Debatę „Bezpieczeństwo gospodarcze przestało być hasłem, stało się strategią” poprowadził Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”. Uczestnicy wskazywali, że bezpieczeństwo gospodarcze nie jest dziś jednym resortowym zadaniem, ale systemem naczyń połączonych. Obejmuje energię, żywność, leki, infrastrukturę, eksport, kapitał, technologię, rynek pracy i stabilność regulacyjną. Nie powinno być traktowane jako koszt, który można odsunąć w czasie, lecz jako warunek rozwoju.

Dyskusję rozpoczął Andrzej Sterczyński, prezes Unibep S.A., wskazując na bezpieczeństwo z perspektywy budownictwa. – Bezpieczeństwo gospodarcze w każdej branży przejawia się tym samym: szukaniem sposobu mitygacji wszelkich ryzyk – podkreślał. W budownictwie te ryzyka są szczególnie dotkliwe, bo branża działa na niskich marżach, a rosnące koszty materiałów, pracy czy energii szybko uderzają w wyniki. Problemem są zwłaszcza kontrakty ryczałtowe. – Nasze kontrakty mają charakter stały. Jak inflacja rośnie, od razu widać to u nas na wynikach – mówił prezes Sterczyński. Dlatego branża zabiega o klauzule waloryzacyjne i ich równomierne stosowanie w inwestycjach drogowych, kolejowych czy wojskowych. Drugim wyzwaniem jest brak pracowników. Na budowach w Polsce pracuje ok. 1,2 mln osób, z czego ok. 20 proc. to obcokrajowcy. – Jeżeli mamy sprostać wyzwaniom budowy potencjału gospodarczego państwa, temat pracowników musi zostać zaadresowany – podkreślał prezes Unibepu.

Czytaj więcej

Radosław Sikorski: Polska wchodzi do gospodarczej ekstraklasy

Na znaczenie energii zwracał uwagę Michał Popiołek, dyrektor zarządzający ds. bankowości globalnej mBanku. Przypomniał, że silny system finansowy jest krwiobiegiem gospodarki, ale dziś najważniejsze jest bezpieczeństwo energetyczne. – Chodzi o dostęp do energii stabilnej, taniej i bezpiecznej, a więc nie tylko z jednej centralnej elektrowni, którą łatwo zaatakować, ale z energetyki rozproszonej – wskazywał. Podkreślał też potrzebę wspierania prywatnego biznesu i lepszego wykorzystania krajowego rynku kapitałowego. – Powinniśmy podkręcić rynek kapitałowy, żeby te pieniądze zostały w Polsce i służyły inwestycjom – mówił.

O bezpieczeństwie żywnościowym mówił Adam Grabowski, członek zarządu Grupy Polmlek. Jego zdaniem, odporność państwa nie kończy się na armii i energetyce; żywność jest jej podstawowym elementem. Polska branża rolno-spożywcza należy do najważniejszych sektorów eksportowych, ale jest zależna od energii i sprawnych łańcuchów dostaw. W mleczarstwie ma to szczególne znaczenie, bo odbiór mleka odbywa się codziennie. – Bez prądu nie będzie odbioru płodów rolnych. W naszym przypadku chodzi o codzienne odbiory mleka. To wszystko są naczynia połączone. Dla nas kluczowy jest łańcuch dostaw – podkreślał Grabowski.

Na bezpieczeństwo farmaceutyczne zwracała uwagę Barbara Misiewicz-Jagielak z Polpharmy. Podkreślała, że o lekach wciąż zbyt rzadko mówi się jako o elemencie bezpieczeństwa gospodarczego. – Nie ma ochrony zdrowia bez leków. We współczesnej medycynie nawet chirurg sobie bez nich nie poradzi – mówiła. Produkcja leków w kraju wzmacnia zarówno bezpieczeństwo lekowe, jak i gospodarkę. Misiewicz-Jagielak przypomniała, że 100 zł wydane na produkt wyprodukowany w Polsce generuje 118 zł PKB. – Im więcej leków będzie produkowanych w Polsce, tym większy będzie wpływ na bezpieczeństwo lekowe i na polskie PKB – podkreślała. Wskazywała też na innowacyjność sektora i otwarcie przez Polpharmę pierwszej w Polsce oraz jednej z nielicznych w Europie platform technologii RNA. Jej zdaniem potrzebny jest poważny dialog państwa z branżą o tym, jakie leki są kluczowe dla bezpieczeństwa Polski i czy jesteśmy gotowi zapłacić więcej za produkcję krajową.

Czytaj więcej

Wojciech Balczun: Państwowe spółki są dziś narzędziem bezpieczeństwa gospodarczego

Janusz Władyczak, prezes KUKE zaznaczał, że rozmowa o bezpieczeństwie nie może ograniczać się do wojska. KUKE wspiera polskie firmy poprzez ubezpieczenia należności, gwarancje i instrumenty eksportowe, a razem z Grupą PFR i w ramach Team Poland tworzy ekosystem wsparcia przedsiębiorców. – Wspieramy ich tu i teraz w Polsce, zanim często będą gotowi, żeby wyjść na zewnątrz – mówił. Problemem nie jest wyłącznie brak narzędzi, lecz także zbyt mała liczba firm gotowych do ekspansji. – Chcielibyśmy mieć więcej firm odważnych, które wychodzą na zewnątrz – podkreślał prezes KUKE.

Od systemowej diagnozy wyszedł Michał Wypychewicz, przewodniczący Rady Nadzorczej ZPUE, wskazując dwa źródła sukcesu Polski ostatnich dekad: prywatną przedsiębiorczość po 1989 r. oraz wejście do Unii Europejskiej i wspólnego rynku. – Mamy świetnych championów, którzy nie muszą być państwowi, żeby osiągać rewelacyjne sukcesy – mówił. Ostrzegał jednak, że w Polsce słabnie gotowość młodych ludzi do zakładania firm. – Tylko 3 proc. młodych Polaków chce zostać przedsiębiorcami. Jeżeli będziemy żyli w kraju, w którym przedsiębiorczość umarła, jeden z krytycznych czynników sukcesu wykreślamy – podkreślał. Trzecim filarem bezpieczeństwa jest technologia. – Musimy tworzyć państwo, w którym przedsiębiorcy i inwestorzy chcą budować polską technologię – mówił. Ostrzegał też, że bez szybkich inwestycji w nowe moce wytwórcze i technologie problem drogich cen energii będzie narastał. – Kto zapłaci za brak bezpieczeństwa? Jeżeli nie będzie bezpieczeństwa, koszt będzie znacznie wyższy – podsumował.

Bezpieczeństwo gospodarcze to inwestycja w odporność państwa i konkurencyjność firm – taka była wspólna konkluzja debaty. Jak ujął to Adam Grabowski z Grupy Polmlek: – Bezpieczeństwo nas nie kosztuje. Brak bezpieczeństwa kosztuje zdecydowanie więcej. To jest must have.