Mimo braku konkretów dotyczących terminu spotkania zespołów negocjacyjnych, rynki finansowe wyraźnie żyły nadzieją na nadchodzący pokój. Ostatnia sesja w tym tygodniu przynosi jednak pewne wątpliwości: dolar zaczyna odbijać przy niewielkim wzroście cen ropy, a indeksy złapały zadyszkę po ustanowieniu historycznych szczytów.
Kluczowym aspektem bieżącej sytuacji jest przedłużenie zawieszenia broni pomiędzy USA a Iranem, co ma umożliwić dłuższą drogę negocjacyjną. Zdaniem krajów europejskich i państw Zatoki Perskiej, proces ten może potrwać nawet sześć miesięcy. Obie strony stawiają twarde warunki, co sprawia, że wypracowanie konsensusu będzie wyjątkowo trudne. Stany Zjednoczone, Izrael i kraje arabskie dążą do pełnego bezpieczeństwa i wyeliminowania zagrożenia nuklearnego ze strony Teheranu. Z kolei Iran oczekuje swobodnego handlu, większej kontroli w Cieśninie Hormuz oraz, przynajmniej teoretycznie, zachowania możliwości wzbogacania uranu do celów cywilnych. Pojawiły się jednak pierwsze sygnały gotowości do ustępstw: Iran miał zaproponować wstrzymanie prac nad wzbogacaniem uranu na 5 lat, podczas gdy USA domagają się 20-letniego moratorium. Niemniej jednak wydaje się, że największe ryzyko eskalacji jest już za nami.
Globalny rynek ropy naftowej pozostaje ekstremalnie napięty; historycznie nigdy nie mierzyliśmy się z kryzysem o takiej skali. Na szczęście świat korzysta obecnie ze znacznych zapasów, co w dużej mierze amortyzuje wpływ sytuacji na ceny. Z drugiej strony rezerwy te wyraźnie się kurczą, co sprawia, że otwarcie Cieśniny Hormuz musi nastąpić niemal natychmiast. Rynek zdaje się jednak nie dostrzegać, że samo odblokowanie cieśniny nie przywróci od razu pełnego eksportu. Najnowsze dane OPEC wykazały spadek produkcji w całym kartelu średnio o 7,5 mln baryłek dziennie, choć realne wyłączenia produkcyjne sięgają już 13 mln baryłek na dobę. Proces wznawiania wydobycia i logistyki będzie powolny. Może to oznaczać, że po początkowej euforii i spadku cen wywołanych otwarciem szlaku, kolejne miesiące przyniosą rozczarowanie i powrotne wzrosty. Niewykluczone, że obecny zakres 90–100 dolarów pozostanie poziomem docelowym na wiele miesięcy.
W czwartek, mimo nadziei na szybki pokój, dolar amerykański zyskał na wartości. Dzisiejsza zmienność jest minimalna, co świadczy o niepewności przed nadchodzącym weekendem i niechęci do zajmowania nowych pozycji. Względny spokój może oczywiście zburzyć nieprzewidywalność Donalda Trumpa. Choć prezydent wskazuje na wolę szybkiego zakończenia wojny, nie można wykluczyć, że powróci do stawiania żądań niemożliwych do spełnienia, co cofnie proces do punktu wyjścia. Otwarcie Cieśniny Hormuz jest kluczowe nie tylko dla światowej gospodarki i amerykańskich konsumentów (poprzez obniżkę cen paliw), ale również dla samego irańskiego reżimu, któremu kończą się środki na finansowanie działań wojennych.
O godzinie 10:00 obserwujemy lekkie umocnienie dolara, co wynika z rynkowej ostrożności przed weekendem, w trakcie którego może dojść do drugiej rundy rozmów pokojowych. Z drugiej strony polski złoty wykazuje dużą siłę i umacnia się szeroko na rynku. Za dolara płacimy obecnie 3,5943 zł, za euro 4,2350 zł, za franka 4,5898 zł, a za funta 4,8615 zł.
Michał Stajniak, CFA
Wicedyrektor Działu Analiz XTB
michal.stajniak@xtb.pl