aNa takiej konkurencji klienci mogą tylko zyskać – w czołówce funduszy polskich akcji w tym roku fundusze zarządzane aktywnie przeplatają się z pasywnymi.

Już po ponad 30 proc. zysków

Niecałe cztery miesiące pozostały do końca roku, który okazuje się być wyraźnie lepszy od oczekiwań. Stopy zwrotu są powyżej przewidywań zarządzających, którzy mając w pamięci bardzo mocny 2025 r. tonowali oczekiwania. Tymczasem wygląda na to, że główne krajowe indeksy zakończą III kwartał tego roku na sporych plusach, podczas gdy w zeszłym roku był to okres niemrawy na rynku. Dodatkowo część inwestorów pewnie ostrzy sobie zęby na ostatnie miesiące roku, które zwykle są dla akcji udane. Przez szereg ostatnich lat WIG czy WIG20 wypracowywały w IV kwartale często i dwucyfrowe stopy zwrotu. A jeśli przeważały spadki, to mocno ograniczone.

Krajowy rynek nie jest odosobniony w zwyżkach. Dobre nastroje panują na giełdach bazowych, ale także na innych rynkach wschodzących. Co ciekawe, pomimo miesięcy, a nawet lat wzrostów, wyceny akcji na rynkach wschodzących ostatnio nawet spadły. Wszystko za sprawą podkręcenia prognoz zysków przedsiębiorstw. Jak wskazuje Tomasz Hońdo z Quercusa TFI, wskaźnik ceny do prognozowanych zysków pokazuje, że indeks rynków wschodzących stał się w ostatnich miesiącach wyraźnie atrakcyjniej wyceniony, choć alternatywne wersje C/Z wysyłają nieco odmienne sygnały co do stopnia tego uatrakcyjnienia. Wiele będzie zależeć zatem od faktycznych, raportowanych wyników. – C/Z bazujący na faktach nie wysyła aż tak zachęcających sygnałów. Od wieloletnich minimów dzieli go nadal spory dystans (to zasadnicza różnica względem wymienionych historycznych epizodów taniości), ale i tutaj należy docenić uatrakcyjnienie w ostatnich miesiącach. Wskaźnik obniżył się z ponad 18 do nieco ponad 15 i kończył sierpień na poziomie najniższym od roku – analizuje Hońdo.

W czołówce funduszy polskich akcji aż iskrzy od konkurencji między produktami pasywnymi i aktywnymi. Wśród najlepszych funduszy aktywnie zarządzanych znajdziemy przede wszystkim Allianz Turbo Akcji. Mocne wyniki można wytłumaczyć sporą ekspozycją na banki – to około 28 proc. aktywów. W ścisłej czołówce mamy także Skarbca Małych i Średnich Spółek. Kolejne fundusze to już strategie pasywne. Dla klientów biur maklerskich pierwszym skojarzeniem pewnie są fundusze Beta ETF, odzwierciedlające kilka indeksów polskich akcji, ewentualnie niedawno powstałe fundusze ETF w TFI PZU. Do tego dochodzą także fundusze działające w tradycyjnej formule, ale naśladujące wybrane indeksy. Przykłady to inPZU Akcje Polskie czy PKO Akcji Rynku Polskiego.

Wymienione wyżej fundusze przyniosły inwestorom w tym roku już ponad 30-proc. zyski, oddając dobrze zachowanie całego rynku GPW. Ponad 30-proc. stopą zwrotu może się pochwalić jednak jeszcze kilka funduszy polskich akcji, np. w Erste TFI czy VIG/C-Quadrat TFI.

Wygląda na to, że w dobrych dla rynku czasach fundusze pasywne mają spore szanse utrzeć nosa konkurencji w postaci funduszy zarządzanych aktywnie. Tak było np. w roku poprzednim, kiedy tylko jeden fundusz zarządzany aktywnie (od Esaliens TFI) wypracował wyższy wynik. Fundusze zarządzane aktywnie mają z kolei lepsze szanse na górne lokaty w grupie porównawczej w słabszych na rynku czasach. Przykładem może być rok 2024, kiedy indeks WIG20 Total Return finiszował z 1,3-proc. (znacznie lepiej radziły sobie indeksy średnich oraz małych przedsiębiorstw) spadkiem, fundusze skoncentrowane na naśladowaniu benchmarku dużych firm plasowały się na dolnych lokatach.

Tyle jeśli chodzi o najlepszych, ale warto też odnotować, że kilka funduszy polskich akcji wyraźnie odstaje od rynku, a ich wyniki po ponad ośmiu miesiącach to około 15 proc.

Czy inwestorzy przesiądą się z akcji do obligacji?

Kolejne, wtorkowe rekordy na GPW wskazują, że trend wzrostowy nad Wisłą ma się wyjątkowo dobrze. Ekspert analizy technicznej, Jacek Borawski z Noble Securities szacuje, że w krótkim terminie WIG20 wzrośnie – w zależności od realizacji układu technicznego – do 4214 pkt. bądź 4242 pkt. Konkurencją dla polskich akcji mogą stać się jednak obligacje, gdzie w ostatnim czasie rentowności urosły powyżej 6 proc. Jak tłumaczą zarządzający Generali Investments TFI, wzrost ten odzwierciedla jednoczesną wycenę szeregu negatywnych czynników, takich jak wysoki deficyt sektora finansów publicznych, zwiększone potrzeby pożyczkowe Skarbu Państwa, ryzyko utrzymywania się podwyższonej inflacji, niepewność geopolityczną oraz możliwość pogorszenia oceny kredytowej Polski. Skala wzrostu rentowności sugeruje jednak, że znacząca część tych zagrożeń została już uwzględniona w cenach obligacji.

Wielu ekspertów zwraca szczególną uwagę na notowania ropy naftowej – to przede wszystkim wzrost surowca powoduje presję na papiery krajowe, ale i zagraniczne. „Kluczowym czynnikiem wpływającym na zachowanie cen obligacji pozostaje wciąż sytuacja na Bliskim Wschodzie. Choć od początku roku inwestorzy obserwowali wiele zwrotów akcji, ostatnie wydarzenia wskazują, że osiągnięcie trwałego pokoju jest nadal trudne” – zauważają  ekonomiści ING.

Zarządzający Generali Investments TFI wskazują, że z punktu widzenia inwestora długoterminowego ryzyka te są obecnie rekompensowane przez wyjątkowo atrakcyjną rentowność do wykupu. „Przy rentowności przekraczającej 6 proc. inwestor otrzymuje wysoki bieżący dochód oraz znaczną poduszkę bezpieczeństwa. Nawet przy braku szybkich obniżek stóp procentowych zdecydowana część oczekiwanej stopy zwrotu może pochodzić z odsetek, natomiast poprawa otoczenia makroekonomicznego lub spadek premii za ryzyko mogłyby wygenerować dodatkowy istotny zysk kapitałowy.” – wskazuje Generali Investments TFI.