Piątkowa sesja była świetnym podsumowaniem całego tygodnia na warszawskiej giełdzie. Nasz parkiet wrócił bowiem do wyraźnych wzrostów i bicia kolejnych rekordów. Wszystko to jest napędzane perspektywą ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Piątkowa sesja zaczęła się dość niemrawie, a początkowo mieliśmy do czynienia nawet z niewielkimi spadkami. Szybko jednak straty udało się odrobić i do głosu zaczęły dochodzić byki. Ich pierwszy „ryk” był jeszcze dość nieśmiały, ale wystarczyło to, by w połowie sesji nasze najważniejsze indeksy były na plusach. W zasięgu ręki były także rekordy i otwartym pytaniem pozostawało pytanie, czy uda się przeprowadzić na nie atak.

Czytaj więcej

Krajowy rynek akcji nie przestaje zaskakiwać swoją siłą

Giełdowe indeksy na rekordowych poziomach

Początkowo wydawało się, że może być o to trudno, bo otoczenie nie wykazywało też jakiegoś nadmiernego optymizmu, a i kalendarz makroekonomiczny świecił pustkami. Dopiero na dwie godziny przed końcem sesji pojawiła się nowa, rynkowa iskra, a indeksy ruszyły na północ. WIG20 dotknął nawet poziomu 3700 pkt, co jest rekordem obecnej hossy. Historyczny rekord śrubował też wskaźnik WIG, podobnie zresztą jak mWIG40. Powód? Doniesienia z Bliskiego Wschodu mówiące o otwartej Cieśninie Ormuz. To sprawiło, że apetyt na ryzyko wrócił na rynki na dobre. Dodatkowo mocno przeceniona została też ropa naftowa, która jeszcze nie tak dawno straszyła inwestorów. Dokładając do tego udany start notowań na Wall Street (indeksy rosły o ponad 1 proc.) końcówka dnia na GPW musiała wręcz należeć do byków.

Czytaj więcej

Euforia na rynkach. WIG20 zdobywa 3700 pkt. Ropa ostro w dół

Cały tydzień potwierdził, że nasza hossa na GPW wcale nie umarła, a wręcz przeciwnie: ma się bardzo dobrze. Śrubujemy rekordy, towarzyszą temu wysokie obroty, odbudowuje się rynek IPO, coraz głośniej słychać o odradzających się inwestorach indywidualnych na GPW. Oby tylko znów Donald Trump nie popsuł nam zabawy. Dwa weekendowe dni to okres, w którym może się wiele wydarzyć, szczególnie, jeśli mowa o Trumpie.