wracają do Zatoki Perskiej po nowe ładunki surowca. W środę Iran oraz Oman ogłosiły, że osiągnęły porozumienie w sprawie swobodnej żeglugi w Cieśninie Ormuz. Państwa te rozmawiały o stałym korytarzu żeglugowym, usunięciu min z tego akwenu oraz o wspólnym pobieraniu opłat za „usługi techniczne” i „ochronę środowiska” w cieśninie. Nie wiadomo jednak, czy te porozumienie będzie miało szansę wejść w życie. Iran zapowiedział, że cieśnina będzie zamknięta, jeśli USA je odrzucą. HK
Zapasy ropy w USA najniższe od 1982 roku
Zapasy amerykańskiej Strategicznej Rezerwy Ropy Naftowej (SPR) spadły w zeszłym tygodniu o kolejne 3,7 mln baryłek – do 289,7 mln – osiągając najniższy poziom od listopada 1982 r. - mówią dane Departamentu Energii USA. SPR ma około 714 mln baryłek autoryzowanej pojemności, co oznacza, że obecny stan zapasów stanowi zaledwie około 41 proc. tego limitu. Ostatni spadek jest częścią planowanego amerykańskiego wkładu w wysokości 172 mln baryłek w szersze uwolnienie zapasów Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Wykorzystanie ropy z SPR przyczyniło się w ostatnich miesiącach do ograniczenia wzrostu cen surowca na globalnym rynku. Jeśli autoryzowane jednak amerykańskie uwolnienia ropy z rezerw zostaną w pełni zrealizowane, zapasy mogą spaść w okolice 243 mln baryłek. W sytuacji, gdy awaryjne rezerwy osiągają 44-letnie minimum, Stany Zjednoczone tracą dźwignię przeciwko globalnym wstrząsom energetycznym. Uzupełnienie SPR wymaga zakupienia około 200 milionów baryłek, co oznacza popyt na ropę nawet do 18 miliardów dolarów i może stanowić czynnik podsycacający ceny surowca. USA są jednak obecnie największym producentem ropy naftowej na świecie i mogą uzupełniać SPR swoim surowcem. HK