Oszczędzanie

Czy banki będą miały kłopoty z finansowaniem kredytów?

Banki służą jeszcze ludziom do trzymania w nich pieniędzy. Z naciskiem na słowo „jeszcze", bo oferowane przez nie odsetki zachęcają raczej do wycofywania z nich środków.
Foto: Adobestock

Oszczędzanie – proces, który prowadzi do powstawania oszczędności. Oszczędności to zaś zasoby pieniężne, które nie zostały w danym momencie przeznaczone na zakup dóbr i usług konsumpcyjnych (zaspokajających bieżące potrzeby nabywców). Inaczej ujmując, jest to wartość dochodu pomniejszona o wartość konsumpcji.

Podstawową różnicą między inwestowaniem i oszczędzaniem jest występujące ryzyko. Przy oszczędzaniu (i instrumentach finansowych związanych z oszczędzaniem) ryzyko jest względnie niewielkie. Przy inwestowaniu jest znacznie większe – to ryzyko straty zysków, ryzyko straty zainwestowanego kapitału, a w skrajnych sytuacjach nawet ryzyko straty przewyższającej zainwestowany kapitał.

Inflacja oznacza stratę

Utrzymywanie pieniędzy w banku zaczyna przypominać pod pewnymi względami inwestowanie. Ryzyko utraty zysków jest ewidentne: przy oprocentowaniu wynoszącym 0,01 proc. zysku de facto nie ma, a przy wciąż przekraczającej 3 proc. rocznej inflacji mamy do czynienia z ewidentną stratą. Dotyczy ona również kapitału – przy braku zysków deponent odbiera bowiem po zakończeniu depozytu kwotę realnie niższą od zainwestowanej.

W maju stosunek kredytów do depozytów spadł w okolice 80 proc. W pierwszym, a zwłaszcza w drugim kwartale nastąpiło wyraźne, wręcz silne zaostrzenie przez większość banków kryteriów polityki kredytowej, głównie ze względu na niepewność co do przyszłej sytuacji gospodarczej. Nastąpiło zaostrzenie większości warunków udzielania kredytów – a w przypadku kredytów mieszkaniowych dodatkowo podwyższenie wymaganego wkładu własnego i marży kredytowej. Popyt na wszystkie kredyty istotnie spadł. W tej sytuacji, po trzykrotnej obniżce przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych NBP, banki ochoczo obniżyły oprocentowanie depozytów w okolice zera. Dzięki temu niemal nie obciążają one odsetek od kredytów.

W III kwartale sytuacja ma się zmienić. Jak wynika z ankiety NBP przeprowadzonej wśród przewodniczących komitetów kredytowych banków, w przypadku kredytów mieszkaniowych ma nastąpić odwrócenie dotychczasowych tendencji – złagodzenie kryteriów polityki kredytowej, nieznaczny wzrost popytu. Jak podawało Biuro Informacji Kredytowej, już w czerwcu widoczna była odbudowa popytu na kredyty mieszkaniowe. Wnioskowało o nie łącznie 36,1 tys. klientów. Oznacza to wzrost o 25,9 proc. w porównaniu z majem oraz o 29,9 proc. w stosunku do kwietnia tego roku. W czerwcu 2019 r. liczba wnioskujących wyniosła 35,2 tys.

Foto: GG Parkiet

Jeśli chodzi o kredyty konsumpcyjne, przewidywana jest zmiana dotychczasowej polityki kredytowej i jej złagodzenie. Natomiast oczekiwania banków co do zmian popytu są zróżnicowane.

Banki zaostrzyły również kryteria polityki kredytowej wobec przedsiębiorstw i warunki udzielania im kredytów. Popyt na kredyty spadł, głównie ze względu na niższe zapotrzebowanie na finansowanie środków trwałych. W III kwartale bankowcy oczekują zakończenia zwiększania restrykcyjności i nieznacznego łagodzenia polityki kredytowej w niektórych segmentach kredytów dla przedsiębiorstw. Ma nastąpić wzrost popytu, szczególnie na kredyty krótkoterminowe.

Coraz mniej lokat

Odbudowa akcji kredytowej nie będzie raczej szybka. Tymczasem depozytów – głównie ludności – przybywa. Oczywiście już od dłuższego czasu następuje zmiana ich struktury: maleją terminowe, rosną bieżące. W maju lokaty osób prywatnych w bankach zmniejszyły się o 11 mld zł, a depozyty bieżące wzrosły o ok. 13,5 mld zł. Wynosiły łącznie niemal 873 mld zł – a depozyty gospodarstw domowych w czerwcu sięgnęły 943 mld zł. Tymczasem na koniec maja zgromadzone w bankach depozyty sektora niefinansowego wyniosły 1,35 bln zł, a udzielone kredyty miały wartość 1,15 bln zł. Pytanie, jak długo odchodzenie od lokat terminowych będzie polegało głównie na zamienianiu ich na konta oszczędnościowe lub wręcz na trzymaniu pieniędzy na nieoprocentowanych kontach osobistych. Ta ostatnia opcja jest oczywiście dla banków optymalna pod względem odsetkowym, natomiast finansowanie takimi depozytami kredytów bezpieczne nie jest. Nadzór nieustannie przestrzega banki przed niedopasowaniem terminowej struktury pasywów i aktywów oraz finansowaniem długoterminowych kredytów krótkoterminowymi depozytami. A depozytów długoterminowych jest coraz mniej. Wprawdzie banki zaliczają do takich konta oszczędnościowe, ale wartości zgromadzonych na nich środków niestety nie podają.

Warto jednak pamiętać, że w związku z pandemią zachowania deponentów mogą się różnić od tradycyjnych: po prostu gromadzone pieniądze mogą zostać nagle wypłacone, są bowiem obecnie zabezpieczeniem przed zmieniającą się rzeczywistością. Obawy przed wzrostem bezrobocia i pandemią koronawirusa powodują, że zachowania są znacznie mniej przewidywalne. W tych czasach rośnie zaufanie do czystej, żywej gotówki. Jak pisaliśmy, w II kwartale tego roku wartość banknotów w obiegu wzrosła o niemal 27,4 mld zł wobec prawie 30,6 mld zł w I kwartale.

Powiązane artykuły