Na kilkadziesiąt minut przed końcem środowej sesji WIG20 rósł o ponad 1 proc., rysując trzecią z rzędu długą białą świecę. W ciągu dnia indeks dużych spółek dotarł nawet do 4172 pkt, ustanawiając w tym miejscu historyczny rekord. Ostatnia godzina przebiegała jednak w nerwowej atmosferze, a WIG20 „oddał” kilkanaście punktów. Na ile to poważny ruch, przekonamy się w kolejnych dniach. Jak na razie indeks ma za sobą pięć z rzędu wzrostowych sesji. Szeroki rynek radzi sobie bardziej w kratkę, aczkolwiek we wtorek mWIG40 także pokazał pazur. WIG natomiast we wtorek również bił historyczne rekordy, ale był to dla niego trzeci z rzędu dzień wzrostów.
Krajowy rynek był wyraźnie lepszy od wielu pozostałych w Europie. Przekonania do zakupów nie widać było m.in. w Niemczech czy we Francji. Również sesja w Azji zakończyła się z przewagą podaży. Najsłabszy był japoński Nikkei 225, który na zamknięciu tracił 1,7 proc. Po poniedziałkowej przerwie do handlu wróciły także Stany Zjednoczone. Sesja za oceanem rozpoczęła się z lekką przewagą sprzedających.
Na rynku walut dolar przed południem rósł w siłę, ale z czasem jego wzrosty wyzerowały się. Mimo to złoto czy bitcoin świeciły na czerwono.
Wracając do krajowego rynku, to jego główną siłę stanowiły spółki energetyczne, handlowe oraz KGHM. Na ogół rosły także banki. W poprzednich dniach obroty na GPW nieco spadały. Oczywiście to m.in. efekt dnia wolnego w USA. We wtorek obroty wróciły jednak do średniego poziomu z ostatnich tygodni. Trzeba przyznać, że jak na razie wrzesień wygląda na bardzo łaskawy dla krajowych inwestorów. WIG20 w środę przekroczył 30-proc. stopę zwrotu od początku roku. Wliczając dywidendy wypłacone przez duże firmy, wynik indeksu to okazałe ponad 35 proc.