Mamy bardzo słaby rok dla kryptowalut, ale z drugiej strony spółki blockchainowe korzystają na rozwoju sztucznej inteligencji. To już dwa osobne światy?
Zdecydowanie tak. Jednym z podstawowych błędów jest patrzenie na blockchain wyłącznie przez pryzmat ceny bitcoina i tokenów. Przez ostatnie lata rynek cyfrowych aktywów był kojarzony głównie ze spekulacją, ale w rzeczywistości za nią stoi technologia, która ma coraz większe znaczenie dla całego systemu finansowego.
Dzisiaj coraz więcej instytucji finansowych zastanawia się nie nad tym, czy blockchain ma sens, ale jak go wykorzystać. Giełdy, banki, operatorzy płatności czy zarządzający aktywami testują rozwiązania oparte na tej technologii. Widzimy więc przejście od etapu, w którym blockchain był ciekawostką kojarzoną z tokenami, do etapu, w którym staje się elementem infrastruktury finansowej.
Co konkretnie może zmienić blockchain w tradycyjnych finansach?
Przede wszystkim sposób, w jaki rozliczamy transakcje. Blockchain może zapewnić szybsze, tańsze i działające praktycznie przez całą dobę rozliczenia. To szczególnie istotne w świecie, w którym kapitał staje się coraz bardziej cyfrowy.
Dobrym przykładem są płatności transgraniczne. Przelew dużej kwoty w tradycyjnym systemie bankowym może wymagać czasu i angażować wielu pośredników. W blockchainie transfer może zostać wykonany praktycznie natychmiast i przy bardzo niskim koszcie.
W przyszłości użytkownik może nawet nie wiedzieć, że korzysta z blockchaina. Technologia będzie działała w tle, podobnie jak dzisiaj nie zastanawiamy się, jaka infrastruktura stoi za płatnością telefonem.
Czytaj więcej
Quercus TFI przebił prognozę zysków oszacowaną przez BM Pekao. Wynik netto towarzystwa kierowanego przez Sebastiana Buczka w II kwartale sięgnął 22...
A co z samymi kryptowalutami?
Tokeny i kryptowaluty były najbardziej widoczną częścią rynku technologii krypto, generowały ogromne emocje i możliwości spekulacji. Mieliśmy kolejne fale zainteresowania bitcoinem i wieloma innymi projektami, obejmujące coraz szersze rzesze inwestorów. W ostatnich latach krypto stały się elementem oferty TFI, nawet już krajowych. Fundamenty pod krypto dała technologia blockchain, natomiast dzisiaj coraz wyraźniej widać, że może mieć ona znacznie większe zastosowanie. Blockchain pozwala ograniczać liczbę pośredników, obniżać koszty i automatyzować procesy, które w tradycyjnym systemie finansowym wymagają udziału wielu instytucji.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy projekt, czyli znane niemal wszystkim kryptowaluty, wykorzystujący blockchain, ma wartość. Część tokenów była i pozostaje przede wszystkim instrumentem spekulacyjnym. Nas interesuje przede wszystkim infrastruktura i projekty, za którymi stoi rzeczywista działalność gospodarcza.
Jak w takim razie budujecie ekspozycję na ten rynek?
Ruszamy z tematycznym funduszem zamkniętym. Nie chcemy budować produktu opartego wyłącznie na bitcoinie czy kilku największych tokenach. Patrzymy szerzej. Interesują nas zarówno same sieci blockchain, jak i cała infrastruktura, projekty generujące ponadprzeciętne zyski oraz spółki, które w przyszłości będą czerpać korzyści z rozwoju nowej warstwy rozliczeniowej w finansach. Mówimy między innymi o spółkach związanych z infrastrukturą blockchainową, emitentach stablecoinów, czyli cyfrowych odpowiedników tradycyjnych walut, operatorach infrastruktury czy firmach wykorzystujących zasoby energetyczne i obliczeniowe zarówno w sektorze blockchain, jak i sztucznej inteligencji.
Widzimy tutaj ciekawą zależność. Z jednej strony część aktywów związanych z blockchainem została mocno przeceniona. Z drugiej strony adopcja technologii przez instytucje finansowe zatacza coraz szersze kręgi. Jednym słowem, niższe wyceny i lepsze fundamenty zaczynają sygnalizować ciekawe okazje inwestycyjne.
Co daje firmom połączenie blockchaina i sztucznej inteligencji?
AI może być dla części firm działających w obszarze blockchaina dodatkowym źródłem przychodów. Szczególnie interesujący jest sektor infrastruktury – centrów danych, mocy obliczeniowej czy energii.
Firmy, które wcześniej zarabiały głównie na obsłudze infrastruktury blockchainowej, mogą dziś wykorzystywać te same zasoby do obsługi rosnącego zapotrzebowania na moc obliczeniową związaną z AI. To znacząco polepsza ich modele biznesowe.
Nie oznacza to jednak, że chcemy stworzyć kolejny fundusz inwestujący w modne spółki technologiczne. Interesują nas przedsiębiorstwa, które mają już pozycję w sektorze blockchain, a sztuczna inteligencja otwiera przed nimi nowe możliwości.
To ma być selekcja, a nie kupowanie wszystkiego, co ma w nazwie blockchain albo AI. Chcemy wybierać projekty, które mają realne zastosowanie, przewagę technologiczną i możliwość generowania przychodów.
Dobrym przykładem jest rozwój zdecentralizowanych giełd. Ich model pokazuje, jak technologia może zmienić sposób funkcjonowania rynku finansowego. Zdecentralizowana infrastruktura pozwala ograniczyć liczbę pośredników, automatyzować procesy i działać praktycznie 24 godziny na dobę. To pokazuje potencjał blockchaina znacznie dosadniej niż kolejny token, którego cena rośnie o kilkaset procent w ciągu kilku dni.
Czytaj więcej
Zasoby finansowe Skarbca Holding mogą być wykorzystane na dwa sposoby: zarząd może powrócić do rekomendowania akcjonariuszom wypłaty dywidendy albo...
Czy w Polsce łatwo stworzyć fundusz inwestujący w cyfrowe aktywa?
To jeden z problemów, z którymi musimy się mierzyć. W ramach polskiej struktury funduszowej nie możemy po prostu kupować dowolnych tokenów. Dlatego szukamy alternatywnych sposobów uzyskania ekspozycji – między innymi poprzez akcje spółek rozwijających infrastrukturę blockchainową oraz ETF-y.
Jednocześnie jako Mount TFI rozwijamy działalność międzynarodową. Tworzymy strukturę, która pozwoli zarządzać zarówno tradycyjnymi portfelami, jak i cyfrowymi aktywami. To ważne również z perspektywy fundacji rodzinnych, które coraz częściej pytają o możliwość ekspozycji na cyfrowe aktywa.
Lepszym rozwiązaniem jest bezpośredni zakup kryptowaluty czy odpowiedniego ETF-a?
ETF daje ekspozycję na cenę aktywa i przenosi wiele kwestii technicznych na dostawcę produktu. Inwestor nie musi sam zajmować się przechowywaniem kluczy czy bezpieczeństwem portfela. To ogromna zaleta.
Bezpośrednie posiadanie cyfrowych aktywów daje jednak pewną własność, uniezależniając się od pośredników. W odpowiednio skonstruowanym modelu inwestor może mieć je w profesjonalnym tzw. custody, zamiast posiadać jedynie instrument finansowy odwzorowujący jego cenę.
Oczywiście bezpośrednie aktywa cyfrowe wiążą się z dodatkowymi ryzykami – custody, zarządzaniem kluczami czy bezpieczeństwem. Dlatego profesjonalne zarządzanie jest tutaj tak istotne.
Blockchain jest przecież wyjątkowo zmiennym rynkiem. Jak widzicie miejsce tej klasy aktywów w portfelu?
Trzeba bardzo wyraźnie oddzielić przekonanie co do długoterminowej wartości technologii od krótkoterminowego zachowania cen. Możemy wierzyć w blockchain, a jednocześnie zakładać, że po drodze wystąpią bardzo głębokie korekty.
To oczywiście jest rynek o wysokiej zmienności. Dlatego ekspozycja powinna być odpowiednio dopasowana do profilu inwestora. Jeżeli ktoś ma dobrze zdywersyfikowany portfel, niewielka alokacja w aktywa cyfrowe może zwiększyć potencjalny zwrot, nie destabilizując całego portfela. Czym innym jest jednak 5 proc. portfela, a czym innym 50 proc.
Nasz fundusz jest produktem agresywnym. Inwestor musi być przygotowany na duże wahania wartości. Nie chodzi też o to, żeby przewidzieć każdy ruch rynku, ale żeby wykorzystać długoterminowy trend adopcji technologii.
Część inwestorów – zwracając uwagę na sezonowość bitcoina – spodziewa się jego dołka na jesieni tego roku. Jesteście w tym obozie?
Nie jesteśmy traderami i nie chcemy budować strategii opartej na próbie idealnego timingu. Można dyskutować, czy bitcoin jest dziś drogi, czy tani, i czy czeka nas jeszcze jedna fala spadkowa. To jednak nie jest główna teza naszego funduszu. Patrzymy przede wszystkim na rozwój technologii, adopcję instytucjonalną i wyniki przedsiębiorstw, które budują tę infrastrukturę.
Rynek krypto jest bardzo zlewarowany, dlatego gwałtowne ruchy w dół mogą być głębokie. Nie wykluczamy kolejnej mocnej przeceny. Dla nas ważniejsze jest jednak to, co dzieje się z fundamentami. Jeżeli w czasie korekty wyceny spadają, a jednocześnie rośnie adopcja blockchaina przez instytucje finansowe, może to być ciekawa sytuacja dla inwestora długoterminowego.
Co jest dziś dla was najciekawszym segmentem tego rynku?
Jednym z nich są stablecoiny i ich emitenci. To bardzo ciekawy model biznesowy. Emitent cyfrowego dolara otrzymuje środki, a następnie może lokować rezerwy między innymi w obligacjach. Przy ogromnej skali działalności powstaje interesujący biznes finansowy, którego infrastruktura może być stosunkowo lekka.
Skala tego rynku jest już ogromna. Najwięksi emitenci stablecoinów mają rezerwy porównywalne z portfelami dużych państwowych inwestorów. To pokazuje, że stablecoiny przestają być wyłącznie narzędziem używanym przez uczestników rynku kryptowalut.
Drugim obszarem jest tokenizacja tradycyjnych aktywów. To proces, który może zmienić sposób funkcjonowania funduszy, papierów wartościowych i innych instrumentów. Jeżeli jednostka funduszu czy inny instrument finansowy może być reprezentowany cyfrowo na blockchainie, wiele procesów związanych z jego emisją, transferem i rozliczeniem można uprościć, przyspieszyć, a do tego zaoferować nowe produkty.
Czy tradycyjne instytucje finansowe są na to gotowe?
Największe już są. Widzimy coraz więcej przykładów globalnych instytucji, które tokenizują fundusze i wykorzystują blockchain w swojej działalności. To bardzo ważny sygnał, bo pokazuje, że technologia przestała być domeną wyłącznie startupów kryptowalutowych.
Przykładem jest Franklin Templeton, który tokenizuje swoje fundusze i uczestniczy w infrastrukturze ethereum. Duże banki i zarządzający aktywami również rozwijają rozwiązania związane z blockchainem.
To pokazuje, jak dojrzały rynek kapitałowy, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, adaptuje się do tej technologii. W Europie próbujemy ten dystans nadrabiać, ale w Polsce nadal mamy tendencję do patrzenia na blockchain głównie przez pryzmat spekulacji.
Jaka jest więc wasza główna teza inwestycyjna?
Że blockchain będzie coraz bardziej niewidoczną, ale fundamentalną częścią infrastruktury finansowej. Tak jak dzisiaj korzystamy z płatności cyfrowych, nie zastanawiając się nad technologią stojącą za nimi, tak w przyszłości blockchain może działać w tle dużej części transakcji finansowych.
Nie wiemy, które tokeny będą za kilka lat największe. Nie wiemy, które projekty wygrają i jak będą wyglądały kolejne cykle cenowe. Wiemy natomiast, że technologia umożliwia rozwiązania, których tradycyjny system finansowy często nie jest w stanie dostarczyć równie szybko i tanio.
Dlatego patrzymy na ten rynek długoterminowo. Nie interesuje nas kolejna fala spekulacji. Interesuje nas infrastruktura, która z tej technologii powstaje. I właśnie dlatego uważamy, że blockchain dopiero zaczyna być naprawdę interesujący z punktu widzenia inwestora.