Krajowy rynek akcji nie przestaje zaskakiwać swoją siłą. Nadzieja na trwały rozejm na Bliskim Wschodzie sprawiła, że ryzykowne aktywa w ostatnich tygodniach wróciły do łask, na czym mocno skorzystały indeksy warszawskiej giełdy, odrabiając w całości straty z korekty wywołanej eskalacją konfliktu i wspinając się na nowe szczyty hossy. WIG po raz pierwszy w historii dotarł do poziomu 134 tys. pkt., co jest nowym oficjalnym rekordem warszawskiej giełdy. Z kolei indeks największych firm WIG20, zbliżając się w ostatnich dniach do poziomu 3700 pkt., ustanowił nowy szczyt trwającej hossy.
Presja geopolityczna słabnie
Motorem napędowym hossy w Warszawie pozostają największe spółki na czele z bankami, co oznacza, że za ostatnią falę zwyżek w dużej mierze odpowiadał popyt ze strony inwestorów zagranicznych. – Polska giełda od dłuższego czasu jest bardzo dobrze postrzegana przez kapitał zagraniczny. Dodatkowym impulsem dla polskiego rynku okazało się zmniejszenie presji geopolitycznej związanej z Cieśniną Ormuz, której blokada przez Iran stanowiła realne zagrożenie właśnie dla Europy jako obszaru wyjątkowo narażonego na zakłócenia dostaw ropy i LNG, w tym katarskiego gazu skroplonego, który trafia na Stary Kontynent właśnie tą drogą. Odreagowanie tego ryzyka wpłynęło stabilizująco na europejskie rynki energetyczne, co z kolei przełożyło się na lepszy sentyment wobec europejskich i polskich aktywów – wyjaśnia Mateusz Czyżkowski, analityk XTB.
Czytaj więcej
Amerykański rynek akcji w środę bił rekordy, wymazując nie tylko spadki z marca, ale także lutego. Na nowe szczyty hossy wydostało się też sporo ry...
W ocenie ekspertów szybki powrót indeksów do kontynuacji hossy wpisuje się w pozytywny obraz krajowego rynku akcji. – Postrzeganie polskich aktywów w ostatnich latach wyraźnie się zmieniło, co widać po ich sile relatywnej względem innych rynków wschodzących. Dyskonto polskiego rynku wobec tych rynków, widoczne w poprzednich latach, zostało już w dużej mierze domknięte. O ile nie musi to być zaskoczeniem dla inwestorów, to już fakt, że w ciągu ostatnich pięciu lat amerykański S&P 500 wzrósł o 70 proc., a WIG o 120 proc., może budzić większe zdziwienie. Wisienką na torcie są ostatnie tygodnie i reakcja naszego rynku na wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. Jeszcze kilka lat temu słabsze zachowanie polskiego parkietu w takim otoczeniu można było uznać za niemal pewnik, a tymczasem WIG jest liderem wśród rynków akcji – zwraca uwagę Konrad Ogrodowicz, zarządzający funduszami w Superfund TFI. – Obecnie widać, że globalne postrzeganie polskich aktywów uległo zmianie, co potwierdza również znaczący wzrost obrotów. W mojej ocenie jest to dobry prognostyk na przyszłość – uważa. Jednocześnie przekonuje, że trwający trend wzrostowy krajowych indeksów może zostać z nami na dłużej. – Trudno mówić o zaawansowanym etapie hossy, skoro wciąż nie obserwowaliśmy wyraźnego ożywienia w segmencie małych i średnich spółek. Zakładam, że prawdziwa faza euforii dopiero przed nami, a obecna hossa może potrwać jeszcze kilka lat – uważa.
Czytaj więcej
Mimo ostatnich imponujących wzrostów indeksu aż trzy czwarte spółek wchodzących w jego skład jest nadal wycenianych niżej niż w rekomendacjach. Naj...
Polskie akcje na celowniku zagranicy
Pozytywne zachowanie naszej giełdy to w dużej mierze efekt wzrostu zainteresowania naszym rynkiem i powrotu polskich spółek na radary inwestorów zagranicznych po latach zastoju. W ciągu ostatnich kilku lat krajowe indeksy nadrabiały istotne zaległości względem pozostałych rynków. Jak pokazuje 2026 rok, efektowne zwyżki cen akcji nie zniechęciły inwestorów, którzy nadal dostrzegają w naszym rynku duży potencjał wynikający m.in. ze stabilnej i rosnącej gospodarki, która pozytywnie wyróżnia się nie tylko na tle innych krajów naszego regionu. To zdaniem Czyżkowskiego stwarza krajowym indeksom korzystne warunki do kontynuacji wzrostów. – Krajowa gospodarka daje rynkowi zielone światło: prognozy wzrostu PKB na 2026 rok oscylują wokół 3,5-3,7 proc., a stabilna inflacja zbliżona do celu NBP tworzy otoczenie historycznie sprzyjające akcjom. WIG20 zbliża się obecnie do poziomu niemal 3700 punktów, coraz mocniej mierząc w kierunku historycznego szczytu blisko 3940 punktów z października 2007 roku. Pobicie tego poziomu byłoby zdarzeniem bez precedensu w blisko trzydziestoletniej historii indeksu i stanowiłoby symboliczne domknięcie jednego z najdłuższych cykli niedoszacowania na europejskich rynkach wschodzących – uważa.
Wśród kluczowych czynników dla podtrzymania pozytywnych nastrojów na GPW wymienia stabilność geopolityczną (w szczególności sytuacja na Bliskim Wschodzie i status Cieśniny Ormuz; warto patrzeć również na Rosję/Ukrainę), dalsze obniżki stóp procentowych przez NBP wspierające konsumpcję i inwestycje, rosnące zyski spółek z sektora bankowego i technologicznego oraz napływ kapitału zagranicznego, który wciąż postrzega Polskę jako jeden z bardziej atrakcyjnych rynków w regionie. – Dopóki te fundamenty pozostają niezmienione, dobre momentum ma szansę być kontynuowane, a historyczny rekord WIG20 z 2007 roku przestaje być jedynie odległym marzeniem – uważa ekspert XTB.
W ocenie Kamila Hajdamowicza, menedżera ds. portfeli w biurze doradztwa inwestycyjnego Santander BM, hossa w Warszawie ma solidne podstawy, a jej motorem pozostaje kapitał zagraniczny. – W ostatnich dwóch-trzech latach krajowy rynek akcji ma bardzo dobre notowania u inwestorów zagranicznych. Wpływa na to szereg czynników. W perspektywie ostatnich 10 lat przez większość czasu rynki zagraniczne, jak niemiecki czy amerykański, dynamicznie rosły, co sprawiło, że wyceny na krajowym parkiecie stały się relatywnie dużo bardziej atrakcyjne. Sytuacja ta utrzymuje się również obecnie, pomimo dynamicznych wzrostów w ostatnich miesiącach – wskazuje. Wyjaśnia, że na ocenę inwestorów wpływa również pozytywna ocena otoczenia inwestycyjnego, w tym stabilne fundamenty gospodarcze, uwolnienie środków z KPO oraz wysoka jakość spółek. – Rynek w Warszawie znajduje się obecnie w dużym rozkroku pomiędzy rynkami rozwiniętymi a rozwijającymi się, co sprawia, że przynajmniej obecnie krajowe spółki oferują jakość porównywalną z rynkami zachodnimi, pozwalając jednocześnie osiągać stopy zwrotu właściwe dla rynków wschodzących. Giełda w Warszawie jest często traktowana jako lokalna bezpieczna przystań, co widać po niskiej skali korekt i szybkich powrotach do wzrostów – zauważa ekspert.
Imponujące osiągnięcia trwającej hossy
Trwający już ponad 42 miesiące trend wzrostowy na krajowym rynku akcji prezentuje się już całkiem okazale, jeśli porównamy go z pięcioma poprzednimi rynkami byka, których doświadczyli inwestorzy warszawskiej giełdy od początku tego wieku. Obecna hossa (licząc od dołka indeksu WIG z października 2022 r.) jest już drugą najdłuższą ze wszystkich poprzednich. Najdłuższa była „funduszowa” hossa lat 2002-2007, gdy trend wzrostowy głównego indeksu utrzymał się przez prawie 59 miesięcy. Jednocześnie dorobek obecnej hossy, mierzony stopą zwrotu głownego indeksu WIG, prezentuje się bardzo efektownie.
Na tle poprzednich osiągnięć zwyżka wypracowana przez szeroki rynek, wynosząca około 192 proc. (194 proc. licząc od szczytu wszech czasów wynoszącego nieco ponad 134 tys. pkt), jest już tylko słabsza od rewelacyjnego wyniku, który rynkowi udało się osiągnąć w trakcie wspomnianej hossy 2002-2007, gdy WIG poszybował w górę o 433 proc. Aby tego dokonac rynek potrzebował jednak niemal pięciu pełnych lat.
Aby ten wynik pobić, indeks WIG musiałby wspiąć się co najmniej do poziomu niemal 245 tys. pkt, co wydaje się być poza zasięgiem możliwości naszego parkietu w trakcie trwającego trendu.