W III kwartale spółka zanotowała jednak 1,85 mln zł straty netto wobec 1,67 mln zł straty rok wcześniej. Efekt? Od 17 listopada – dnia publikacji raportu kwartalnego – akcje Biomedu potaniały o prawie 30 proc. Od początku sierpnia kapitalizacja spółki zmniejszyła się już prawie o połowę.

Przypomnijmy, że Biomed jest jedyną polską firmą zajmującą się frakcjonowaniem osocza. Od 2014 r. robi to dla niej francuska spółka LFB Biomedicaments. Firma ma jednak w planach samodzielne frakcjonowanie osocza. W tym celu buduje zakład w Mielcu, który pierwotnie miał być uruchomiony w 2016 r.

– Pierwsze produkty z zakładu w Mielcu powinny trafić do sprzedaży pod koniec 2016 r. Wyniki finansowe w kolejnym roku prawdopodobnie będą kształtowane jeszcze głównie przez sprzedaż produktów wytworzonych dla nas we Francji. Znaczącego wpływu sprzedaży produktów wytworzonych przez nas w zakładzie w Mielcu na wyniki finansowe spodziewamy się w 2017 r. – mówił w sierpniu prezes.

Problem stanowi jednak źródło pozyskania pieniędzy na inwestycję. – Obecnie prowadzimy rozmowy w sprawie pozyskania środków. Nie chcę ujawniać teraz szczegółów – mówi Sierocki, który już w sierpniu zapowiadał, że rozmowy są na zaawansowanym etapie.

Nadzwyczajne walne zgromadzenie firmy było przerywane. Powodem ostatniej przerwy w obradach był spór podmiotów udzielających finansowania w sprawie wprowadzenia swojego kandydata do rady nadzorczej spółki.

We wtorek po południu akcje Biomedu taniały o prawie 8 proc., do 2,16 zł. – Niepokój inwestorów potęguje słaba komunikacja spółki z rynkiem. Wyniki za III kwartał mocno rozczarowały inwestorów. Pojawia się pytanie, czy firma będzie w stanie uruchomić zakład w Mielcu w 2016 r. Być może w Biomedzie nic złego się nie dzieje i budowa zakładu w Mielcu idzie zgodnie z planem, a firma niechętnie dzieli się informacjami w obawie przed silną, zagraniczną konkurencją. Po spadającym kursie widać jednak, że inwestorzy są mocno zaniepokojeni – mówi jeden z analityków.