Zamiast nowej ziemi obiecanej bolesne zderzenie z rzeczywistością. Rynek forex/CFD dla tradycyjnej branży maklerskiej miał być dodatkowym źródłem przychodów i opcją na większe uniezależnienie się od koniunktury na rynku giełdowym. Dzisiaj jednak już mało kto ma tę usługę w ofercie. Pytanie, czy i „ostatni Mohikanie” nie złożą broni, staje się coraz bardziej zasadne.

Spośród tradycyjnych domów maklerskich usługę forex/CFD ma już tylko DM BOŚ oraz BM Alior Banku. Ten pierwszy podkreśla, że ta linia biznesowa jest rentowna i nie zamierza z niej rezygnować.

– Rynek CFD ma przed sobą przyszłość. Z naszej perspektywy to rentowny biznes i segment, który zdecydowanie chcemy dalej rozwijać. W ostatnich latach mocno inwestowaliśmy w technologię i ofertę: wdrożyliśmy platformę MetaTrader 5, poszerzyliśmy dostęp do CFD na kryptowaluty oraz zwiększyliśmy możliwości inwestowania z dźwignią na polskim rynku akcji, w tym także na krótko. I na tym nie kończą się nasze plany rozwoju – mówi „Parkietowi” Sebastian Zadora, dyrektor wydziału sprzedaży instrumentów finansowych. BM Alior Banku nie chce natomiast komentować przyszłości rynku forex.

A pytania o to, czy forex u tradycyjnych brokerów ma jeszcze przyszłość, wybrzmiały wyjątkowo mocno po decyzji BM mBanku o rezygnacji z tej usługi. Od 3 września nie ma już możliwości zawierania nowych umów ani otwierania nowych rachunków mForex. Od 1 października nie będzie też możliwości otwierania nowych pozycji. Zamiast możliwości aktywnego handlu i spekulacji broker chce się skupić na produktach długoterminowego inwestowania.

Decyzję BM mBanku należy rozpatrywać jednak z kilku perspektyw. Jedną z nich są na przykład zmiany, jakie zachodzą w samej firmie. „Parkiet” informował chociażby o odejściu kilku maklerów instytucjonalnych z BM mBanku, a trzeba też pamiętać, że z końcem czerwca z firmą pożegnał się Maksymilian Skolik, wieloletni szef biura. To może wskazywać, że biuro szykuje nowe podejście do szeroko pojętego biznesu maklerskiego.

Nie bez znaczenia jest również sam fakt tego, co dzieje się na rynku forex/CFD.

– Rynek staje się coraz bardziej wymagający regulacyjnie. To podnosi koszty prowadzenia biznesu, ale zwiększa też transparentność i bezpieczeństwo klientów. Największym wyzwaniem dla branży nie jest dziś sama popularność CFD, lecz sposób, w jaki są one sprzedawane. Kilka lat temu problemem był agresywny telemarketing. Dziś coraz większym ryzykiem staje się cross-selling CFD do klientów, którzy przychodzą po ETF-y, IKE czy IKZE i chcą przede wszystkim budować długoterminowy kapitał. CFD są wartościowym narzędziem, ale nie są produktem dla każdego. Dlatego powinny być oferowane w sposób przejrzysty, świadomy i wyraźnie oddzielony od prostych produktów inwestycyjnych. Jeżeli branża tego nie dopilnuje, może sama sprowokować dalsze zaostrzenie regulacji – mówi Sebastian Zadora.

Nie da się ukryć, że rynek maklerski na przestrzeni lat przeszedł gruntowne zmiany. Różne światy zaczęły się w nim przenikać, co wzmocniło konkurencję, która przybrała też agresywną postać. Z jednej strony tradycyjni brokerzy próbowali sił na rynku forex/CFD, a z drugiej to, co kiedyś było zarezerwowane dla tradycyjnych biur, stało się udziałem platform forex/CFD. Patrząc na to, że z foreksu na przestrzeni lat zrezygnowały takie podmioty, jak Erste BM, BM PKO BP, Noble Securities, BM ING BSK, a teraz BM mBanku, wskazanie na to, kto wychodzi zwycięsko z tej walki, nie jest wcale trudne. Nie jest też żadną tajemnicą, że na pierwszy plan wysuwa się tutaj XTB. Firma przegoniła wszystkich polskich brokerów, jeśli chodzi o liczbę rachunków maklerskich w Polsce. Z kolei jej udział w obrotach na rynku akcji jest ostatnio większy niż BM mBanku, DM BOŚ czy też BM Alior Banku. W efekcie przedstawiciele XTB dzisiaj mówią już nie tylko o rynku forex, ale też o innych produktach i usługach.

– W naszej ocenie polski rynek forex nadal ma przestrzeń do rozwoju. Z pewnością nie jest tak duży jak w przypadku inwestowania długoterminowego, natomiast jestem przekonany, że ogólny wzrost zainteresowania rynkami finansowymi wygeneruje naturalny napływ inwestorów, którzy będą chcieli część swojego kapitału inwestować w sposób bardziej aktywny – mówi Jakub Paturalski, dyrektor zarządzający XTB Polska. – Potencjału upatrujemy przede wszystkim w odpowiadaniu na potrzeby aktywnych, świadomych inwestorów. W naszej ocenie o przewadze konkurencyjnej w tym segmencie będą decydować jakość technologii, warunki transakcyjne, dostęp do analiz oraz edukacja. Nie skupiamy się więc wyłącznie na pozyskiwaniu kolejnych klientów, ale przede wszystkim na dostarczaniu obecnym użytkownikom coraz lepszych narzędzi do podejmowania decyzji i zarządzania ryzykiem. Jednocześnie patrzymy na rozwój XTB znacznie szerzej, a naszym celem jest bycie czołową aplikacją inwestycyjną w Europie. Widzimy miejsce zarówno dla dalszego rozwoju foreksu, jak i dla upowszechniania inwestowania długoterminowego – informuje. Również i on wskazuje na temat regulacji rynkowych. W tym przypadku „punkt widzenia zależy jednak od miejsca siedzenia”.

– Jednym z głównych wyzwań jest zapewnienie takich samych warunków rynkowej konkurencji wszystkim podmiotom obsługującym polskich inwestorów. W naszej ocenie potrzebujemy większej spójności w interpretowaniu i egzekwowaniu regulacji, tak aby o przewadze rynkowej decydowały jakość oferty, technologia i obsługa klienta, a nie różnice w podejściu poszczególnych organów nadzoru. Polskie firmy, które działają na skalę globalną, ale płacą podatki w Polsce, tworzą miejsca pracy i inwestują w rozwój lokalnego rynku, powinny mieć możliwość rywalizowania z zagranicznymi podmiotami na równych zasadach – podkreśla Paturalski.