Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie dane ekonomiczne powstrzymują RPP przed podwyżką stóp procentowych.
  • W jaki sposób przyszłość programu CPN oraz sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie wpłyną na dalszą politykę pieniężną.
  • Dlaczego malejąca presja płacowa i sytuacja na rynku pracy ograniczają ryzyko dalszego wzrostu cen w gospodarce.

Główna stopa procentowa NBP od trzech miesięcy wynosi 3,75 proc. i nic nie wskazuje na to, aby na rozpoczynającym się w poniedziałek 1 czerwca posiedzeniu (decyzja ws. stóp we wtorek) miała zostać zmieniona. Nie oczekuje tego rynek, nie spodziewają się ekonomiści. 

Z jednej strony oczywiście inflacja od marca wzrosła – z 2,1 proc. w styczniu i lutym do 3-3,2 proc. w kolejnych trzech miesiącach – ale wciąż pozostaje w przedziale odchyleń wokół celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.). Tymczasem, jak zapowiadał w maju przewodniczący RPP, prezes banku centralnego Adam Glapiński, to przekroczenie granicy 3,5 proc. z prognozą, że utrzymywanie się takiej sytuacji byłoby „bezpośrednim powodem, aby iść w kierunku podwyżek stóp procentowych”.

Czytaj więcej

Inflacja w maju sensacyjnie w dół. Jedna z największych niespodzianek w historii

Z drugiej strony, oczywiście w okolicznościach wzrostu inflacji i wciąż niepewnych jej perspektyw w kolejnych miesiącach przede wszystkim na sytuację w Zatoce Perskiej, nikt też nie widzi na razie szans na obniżki stóp procentowych. – Podtrzymujemy naszą prognozę, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian w tym roku – komentuje Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego.

– Wydaje się obecnie coraz bardziej prawdopodobne, że inflacja pozostanie blisko 3 proc. przez cały rok (pod warunkiem utrzymania programu CPN do końca 2026 r. oraz stopniowego spadku cen ropy poniżej 90 dolarów za baryłkę), co mogłoby ograniczyć skłonność Rady Polityki Pieniężnej do rozważania podwyżek stóp procentowych – to z kolei głos Marcina Luzińskiego, ekonomisty Erste Bank Polska.

Czytaj więcej

Apetyt na obligacje skarbowe osłabł. Polacy zmieniają też preferencje

RPP bez nowych argumentów za podwyżką stóp procentowych

RPP nie zyskała w maju żadnych argumentów za nerwowymi reakcjami w kierunku zacieśnienia polityki pieniężnej. Wręcz przeciwnie: szybki szacunek inflacji za maj był wręcz szokująco niski (3,1 proc. r/r, ekonomiści średnio spodziewali się wyniku 3,7 proc., nawet najniższe prognozy wynosiły 3,4 proc.), niższy niż w kwietniu (3,2 proc.). Dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw spadła w kwietniu do 5,4 proc. r/r, mocniej od prognoz, i jest najniższa od pół dekady. – W tym epizodzie inflacyjnym jest mało prawdopodobne, żeby wraz z wyższą presją cenową podążała presja płacowa. Firmy będą obciążone kosztowo, a dodatkowo obserwujemy fazę lekkiego luzowania na rynku pracy. To nie sprzyja negocjacjom płacowym – komentuje Jakub Szczepaniec, ekonomista Alior Banku.

Ze wstępnych szacunków ekonomistów wynika też, że w maju inflacja bazowa mogła utrzymać się w okolicach 3 proc. r/r, czyli wyniku z kwietnia. Wygląda więc na to, że obawy o szersze rozlewanie się efektów droższych paliw na razie się nie ziszczają, acz oczywiście możemy je zobaczyć w kolejnych miesiącach. Wiele będzie oczywiście zależało od sytuacji w cieśninie Ormuz, ale ostatnie doniesienia na polu negocjacji USA–Iran uspokajały rynek, spychając cenę baryłki Brent blisko 90 dolarów.

Czytaj więcej

Bezrobocie w dół, ale pracy szuka się coraz dłużej. GUS publikuje nowe dane

Losy CPN ważne dla inflacji i RPP

Jak wspomniał Luziński z Erste BP, ważne dla inflacji – a w efekcie też decyzji RPP – w kolejnych miesiącach będą też losy programu CPN. Mówił o tym zresztą też w maju prezes Glapiński. Na razie rząd przedłużył działania osłonowe do połowy czerwca.

Bazując na danych GUS o nastrojach konsumenckich, można wnioskować, że program CPN – obniżający ceny detaliczne paliw o około 1-1,2 zł/l – przytłumił nieco oczekiwania inflacyjne, które tuż po wybuchu konfliktu w Iranie mocno wzrosły. – Majowe dane potwierdzają to, o czym mówimy od dwóch miesięcy. Uruchomienie programu CPN pomogło skutecznie ograniczyć rozlewanie się szoku paliwowego na gospodarkę – komentuje Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.

– Po pierwszym szoku, który podbił ceny paliw w marcu, ogólna presja inflacyjna wydaje się ograniczona, a Rada może być bardziej zaniepokojona ewentualnym wpływem wyższych cen ropy naftowej na koniunkturę niż ryzykiem nadmiernego wzrostu inflacji – ocenia Antoniak z ING.