Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki napędzają dynamiczny wzrost wartości aktywów i popularności Pracowniczych Planów Kapitałowych.
  • Dlaczego zdaniem ekspertów dekoniunktura na giełdzie nie musi oznaczać strat dla uczestników programu.
  • W jaki sposób konstrukcja funduszy zdefiniowanej daty chroni kapitał i dostosowuje ryzyko do wieku oszczędzającego.
  • Jaką rolę w budowaniu zysków i minimalizowaniu ryzyka odgrywają dopłaty od pracodawcy oraz państwa.

Trwa dobra passa Pracowniczych Planów Kapitałowych. Rośnie wartość aktywów, przybywa uczestników.

Jak i dlaczego rosną PPK

Wedle najświeższych oficjalnych danych z Biuletynu PPK, którego wydawcą jest PFR Portal PPK, na koniec lipca łączna wartość zgromadzonych w nich aktywów netto wzrosła do 55,87 mld zł. Była więc aż o 2,11 mld zł wyższa niż miesiąc wcześniej.

To nie koniec. Nieprzerwanie rośnie także liczba uczestników PPK. W ostatnim miesiącu zwiększyła się o kolejne blisko 35,5 tys. osób. W sumie z możliwości oszczędzania w programie skorzystało już 4,43 mln osób, a liczba aktywnych rachunków wzrosła do 5,54 mln (ustawa o PPK nie ogranicza liczby rachunków, które mogą być założone dla jednej osoby).

Foto: Parkiet

Łączna partycypacja w PPK wzrosła na koniec lipca do 61,96 proc. (z 61,43 proc. miesiąc wcześniej), przy czym najwyższa była w województwach: mazowieckim (85,9 proc.), dolnośląskim (68,8 proc.), wielkopolskim (65,7 proc.) i małopolskim (60,5 proc.). Najsłabiej wypadały województwa: świętokrzyskie (34,4 proc.), a także warmińsko-mazurskie (35,7 proc.) i lubuskie (39,1 proc.). Cały czas wyraźnie wyższą partycypację notuje sektor prywatny 71,19 proc., w publicznym jest to bowiem 35,59 proc. Największa część pracowników zapisała się do PPK w największych firmach, które mają powyżej 1000 pracowników, to już 91,26 proc. Najmniej chętnych do uczestnictwa w tym programie jest w firmach, które zatrudniają od 10 do 49 osób, partycypacja sięga tu 33,75 proc.

Wszystkie te wskaźniki wzrosły w ostatnim miesiącu. Trzeba tu jednak pamiętać, że w tych wyliczeniach PFR Portal PPK bierze pod uwagę tylko tych pracowników, których firmy i instytucje uruchomiły u siebie Pracownicze Plany Kapitałowe. Gdyby wziąć pod uwagę wszystkich pracowników uprawnionych do udziału w tym programie, czyli 11,5 mln osób, wynik nie byłby aż tak imponujący i nadal mieściłby się jeszcze poniżej 40 proc.

Czytaj więcej

Kolejne miliony popłyną na konta uczestników PPK

Tak czy inaczej partycypacja idzie jednak w górę, a to oznacza, że najwyraźniej coraz więcej osób docenia walory PPK. Najważniejszym z nich, obok prywatności środków, jest z pewnością to, że na oszczędności pracowników w PPK składają się nie tylko ich wpłaty własne, ale też dopłaty od ich pracodawców. Do tego dokłada się też państwo w formie dopłat rocznych w wysokości 240 zł oraz wpłat powitalnych dla nowych uczestników w wysokości 250 zł. Łączna wypłacona im kwota tych pierwszych to już 2,66 mld zł, tych drugich ponad 1 mld zł.

Zachętą do wchodzenia do PPK bez wątpienia są też imponujące zyski uczestników tego programu. Program niezmiennie przynosi wysokie stopy zwrotu dla oszczędzających. Przypomnijmy, że pieniądze gromadzone na rachunkach uczestników programu lokowane są w funduszach zdefiniowanej daty. To fundusze, które oszczędności uczestników PPK inwestują głównie w akcje i w obligacje. Poziom ryzyka inwestycji uzależniają przy tym od wieku uczestnika. W przypadku młodszych uczestników inwestują odważniej, albo – mówiąc fachowo – agresywniej. Im uczestnik starszy, tym polityka inwestycyjna funduszu ostrożniejsza, bardziej zachowawcza. U młodszych przeważają akcje, u starszych obligacje. Każdy pracownik, który bierze udział w programie, zostaje automatycznie przypisany do funduszu w zależności od swej daty urodzenia, a raczej przybliżonego momentu osiągnięcia 60 lat. Jeśli więc ktoś ma osiągnąć ów wiek na przykład w 2030 r., zostaje zapisany do FDZ 2030, a jeśli w 2055 r., to do FDZ 2055.

Według najnowszych wyliczeń PFR Portal PPK, na koniec lipca 2026 r. zysk przykładowego uczestnika Pracowniczych Planów Kapitałowych oszczędzającego w nich od grudnia 2019 r. i zarabiającego 5300 zł do końca 2023 r. oraz 7000 zł miesięcznie od początku 2024 r., sięgnął – w zależności od rodzaju funduszu zdefiniowanej daty, do którego trafiają jego pieniądze – od 143 do nawet 240 proc. (najwyższy średni zysk osiągnęły FDZ z datą 2045, 2050, 2055 i 2060, w każdym przypadku powyżej 200 proc.). Na rachunku owego przykładowego uczestnika PPK znajduje się przy tym średnio o 13 624 zł do 22 839 zł więcej, niż sam wpłacił do tego systemu.

„Nie lękajcie się bessy”

Jednym z motorów wzrostu wartości aktywów gromadzonych w PPK jest oczywiście utrzymująca się od dłuższego czasu hossa na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Kiedyś jednak nastroje na rynkach finansowych, na naszym parkiecie także, zmienią się. – Czy uczestnicy PPK powinni obawiać się bessy? – zapytaliśmy ekspertów rynku finansowego i emerytalnego.

- Musimy mieć świadomość, że wartość aktywów PPK nie będzie rosła w każdym miesiącu i w każdym roku. Po zakończeniu hossy tempo wzrostu może wyhamować, a w okresach silniejszych spadków rynkowych wartość aktywów może się również czasowo obniżyć – mówi Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE, prezes zarządu IZFiA. – To naturalna cecha inwestowania i typowa cykliczność rynków finansowych. Nie oznacza to jednak, że uczestnicy PPK powinni obawiać się słabszej koniunktury. PPK są rozwiązaniem do regularnego, długoterminowego oszczędzania. Systematyczne wpłaty sprawiają, że w okresach spadków nowe środki są inwestowane przy niższych wycenach, a wynik nie zależy od jednego momentu wejścia na rynek – tłumaczy.

Zwraca uwagę, że dodatkową przewagą PPK są wpłaty pracodawcy i dopłaty państwa, dzięki którym uczestnik buduje kapitał większy niż suma jego własnych wpłat. Fundusze zdefiniowanej daty stopniowo ograniczają też poziom ryzyka wraz ze zbliżaniem się uczestnika do wieku emerytalnego.

– Horyzont emerytalny liczy się w dekadach. Dlatego wstrzymywanie się z decyzją o przystąpieniu w oczekiwaniu na idealny moment rynkowy mija się z celem. O ostatecznym wyniku finansowym decydują przede wszystkim systematyczność oraz czas pracy kapitału – mówi Małgorzata Rusewicz.

W podobnym tonie wypowiadają się inni eksperci.

– Ruchy na giełdzie przy regularnych wpływach nie mają dużego wpływu na ostateczną wartość inwestycji po 10-20 latach oszczędzania. Liczy się to, co będzie działo się w ostatnich 2-3 latach. Nie sądzę, że bieżąca sytuacja na GPW powinna być jakimkolwiek czynnikiem na bazie którego podejmuje się decyzję, czy zapisać się do PPK czy nie. Bieżąca korzyść w postaci dopłaty przez pracodawcę jest w tym momencie najważniejsza – mówi Marcin Materna, CFA, doradca inwestycyjny, dyrektor departamentu analiz w Millennium Domu Maklerskim. – Rynek ma to do siebie, że występują tu hossy i bessy, natomiast ważny jest długoterminowy trend. W przypadku PPK wspomniana dopłata sprawia, że i tak nawet realna strata w długim terminie na wieloletnim oszczędzaniu na tym koncie jest mało prawdopodobna – ocenia.  

Czytaj więcej

Eksperci: Nie trzeba uszczelniać PPK

Zdaniem dr Marcina Wojewódki, radcy prawnego, prezesa Instytutu Emerytalnego, to bardzo dobrze, że aktywa w ramach PPK rosną z miesiąca na miesiąc. – Dwie główne przyczyny takiego stanu rzeczy to stały napływ nowych wpłat, ale także dobra koniunktura na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. I oczywiście, w przypadku gdyby sytuacja giełdowa zmieniła się, to nie pozostanie to bez znaczenia dla wartości aktywów gromadzonych w ramach PPK. Nie sądzę jednak, że nawet jakieś zauważalne tąpnięcie na naszej giełdzie odwróci trend wzrostowy wartości aktywów PPK – mówi dr Wojewódka. I wskazuje, że kilka milionów Polaków i ich pracodawcy co miesiąc automatycznie zasilają swoje rachunki w PPK i na ten fakt nie ma wpływu to, co się dzieje na giełdzie. Poza tym na naszym rynku panuje optymizm związany także z wchodzącymi nań od 2027 r. Osobistymi Kontami Inwestycyjnymi (OKI).

Marcin Wojewódka zwraca też uwagę, że jedynie część aktywów gromadzonych w ramach PPK inwestowana jest w udziałowe papiery wartościowe, czyli w akcje. Większość inwestowana jest w papiery dłużne, czyli w obligacje. Ewentualna bessa na warszawskim parkiecie miałaby więc znaczenie jedynie dla części aktywów zgromadzonych w ramach PPK.

Tak jak inni eksperci, szef Instytutu Emerytalnego zwraca uwagę, że PPK jest co do zasady inwestycją długoterminową np. 10, 20 czy 30-letnią. – Jeśli ktoś myśli więc o swoich oszczędnościach w dłuższej perspektywie, to w sumie powinien być zadowolony, że okresowo wartości jednostek funduszy zdefiniowanej daty obejmowane w ramach PPK będą niższe, bo po prostu taniej kupi coś, co i tak za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat odsprzeda z zyskiem. Tyle że z większym – mówi Marcin Wojewódka. – Paradoksalnie więc dla obecnych uczestników PPK, jak też dla osób rozważających zapisanie się do tego programu, jeśli myślą oni o swoich inwestycjach w kategoriach długoterminowych, sytuacja tąpnięcia na giełdzie będzie więc zwykle w sumie korzystna. Nie ma więc sensu się jej lękać – przekonuje.

Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll, zwraca uwagę na rosnącą z miesiąca na miesiąc liczbę uczestników PPK. – Coraz więcej osób oszczędza w tym programie. Od końca grudnia 2025 r.  do końca lipca 2026 r. liczba jego uczestników zwiększyła się o ponad 300 tys. To także jeden z motorów wzrostu aktywów PPK. – Na przestrzeni lat na giełdzie są lepsze i gorsze momenty, jednak na PPK, podobnie jak na IKE, IKZE czy OIPE, należy patrzeć długoterminowo. Dla jednych będzie to perspektywa kilku, dla innych kilkunastu albo jeszcze więcej lat. W tym czasie będą lepsze i gorsze momenty, jednak fundusze zdefiniowanej daty, do których trafiają oszczędności uczestników PPK, zostały tak skonstruowane, żeby ich polityka inwestycyjna z czasem była bardziej obligacyjna. Im uczestnik starszy, tym większa część jego oszczędności jest lokowana w obligacjach. Czyli bardziej bezpiecznie – przypomina Oskar Sobolewski.