Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób polityka handlowa i ryzyka geopolityczne zdominowały tradycyjny bilans podaży i popytu.
  • Z czego wynika paradoks wystarczającej podaży globalnej przy jednoczesnym zaburzeniu lokalnej dostępności metalu.
  • Jak problemy sektora wydobywczego wpływają na prognozy i przyszłość globalnego rynku miedzi.

Cena miedzi na Comex z dostawą na wrzesień osiągnęła 6,7775 USD za funt (około 14 940 USD za tonę) na początku sesji, ustanawiając nowy rekord wszech czasów, a następnie spadła o 1,6 proc. do 6,6070 USD późnym rankiem w Nowym Jorku. Wtorkowe zamknięcie na poziomie 6,7140 USD było samo w sobie najwyższą ceną kontraktu w historii.

W Londynie trzymiesięczny kontrakt notowany był po 14 350 USD za tonę o godzinie 13:03 czasu lokalnego, niewiele zmieniając się po wcześniejszym wzroście o 0,6 proc. Wtorkowe zamknięcie było najwyższym zamknięciem w historii, choć metal nadal jest poniżej historycznego szczytu w ciągu dnia wynoszącego 14 527,50 USD, ustanowionego w styczniu.

Stabilność w obrębie poziomów kanału wzrostowego, gdzie główne wsparcie rozciąga się w kierunku 6,4500 USD, sprawia, że czekamy na nagromadzenie dodatkowego impulsu wzrostowego, który ponownie wywrze presję na dodatkową barierę, której przekroczenie otworzy drogę do osiągnięcia dodatnich poziomów w okolicach 6,8500 USD i 7,0200 USD - analizuje portal economies.com. Oczekiwany zakres handlu na czwartek to wg portalu 6,5000–6,6700 USD.

Wystarczająca podaż miedzi, kłopot z lokalną dostępnością

Łukasz Wydra, analityk Cashify Gold podkreśla, że obecne zachowanie miedzi jest dobrym przykładem tego, jak polityka handlowa może w krótkim czasie zmienić sytuację na globalnym rynku surowca. – Rekordowe ceny na rynku amerykańskim nie wynikają wyłącznie ze wzrostu popytu. Dużą rolę odgrywa perspektywa amerykańskich ceł, która skłania uczestników rynku do sprowadzania i gromadzenia metalu w USA przed ewentualnym wprowadzeniem kolejnych ograniczeń. W efekcie miedź jest przemieszczana z innych części świata do Stanów Zjednoczonych, co zmniejsza jej dostępność na pozostałych rynkach – stwierdza analityk.

Jak dodaje, mamy do czynienia z paradoksem: globalna podaż jest wystarczająca, ale lokalna dostępność zostaje zaburzona. Widać to również w różnicy między notowaniami COMEX i LME, która osiągnęła rekordowy poziom. Rynek wycenia więc nie tylko sam metal, ale również ryzyko związane z jego dostępnością i przepływem.

– Wniosek dla rynku jest prosty: długoterminowy popyt ze strony transformacji energetycznej to jedno, ale dziś pierwszorzędnym reżimem cenowym stała się geopolityka. Obecny rajd dostarcza twardego dowodu na to, że w skali miesięcy łańcuchy dostaw i bariery handlowe potrafią całkowicie zdominować tradycyjny bilans podaży i popytu. Sytuacja ta pokazuje, jak dynamicznie metale reagują dziś na ryzyka geopolityczne, co przyciąga uwagę nie tylko przemysłu, ale i inwestorów poszukujących aktywów twardych – podsumowuje Łukasz Wydra.

Górnictwo ma kłopoty z wydobyciem

Według firmy konsultingowej Project Blue, globalny rynek stracił około 338 000 ton produkcji w pierwszej połowie roku z powodu spadków w Indonezji, Demokratycznej Republice Konga i Chile.

Czytaj więcej

KGHM i South32 zwiększają rezerwy miedzi w Sierra Gorda

Dlatego CRU uważa obecnie swoją prognozę globalnej nadwyżki w wysokości 639 000 ton na 2026 rok za co najwyżej zrównoważoną. „Jeśli import będzie nadal napływał w takim tempie, w rzeczywistości rynek będzie wyglądał jak deficytowy” – powiedział w tym tygodniu agencji Reuters główny analityk ds. miedzi Robert Edwards, a strateg Macquarie Alice Fox uważa, że rekordowe zapasy Comexu zostaną wyczerpane dopiero po „latach”. Amelia Fu z Bank of China International spodziewa się „nowych rekordowych cen miedzi w nadchodzących tygodniach lub miesiącach”.