Noc (w przeciwieństwie do poprzednich) upłynęła względnie spokojnie - nie było działań "zaczepnych" wokół Cieśniny Ormuz. Czy jednak można już uznać, że podpisy pod memorandum to tylko formalność i strony rzeczywiście usiądą do rozmów, czyli mamy wyczekiwany "pokój"? Źródła irańskie twierdzą, że doniesienia Axios o tym, że zapisy w memorandum zostały sfinalizowane to blef, z kolei przedstawiciele administracji Trumpa nie mówią nazbyt pewnie. Wiceprezydent J.D.Vance stwierdził, że strony wymieniły się "propozycjami" konkretnych zapisów, zwłaszcza w temacie wzbogacania uranu, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, aby móc wiedzieć, czy porozumienie zostanie zawarte. Dzisiaj po południu ma dojść do spotkania wicepremiera Pakistanu i szefa tamtejszego MSZ z Sekretarzem Stanu USA, Marco Rubio, co może przynieść więcej informacji na ten temat. Wcześniej pojawiały się plotki, że USA i Iran mogą ogłosić podpisanie wspomnianego memorandum w niedzielę.
Rynki podchodzą dzisiaj cierpliwie do tych doniesień. Ropa jest nisko (futures na WTI oscyluje w piątek rano wokół 87,50 USD), dość spokojnie jest na walutach po wczorajszym cofnięciu się dolara (wyjątkiem jest wyraźnie rosnący NZD, którego wsparły "jastrzębie" komentarze oficjeli RBNZ), optymizm utrzymuje się na rynkach akcji. Wczoraj inwestorzy zwrócili uwagę na słabszy odczyt PKB za I kwartał z USA (przez niższą konsumpcję), co przełożyło się na spadek oczekiwań, co do grudniowej podwyżki stóp przez FED (model CME FED Watch wskazuje na 59 proc. prawdopodobieństwo). Dane PCE i PCE Core wypadły zgodnie z oczekiwaniami. Nie sposób jednak odnieść wrażenia, że rynek szuka wymówek na to, aby FED nie podniósł stóp w tym roku. Jeżeli memorandum z Iranem zostanie podpisane, a tranzyt przez Cieśninę Ormuz zacznie być stopniowo przywracany, to wspomniane szanse mogą spaść poniżej 50 proc. Zwłaszcza przed zaplanowanym na 16 czerwca pierwszym posiedzeniem FED z Kevinem Warshem. To mogłoby wywierać presję spadkową na dolara.
W kalendarzu makro mamy dzisiaj głównie dzień ze wstępnymi odczytami inflacji. W nocy napłynęły dane z Japonii - inflacja bazowa CPI w regionie Tokio nieoczekiwanie wyhamowała w maju do 1,3 proc. r/r z 1,5 proc. r/r. Rano poznaliśmy odczyt z Francji (2,4 proc. r/r wobec spodziewanych 2,6 proc. r/r), oraz Hiszpanii (3,2 proc. r/r zamiast 3,4 proc. r/r), a przed nami jeszcze odczyty z Włoch (godz. 11:00) i Niemiec (godz. 14:00). Na razie wygląda na to, że wpływ na inflację zaczyna mieć nie tylko sytuacja na Bliskim Wschodzie, ale słabość popytu konsumenckiego, co powinni uwzględnić w swoich przyszłych decyzjach bankierzy centralni. Dzisiaj poznamy jeszcze dane o PKB za I kwartał z Kanady (godz. 14:30), oraz odczyt regionalnego indeksu Chicago PMI z USA (godz. 15:45).
EURUSD - narracja pomoże w wybiciu oporu?
Wstępne dane o majowej inflacji z Francji i Hiszpanii zaczynają sugerować scenariusz w którym czerwcowa podwyżka stóp przez ECB będzie tylko "jednorazowym dostosowaniem" do obecnej sytuacji, choć poczekajmy jeszcze na pozostałe dane (dzisiaj Włochy i Niemcy). Tyle, że krótkoterminowo nie daje to wsparcia euro. Z kolei dolar cofnął się wczoraj po słabszym PKB za I kwartał i doniesieniach Axios, co do memorandum z Iranem, ale dzisiaj nie ma zbytnio paliwa. Trump i Chamenei raczej nie podpiszą dzisiaj dokumentu, a czy dojdzie do tego w weekend być może więcej dowiemy się dopiero dzisiaj po południu, lub wieczorem.
Wykres dzienny EURUSD
Technicznie rynek nadal stoi pod oporem 1,1655-70 i czeka na impuls. Dzienny układ (wskaźniki i wczorajsze odbicie od linii trendu wzrostowego) jednak sprzyja scenariuszowi wybicia górą w przyszłym tygodniu. W efekcie szybko możemy przejść do poziomów 1,1700-1,1750.
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ