Przed nami czas rozstrzygnięć. Czerwiec powinien przynieść kluczowe odpowiedzi odnośnie do wojny w Iranie i polityki monetarnej FOMC.
Dopóki trwa blokada Cieśniny Ormuz, rynek walutowy pozostaje niewolnikiem komunikatów świadczących o postępach (lub ich braku) w negocjacjach między USA a Iranem. Niemałe znaczenie mają także zmiany wycen w zakresie podwyżek stóp, te jednak również uzależnione są od sytuacji na Bliskim Wschodzie. Niższa podaż ropy wpływa na wyższe ceny energii, które rozlewają się na inne sektory, wzmagając presję cenową – nie wszędzie w równym stopniu i nie wszędzie w równym tempie.
Prawdopodobieństwo tego, że cieśnina zostanie udrożniona przed końcem czerwca można porównać w chwili obecnej do rzutu monetą, choć wiele przemawia za tym, że Trumpowi zależeć będzie na prędkim osiągnięciu porozumienia.
Od wyborów midterms dzieli nas już mniej, niż pół roku, a podwyższone ceny paliw na stacjach benzynowych mogą ułatwić Demokratom drogę do przejęcia obu izb Kongresu. Ponadto, w stronę USA lada moment zwrócą się oczy miliardów widzów z całego świata, 11 czerwca rozpoczną się bowiem MŚ w piłce nożnej. Mundial w cieniu wojny nieco ciężej przedstawić będzie jako olbrzymi PR-owy sukces.
Jeżeli porozumienia nie uda się jednak przed końcem czerwca osiągnąć, możemy spodziewać się ponownej eskalacji, która istotnie odsunie w czasie jego perspektywę. To, w obliczu rosnących obaw inflacyjnych, powinno doprowadzić do wzmocnienia jastrzębiej osi w wielu bankach centralnych, w tym Fedzie, tworząc idealne warunki do dalszej aprecjacji dolara.