W sobotę doszło do ataku (przy użyciu dronów) na rafinerie w Arabii Saudyjskiej, należące do naftowego potentata Saudi Aramco. Od razu po tym zdarzeniu, w wyniku którego Saudi Aramco tymczasowo wstrzymał wydobycie ropy naftowej w dwóch rafineriach, rozpoczęły się spekulacje analityków dotyczące potencjalnych cen ropy naftowej w najbliższej przyszłości.
Spekulacje wzmagała informacja, że w wyniku tego ataku na rafinerie dzienna produkcja ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej zmalała o 5,7 mln baryłek ropy naftowej – to spadek o 5 proc. światowej produkcji ropy dziennie.
Przewidywania analityków okazały się słuszne i dzisiaj obserwujemy znaczny wzrost cen tego surowca.
Ta cała niepokojąca sytuacja sprawia, że w najbliższym czasie może zapanować strategia „risk-off" i inwestorzy znowu mogą unikać ryzyka na rynku finansowym, czyli może nastąpić powrót do tzw. bezpiecznych przystani. To nie jest dobra informacja dla polskich aktywów.
– Weekendowa informacja o ataku dronów na instalacje petrochemiczne w Arabii Saudyjskiej implikuje według nas negatywny charakter sesji na rynkach akcji dzisiaj, co ma m.in. swoje potwierdzenie w ujemnych kwotowaniach kontraktów terminowych na najważniejsze indeksy świata. W obawie o zmniejszenie zdolności produkcyjnych surowca, ropa naftowa klasy Brent rośnie w tym momencie o ponad 10 proc., a WTI o prawie 9 proc. – czytamy w komentarzu tuż przed sesją w materiałach tygodniowych BM BNP Paribas Bank Polska.
Mniej pesymizmu widać w komentarzu Konrada Ryczko, analityka DM BOŚ: – Najistotniejszym wydarzeniem weekendu jest bez wątpienia atak dronowy na rafinerie Arabii Saudyjskiej. (...) Na rynku FX obserwowaliśmy podbicie tzw. bezpiecznych przystani, m.in. w postaci japońskiego jena. Sam eurodolar i koszyk USD nie notują większych zmian, co sugeruje raczej krótkoterminową reakcję na poszczególnych parach. Sam PLN nieznacznie traci. Globalni inwestorzy najpewniej dość szybko przejdą do tematu środowego Fedu.
SAŁ