Zaraportowany przez GUS odczyt okazał się jednak niższy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (3,3 proc.). Należy jednak zwrócić uwagę, że rozdźwięk prognoz był tym razem wyraźny: od 2,8 do 3,6 proc. r/r.

GUS potwierdził to, co wiadomo było od dłuższego czasu: szok paliwowy wyraźnie podbił inflację w Polsce. Jeszcze w styczniu i lutym wynosiła ona 2,1 proc. r/r i – nie licząc wyjątkowego marca 2024 r. z wynikiem 2 proc. – była najniższa od siedmiu lat. Teraz mocno podskoczyła, do najwyższego poziomu od lipca 2025 r.

W ujęciu miesiąc do miesiąca, czyli względem lutego br., poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych podniósł się o 1 proc. To spory wzrost – w ostatnich latach widoczny wyłącznie w styczniach (to często „zwyczajowy” czas podwyżek cenników i taryf) oraz w momentach, gdy wygaszane były tarcze antyinflacyjne albo znikał efekt bazy związany z nimi.

Inflacja w marcu 3 proc. r/r, winne ceny paliw

Na razie poznaliśmy tylko bardzo ogólne dane (więcej szczegółów GUS poda w połowie kwietnia), niemniej widać, że wzrost inflacji nie miał na razie raczej innych kanałów niż ten paliwowy. Zgodnie z danymi GUS, ceny paliw były w marcu o 15,4 proc. wyższe niż w lutym i o 8,5 proc. wyższe niż rok temu. Dla porównania, jeszcze w lutym paliwa były tańsze niż rok wcześniej o blisko 8 proc. Natomiast w innych kategoriach zmiany dynamiki cen na razie nie są duże: ceny żywności i napojów bezalkoholowych były w marcu, średnio rzecz biorąc, takie same jak w lutym, a energia elektryczna, gaz i inne paliwa były nawet symbolicznie tańsze (o 0,1 proc.). W skali roku żywność i napoje podrożały o 2 proc., a w kategorii energetycznej ceny urosły o 3,9 proc.

Dobrą wiadomością jest więc to, że na razie szoku inflacyjnego nie widać prawdopodobnie w inflacji bazowej, czyli bez cen żywności i paliw. Oczekiwania ekonomistów sugerują, że powinna ona okazać się w marcu zbliżona do lutowej (2,5 proc.), średnia prognoz to 2,6 proc. „Na razie drożeją tylko paliwa, podczas gdy pozostałe składniki koszyka inflacyjnego nie pokazują objawów szoku energetycznego. Brak zmian cen żywności i energii oraz stabilizacja inflacji bazowej na poziomie 2,5-2,6 proc. r/r.” – skomentowali ekonomiści ING Banku Śląskiego. Szacunki analityków mBanku są nieco gorsze i wskazują na wzrost inflacji bazowej do 2,7 proc.

Czytaj więcej

Nie tak miały wyglądać lutowe dane z handlu

Inflacja w marcu to dane bez CPN

Kluczowa informacja metodologiczna jest taka, że – jak zauważają ekonomiści ING Banku Śląskiego – GUS dokonuje notowań ankieterskich cen w dniach 5-22 każdego miesiąca. To oznacza, że „wyłapał” ceny paliw sprzed nieco ponad tygodnia, tymczasem zgodnie z danymi e-petrol.pl, te w kolejnych dniach rosły dalej. Jednocześnie, dane GUS nie uwzględniają też efektów tarczy antyinflacyjnej „Ceny Paliwa Niżej”. Zgodnie z obwieszczeniem Ministra Energii, 31 marca litr benzyny „95” – już po uwzględnieniu obniżonej stawki VAT i akcyzy na paliwo – ma kosztować maksymalnie 6,16 zł/l, a diesla 7,60 zł/l. W obu przypadkach to o około 1 zł/l niżej niż wynosiły średnie ceny paliw z 26 marca, według BM Reflex.

Efekty działań antyinflacyjnych zobaczymy w kwietniowej inflacji. Zgodnie z wyliczeniami ekonomistów, powinny one odjąć od wskaźnika inflacji około 0,6-0,9 pkt. proc. O ile więc ceny paliw w hurcie pozostaną w kwietniu stabilne (oraz nie zobaczymy innych niespodziewanych zdarzeń), to jest szansa, aby dynamika cen ponownie spadła poniżej 3 proc. r/r.

Co dalej z inflacją w Polsce?

Niestety, prognozowanie trajektorii inflacji w Polsce ponownie stało się naznaczone bardzo dużą niepewnością, z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze: w kwestii rozwoju wydarzeń w Cieśninie Ormuz można snuć bardzo różne scenariusze. Po drugie: niepewny jest czas trwania tarczy „Ceny Paliwa Niżej” oraz jej ewentualne ewolucje. Na razie działania osłonowe formalnie są rozplanowane na krótki okres (obniżka akcyzy do 15 kwietnia, a stawki VAT do 30 kwietnia), niemniej rząd deklaruje możliwość ich przedłużenia.

Czytaj więcej

Przeciętne wynagrodzenie w lutym poniżej prognoz. Znów najniższy wynik od lat

Im dłużej trwać będzie też konflikt w Zatoce Perskiej (oraz w zależności od jego skali), tym boleśniejsze będą efekty w dłuższym horyzoncie. Z opóźnieniem możemy je zobaczyć m.in. w taryfach za prąd i gaz, acz ekonomiści PKO Banku Polskiego zwracają uwagę na fakt regulowania rynku przez URE i na bufor wynikający ze spadku kontraktów przez ostatni rok.

Prawdopodobnie droższe nawozy oraz wyższe ceny paliw przyczynią się też z czasem do wyższej ścieżki cen żywności, jednak zdaniem ekonomistów PKO BP najpewniej dojdzie do tego dopiero po tegorocznych zbiorach.

Działania osłonowe rządu na cenach paliw obniżają ryzyko silnego wyskoku inflacji i tego, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie w efekcie stopy procentowe. De facto rynek zaczął wyceniać już podwyżki za kilka miesięcy, acz wydaje się, że do jego wahliwych nastrojów należy podchodzić z rezerwą. Na razie przekaz z RPP jest jasny: to postawa „wait-and-see”.

W każdym razie: scenariusze ekonomistów co do trajektorii inflacji mocno różnią się między sobą, w zależności od założeń. Przykładowo, bazowy wariant prognoz PKO Banku Polskiego zakłada mimo wszystko lekki spadek inflacji w kolejnych kwartałach, nawet lekko poniżej 3 proc. w drugim półroczu. Z kolei bazowy scenariusz u ekonomistów mBanku jest dużo mniej optymistyczny i przewiduje wzrost inflacji średnio do około 4 proc. w tym i w przyszłym roku