REKLAMA
REKLAMA

Banki

Wyrok TSUE po myśli frankowiczów

TSUE zdecydował, że w przypadku kredytów indeksowanych do walut niedozwolone klauzule nie mogą być zastępowane ogólnymi przepisami prawa cywilnego. Byłaby to oczekiwana interpretacja, zgodna z majową opinią rzecznika generalnego TSUE. Frankowe banki oddały poranne zyski.
Foto: Adobestock

Kacper Sampławski, z kancelarii prawnej KS Legal, informuje prosto z Luksemburga o wyroku TSUE: zakaz uzupełniania nieuczciwych klauzul na podstawie zasad współżycia społecznego lub zwyczaju. Ocena umowy następuje na dzień zawarcia, a interesu konsumentów na dzień wyroku. To konsument decyduje co jest korzystne dla niego. Frankowicze na konferencji Stop Bankowemu Bezprawiu przyjęli orzeczenie TSUE brawami.

Z wyroku TSUE wynika, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie w unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach. Sąd nie wskazał jednak czy może istnieć kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR, więc prawdopodobnie decyzja w tym zakresie będzie należeć do polskich sądów (już zdarzały się takie pojedyncze wyroki). 

W reakcji na wyrok TSUE notowania banków frankowych, po porannych wyraźnych wzrostach, mocno spadają. Millennium mający największy udział tego typu kredytów traci 10 proc., mBank o 2 proc., PKO BP 1,7 proc., Santander Bank Polska 5,2 proc. 

Choć konieczne będzie pójście do sądów, co pochłonie trochę czasu i pieniędzy, to frankowicze mają sporo do ugrania. Dzięki przewalutowaniu hipotek na złote i utrzymaniu stawki LIBOR CHF, ich rata i wartość kredytu mogą spaść nawet o połowę.

Miliardowe koszty dla banków?

Zapłacą jednak za to banki i są poważne obawy, że skutki przegrywanych przez banki batalii sądowych i „odfrankowania" umów odczują polski złoty, obligacje skarbowe, rating, akcja kredytowa i tempo wzrostu gospodarczego. Szacunki tych kosztów są bardzo rozbieżne – od nieco ponad 20 mld zł do nawet 60-90 mld zł. Niektórzy ekonomiści apelowali do TSUE o wzięcie pod uwagę stabilności polskiego systemu finansowego przy wydawaniu wyroku.

Komisja Nadzoru Finansowego zbierała dane od banków na temat hipotek frankowych, sprawę analizował też Narodowy Bank Polski. Na razie nie ma decyzji o zmianie buforów dodatkowych kapitałowych, bufora ryzyka systemowego ani ograniczeniu dywidend.  Wcześniej, jeszcze w lipcu, w Ministerstwie Finansów odbyło się spotkanie z audytorami, podczas którego dyskutowano w jaki sposób mogą zostać księgowane rezerwy na frankowe sprawy sądowe.

Banki nie chciały się dogadywać z klientami

Kredyty frankowe w polskich bankach są warte 103 mld zł. Spośród wszystkich 798,84 tys. osób mających na koniec czerwca tego roku takie hipoteki (umów tych kredytów było wtedy 458,83 tys.), aż 95 proc., czyli 758,5 tys. ma tylko jeden kredyt mieszkaniowy w szwajcarskiej walucie – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Hipoteki te spłacają się nieco lepiej niż złotowe.

W lipcu ankietowane przez „Parkiet" banki frankowe odpowiedziały, że nie zamierzają zaoferować klientom na tyle atrakcyjnych warunków przewalutowania, aby klienci się na nie godzili zanim sprawy trafią do sądów.  Jednak być może banki powoli miękną - parę dni temu w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej" prezes Joao Bras Jorge z Millennium zasugerował, że jego bank rozważa zwrot spreadów klientom. To jednak może być za mało, aby się zgodzili.

Z dotychczasowych wypowiedzi zarządów banków i liczb dotyczących pozwów frankowych wynika, że fala przybiera. Najbardziej zagrożone są banki o największym udziale hipotek frankowych w portfelu oraz o niskich kapitałach i rentowności. Najwięcej takich kredytów mają Millennium, Getin Noble, mBank, PKO BP, Santander i BNP Paribas. Znikomy ich udział mają Pekao i ING Bank Śląski, wcale nie mają ich Alior i Handlowy.

Spraw sądowych wyraźnie przybywa

W sierpniu bankowcy twierdzili, że nie widzą istotnego wzrostu zainteresowania klientów sprawami sądowymi, ale dane sądów i kancelarii prawnych pokazują systematyczny przyrost liczby procesów.  Na wzrost zainteresowania frankowiczów wskazują też kancelarie prawne.  Z kolei z danych Związku Banków Polskich wynika, że w sądach jest około 2 proc. wszystkich kredytów frankowych, czyli około 15,7 tys., ale liczba ta przez rok urosła o 40 proc.

Wyceny frankowych banków mocno spadły

Notowania kredytodawców z dużym udziałem franków w portfelu pospadały przez trzy miesiące po 20-30 proc. Spadki przyśpieszyła publikacja pod koniec września analizy Sądu Najwyższego, która dała polskim sądom kolejny i silny argument za tym, aby orzekać przeciwko bankom w sprawach kredytów walutowych (zasugerowano w analizie, że denominowane mają być tak samo traktowane jak indeksowane).

Zdaniem analityków szanse na trwałe odbicie notowań banków frankowych są małe. Pozwy mogą napłynąć w dwóch falach do sądów: pierwszej zaraz po TSUE, drugiej około dwa lata później, jeśli linia orzecznicza faktycznie będzie sprzyjać klientom. Dlatego sprawa ta jeszcze długo będą ciężarem dla wycen banków frankowych.  Będzie ona miała także wpływ na realny biznes. Banki niefrankowe będą w lepszej sytuacji konkurencyjnej i mogą zdobywać rynek kosztem tych obciążonych przez tego typu kredyty.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA