Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie argumenty stały za decyzją Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych.
- Dlaczego ryzyko silnego wzrostu inflacji uznaje się obecnie za ograniczone.
- Co wpłynie na przyszłe działania RPP oraz dynamikę inflacji w nadchodzącym okresie.
- Jakie są wyniki finansowe Narodowego Banku Polskiego za ubiegły rok oraz plany dotyczące rezerw złota.
Wcześniej RPP pod przewodnictwem Adama Glapińskiego utrzymała stopy procentowe bez zmian, w tym stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc. Decyzja była spodziewana.
Podczas konferencji prasowej Glapiński oczywiście zauważył, że inflacja w marcu urosła do 3 proc. r/r (zgodnie z szybkim szacunkiem GUS). – To nieco wyższy poziom niż w lutym [2,1 proc. r/r – red.], jednak nadal zgodny z celem NBP 2,5 proc. +/-1 pkt proc. – wskazał. Zaznaczył przy tym, że przyczyną wyższej inflacji był wzrost cen paliw, czyli czynnik całkowicie niezależny od polityki pieniężnej.
Glapiński: ryzyko silnego wzrostu inflacji bardzo ograniczone
Choć szef banku centralnego wskazał, że konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynął na sytuację na rynku paliw, to ocenił, że ryzyko tak silnego wzrostu inflacji jak w trakcie kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską agresją na Ukrainę jest obecnie „bardzo ograniczone”. – Dzisiejsza sytuacja gospodarcza jest zupełnie inna. Skala wzrostu cen na rynku surowców jest znacznie mniejsza niż w trakcie globalnego szoku inflacyjnego z lat 2021-2022 – mówił zwracając uwagę na znacznie niższy niż wówczas wzrost cen gazu w Europie oraz stabilne zachowanie cen węgla, energii elektrycznej oraz surowców rolnych.
– W latach 2021-2022 mieliśmy też do czynienia z gwałtownym popandemicznym ożywieniem gospodarczym, które sprzyjało wzrostowi inflacji. Obecnie wzrost popytu na świecie jest umiarkowany, Niemcy zmagają się z wieloletnią stagnacją, a z Chin płynie impuls dezinflacyjny – dodawał Glapiński. Zwracał też uwagę na ograniczony zakres obecnych zakłóceń w handlu światowym (dotyczą one głównie ropy, gazu czy oleju napędowego, podczas gdy w latach 2021-2022 nastąpiły poważne zakłócenia w całych globalnych łańcuchach dostaw), mniej napiętą sytuację na krajowym rynku pracy (w tym istotne obniżenie dynamiki wynagrodzeń), niewielką skalę osłabienia złotego oraz znacząco wyższy poziom stóp procentowych niż na początku globalnego wstrząsu inflacyjnego poprzednich lat.
Czytaj więcej
Stopy procentowe w Polsce pozostają bez zmian – zdecydowała Rada Polityki Pieniężnej podczas czwartkowego posiedzenia.
Co dalej ze stopami procentowymi?
– Rada zdaje sobie sprawę, że źródła obecnego wzrostu cen paliw są związane z wojną na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie bierze pod uwagę, że obecny szok podwyższy nieco inflację, ale może też ograniczyć wzrost gospodarczy, co z kolei obniży presję inflacyjną. W takich warunkach uzasadnione jest utrzymanie stóp procentowych NBP na niezmienionym poziomie – wyjaśniał Glapiński. „Standardowo” dodawał, że Rada Polityki Pieniężnej będzie monitorować sytuację w gospodarce i podejmować adekwatne działania z posiedzenia na posiedzenie. – Wszystko zależy od sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale w najbliższym okresie nie przewiduję zmian stóp procentowych – zaznaczał.
– Mamy nadzieję, że sytuacja jest już w jakimś zakresie ustabilizowana i z tego punktu widzenia o podwyżce nie ma mowy – mówił Glapiński. Jednocześnie dodawał, że nad formułowanymi przez część członków RPP jeszcze w lutym wypowiedziami o przestrzeni do dalszego luzowania polityki pieniężnej „został postawiony znak zapytania”.
Jak wskazywał prezes NBP, inflacja w kolejnych miesiącach zależeć będzie od cen surowców energetycznych, krajowych decyzji regulacyjnych w zakresie cen paliw oraz tego, czy i w jakim stopniu wyższe ceny paliw będą przerzucane na ceny finalne. Dodawał przy tym, że „na razie nic nie wskazuje, abyśmy oddalili się od celu inflacyjnego 2,5 proc. +/- 1 pkt proc.”.
Czytaj więcej
Inflacja w marcu w Polsce wyniosła 3 proc. r/r – podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny (GUS) w szybkim szacunku.
Glapiński dodawał, że Rada bierze pod uwagę możliwość wystąpienia efektów drugiej rundy – czyli ryzyka rozlania się szoku kosztowego wywołanego przez wzrost cen paliw i gazu na kolejne segmenty gospodarki. – Czy one nastąpią i jak będą mocne, to zależy od tego, jak długo utrzyma się podwyższony poziom cen i jak silny będzie to wpływ – mówił szef NBP. Jak zauważał, poza wzrostem cen ropy i gazu, nastąpiły też trwałe uszkodzenia infrastruktury przesyłu i przetwarzania ropy naftowej w regionie Zatoki Perskiej. – Z tego, co do nas dociera, to uszkodzenia rurociągów czy rafinerii będą możliwe do częściowego przywrócenia do poprzedniego stanu sprzed wojny za rok. To dość długo. Poza tym wzrost cen gazu natychmiast przekłada się na koszt produkcji nawozów sztucznych, co uderza w ceny produktów rolnych – mówił Glapiński. Jednocześnie oceniał, że jeśli zawieszenie broni zostanie przedłużone i nastąpi początek szybkiej odbudowy infrastruktury, to wówczas efektów drugiej rundy RPP się nie obawia.
Choć Glapiński wskazał, że osobiście jest optymistą co do rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, to nie wykluczył zacieśnienia polityki pieniężnej, gdyby rzeczywistość okazała się gorsza. – W czarnym scenariuszu – że konflikt na pełną skalę odżywa, a cieśnina Ormuz jest całkowicie lub częściowo zamknięta – możemy reagować szybko i zdecydowanie. Wtedy podwyższalibyśmy stopy procentowe – ostrzegł.
Glapiński: strata NBP w 2025 r. i jeszcze więcej złota
Prezes NBP poinformował również, że podczas kwietniowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej przyjęła roczne sprawozdanie finansowe z działalności NBP za 2025 r. Strata banku centralnego w minionym roku wyniosła –35,7 mld zł. Ujemny wynik oznacza, że NBP nie przekaże w tym roku do budżetu państwa żadnej wpłaty.
Glapiński powiedział też, że w zasobach rezerwowych NBP posiada już 580 ton złota, o 30 ton więcej niż na koniec 2025 r. Celem jest osiągnięcie 700 ton. – Widać, że nie szykuje się polityczne porozumienie w kwestii wykorzystania niezrealizowanej nadwyżki wartości złota wynikającej ze zmian cen. Kontynuujemy skup złota, nie mogliśmy też przegapić okazji, jaką był spadek jego ceny – mówił prezes banku centralnego.