Po tym, jak prezydent Nawrocki skierował ustawę o podatku od zysku spółek paliwowych do Trybunału Konstytucyjnego (TK)), Ministerstwo Energii przystąpiło do prac nad nową jego wersją. Resort informował, że trwają na nowo analizy i przygląda się rozwiązaniom w innych krajach. Mowa m.in. o Wielkiej Brytanii i Włoszech. Resort – po wewnętrznych konsultacjach – ostatecznie jest skłonny opodatkować nadmiarowy zysk, generowany nie tylko w paliwach, ale i w sektorze gazowym. Resort energii póki co nie zdradza jak będzie wyglądać nowy mechanizm obliczania stawki podatku. Przygląda się bowiem, jak to wygląda w innych krajach, takich jak dwa wspominane, gdzie podatek jest naliczany od zysków generowanych w przyszłości. Nie działałby on retroaktywnie, co było elementem uzasadnienia decyzji prezydenta o skierowaniu poprzedniej ustawy do TK. Nowy projekt ma pojawić się jesienią, być może jeszcze we wrześniu. Jeśli jednak rozwiązania w tych dwóch krajach miałyby posłużyć do wdrożenia nowej wersji podatku, będzie to bardzo trudne do implementacji na gruncie polskiego prawa i samego rynku.

Foto: AdobeStock

Nowego podatku póki co nie ma w Europie

Póki co żadne państwo w UE, a także Wielka Brytania, nie wprowadziło od momentu rozpoczęcia wojny USA, Izraela z Iranem podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych – ani retroaktywnego, ani prospektywnego. Jedyna nowa danina (włoski IRAP) powstała przed wojną i, co więcej, nie jest podatkiem od nadmiarowych zysków „windfall tax”. Hiszpania i Wielka Brytania zaś kontynuują instrumenty z czasu kryzysu energetycznego z 2022 r. wywołanego agresją Rosji na Ukrainę.

Czytaj więcej

Weta prezydenta kosztują miliardy złotych

Brytyjski podatek od nadzwyczajnych zysków energetycznych (Energy Profits Levy) to tymczasowy podatek od nadzwyczajnych zysków firm naftowych i gazowych działających w Wielkiej Brytanii oraz na Brytyjskim Szelfie Kontynentalnym. Obejmuje wyłącznie zyski spółek tam wydobywających ropę i gaz. W Polsce zaś takich możliwości wydobywczych nie ma, a „polski podatek” obejmowałby rafinację, obrót hurtowy i import gotowych paliw, a te pozostają poza tym podatkiem. Poza tym przedmiotem opodatkowania jest zysk, a nie przychody ani marża jednostkowa.

Foto: Parkiet

Ten podatek został wprowadzony w maju 2022 r. i objął zyski od dnia wejścia w życie. Wprowadzono także mechanizm ESIM, który wygasza podatek, jeśli ceny ropy i gazu spadną poniżej progów przez kolejnych sześć miesięcy. Ten mechanizm mógłby zostać wykorzystany w Polsce, jednak trzeba pamiętać, że to założenie sprawdziłoby się, gdyby konflikt na Bliskim Wschodzie miał nadal wpływać na rynki. Tymczasem w ostatnich dniach cena ropy spada, a rozmowy o unormowaniu przepływu przez Cieśninę Ormuz trwają. Te dwa mechanizmy z Wielkiej Brytanii są szczególnie w orbicie zainteresowania polskiego resortu energii, choć wówczas nie byłby to tylko chwilowy, „nadzwyczajny podatek”. 

Włoski mechanizm, wprowadzony w lutym tego roku, to nic innego jak nowa, wyższa stawka już istniejących podatków, którą zresztą wprowadzono na chwilę przed konfliktem na Bliskim Wschodzie. Dekret nr 21/2026 podnosi stawkę regionalnego podatku IRAP z 3,9 do 5,9 proc. dla podmiotów sektora energetycznego na lata podatkowe 2026–2027. Nie ma jednak mowy o czymś takim, jak „nadmiarowy zysk” czy wyższa marża. Ten dekret nie ma na celu obniżyć ceny paliw, lecz obniżyć rachunki za prąd. Włosi bowiem opierają swoją energetykę na gazie, w tym z importu m.in. z Kataru, a ceny gazu także wzrosły w efekcie ograniczenia podaży surowca na rynku. Włosi próbowali już cztery lata wcześniej wprowadzić podatek od zysków nadmiarowych, ten podatek został jednak zaskarżony do sądu i zamiast tego wprowadzono jednorazowy podatek od zysku.

Czytaj więcej

Czy amerykańska blokada może rzucić irański reżim na kolana?

Ustawa szersza niż unijne prawo?

Jeśli Ministerstwo Energii chciałoby bazować na rozwiązaniach tożsamych z tymi z 2022 r. na bazie unijnych wytycznych, to ustawa musiałaby przejść gruntowne zmiany.

Polska ustawa – w wersji skierowanej do TK  – opodatkowuje marżę, nie zysk. Regulacja UE z 2022 r. była dochodowa, a składkę liczono od zysków podatkowych ustalonych według krajowych przepisów, w części przewyższającej o 20 proc. średnią zysków z lat 2018–2021, więc firma o dużych obrotach, ale przeciętnej rentowności nie płaciła nic. Polski mechanizm zakładał jednak, że wyniesie 60 proc. od nadwyżki marży zrealizowanej ponad marżę referencyjną. Część firm jeszcze na etapie prac sejmowych skarżyło się, że może to oznaczać, że podatek „od nadzwyczajnych zysków” może być ściągany, mimo że dany podmiot nie osiągnie zysku netto. Polska ustawa obejmowała podmioty prowadzące produkcję, import lub wewnątrzwspólnotowe nabycie paliw ciekłych – od dużych koncernów po mikro-, małych i średnich przedsiębiorców. Tymczasem unijna składka solidarnościowa – na bazie wytycznych z 2022 r. – kwalifikowała do opodatkowania wyłącznie firmy, które co najmniej 75 proc. obrotu generują z wydobycia, górnictwa, rafinacji ropy lub wytwarzania produktów koksowniczych. Oznacza to, że importer gotowych paliw byłby poza obrębem podmiotów, o których mówiła KE.

Być może jednak to się zmieni i Komisja Europejska wyda nowe rozporządzenie. Media dotarły do wspólnego listu ministrów finansów Niemiec, Włoch, Austrii, Polski i Portugalii oraz szefa resortu gospodarki Hiszpanii do ministra finansów Irlandii, którego kraj sprawuje obecnie rotacyjną prezydencję w UE w sprawie nowej wersji tego podatku z 2022 r., bo jak podkreślają, „koncerny naftowe osiągają ogólną rentowność oraz marże na produktach rafinowanych, które przewyższają wzrost cen ropy naftowej”. Co ważne, wprowadzenie takiego przepisu na poziomie UE mogłoby pomóc ominąć weto prezydenta. Polski rząd uzasadniałby taką regulację koniecznością implementacji prawa UE. Wprowadzenie takiego podatku na poziomie UE, tak jak miało to miejsce w 2022 r., mogłaby otworzyć szybszą i prostszą furtkę do wprowadzenia nowej daniny, która pozwoliłaby na transfer środków z wyższych marż np. Orlenu do budżetu z pominięciem stanowiska prezydenta, gdyż w przypadku wydania rozporządzenia przez KE nie trzeba implementować drogą ustawy takiego podatku do polskiego prawa. Nie jest jednak jasne, jak by taka regulacja mogłaby wyglądać. Aby w Polsce mogła być skuteczna, a więc realne miliardy miałyby trafić do budżetu musiałaby ona dotyczyć nie tylko producentów ropy i gazu, ale i importerów.

Jak mówił nam jeszcze na etapie projektowania wcześniejszej ustawy o podatku od zysków Krzysztof Rutkowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Polskiej Grupy Paliwowej, w momencie, kiedy rośnie cena ropy naftowej, zarabiają ci, którzy tę ropę wydobywają. – Jeżeli cena diesla na rynkach wzrosła – w uproszczeniu – z 700 do 1,5 tys. euro, to zarabia ten, kto przerabia ropę na diesla. I te dwie kategorie faktycznie skorzystały na sytuacji światowej. Natomiast importer paliw (...) jest biorcą ceny z rynku – podkreślał.

Jeśli zatem rząd nadal szuka rozwiązań, aby opodatkować nadmiarowy zysk spółek paliwowych, to po pierwsze czasu jest coraz mniej, bo niewykluczone, że dojdzie do unormowania sytuacji w regionie Bliskiego Wschodu, a cena ropy spadnie, po drugie możliwości, aby obejść stanowisko prezydenta, który co do zasady deklaruje, że nie zgodzi się na „podwyżkę podatków, które przełożyć się mogą na konsumenta”, są bardzo ograniczone.