REKLAMA
REKLAMA

Banki

Frankowa spirala sądowa stopniowo się nakręca

W sierpniu bankowcy twierdzili, że nie widzą wzrostu zainteresowania klientów sprawami sądowymi, ale dane sądów i kancelarii prawnych pokazują systematyczny przyrost liczby procesów.
Foto: Fotorzepa, Michał Walczak

– Widzimy znaczący wzrost zainteresowania naszą usługą wśród osób mających kredyty hipoteczne związane z walutą, co niewątpliwie przełoży się na liczbę powództw kierowanych w najbliższych miesiącach do sądów – mówi Kacper Jankowski, dyrektor departamentu ds. bankowych w Votum.

Przybywa spraw

Ta giełdowa spółka obsługuje najwięcej spraw hipotek walutowych, głównie frankowych. Reprezentuje ponad 8,2 tys. frankowiczów na różnych etapach postępowania, w tym ponad 1,6 tys. w procesach sądowych – i liczba ta stale rośnie. Votum ma najwięcej klientów z tych banków, które najaktywniej udzielały hipotek frankowych. Zatem trzon stanowią klienci mBanku (1360 spraw), Millenium (1300), BPH (1100), Getin Noble Bank (1100), PKO BP (850) Raiffeisena (800) i Santandera (770).

Jankowski wskazuje, że zwiększenie zainteresowania frankowiczów przybrało na sile po opinii rzecznika generalnego TSUE w maju (była korzystna dla klientów, teraz oczekiwany jest wyrok TSUE, który prawdopodobnie będzie z nią zbieżny). – To był kluczowy moment, wielu osobom dał sygnał, że podjęcie walki z bankiem i uzyskanie pozytywnego wyniku w sądzie jest możliwe. W czerwcu i lipcu pojawiły się uzasadnienia do bardzo ważnych wyroków Sądu Najwyższego, zapadłych z kwietniu i maju, które utwierdzają frankowiczów w przekonaniu, że linia orzecznicza kształtuje się na ich korzyść – zaznacza. Do tego doszło w lipcu fiasko ustawy frankowej, w której nie znalazły się zapisy zmuszające banki do oferowania klientom konwersji kredytów na atrakcyjnych warunkach.

– To spowodowało, iż część osób zdała sobie sprawę z faktu, że jedyną możliwą drogą odzyskania części nienależnie spłaconego kapitału będzie droga sądowa. Kredytobiorcy są bardzo zdeterminowani i świadomi możliwości, jakie daje im postępowanie sądowe – dodaje Jankowski.

Bankowcy twierdzili w ostatnich tygodniach, że nie widzą wzmożonej liczby spraw. Ta nowa fala być może dopiero do nich dotrze, gdyż średnio od zgłoszenia się klienta do kancelarii prawnej do skierowania sprawy do sądu mija od trzech do sześciu miesięcy.

Kolejne umowy do sądów

Zdecydowana większość spraw, jakie przez Votum zostały skierowane do sądów, dotyczy kredytów indeksowanych. Tego typu umowy zdominowały rynek, według szacunków kancelarii mogą stanowić nawet 70 proc. wszystkich udzielonych hipotek powiązanych z walutami. Poza tym zdecydowanie więcej spraw, jakie trafiły do sądów, dotyczyło kredytów indeksowanych, więc sądy znacznie częściej orzekały właśnie w tych sprawach. Konstrukcja prawna umów kredytów indeksowanych różni się od tych denominowanych, co także przekłada się na dobór argumentacji prawnej i zgłaszanych roszczeń. Pojawiają się jednak opinie, że napływ spraw dotyczących umów denominowanych jest opóźniony względem indeksowanych o prawie dwa lata. Wypowiedź Jankowskiego to potwierdza.

– W tym roku pojawiło się zdecydowanie więcej niż w poprzednim orzeczeń rozstrzygających w sprawach kredytów denominowanych, co pozwala stwierdzić, że również kredytobiorcy z takimi umowami zaczynają podejmować kroki prawne. Pomocą dla nich mogą się okazać materiały naukowe opracowane przez Sąd Najwyższy – mówi ekspert Votum.

SN w swoim opracowaniu opowiedział się za uznaniem za niedozwolone postanowień umownych w klauzuli przeliczeniowej przy jednoczesnym związaniu pozostałą treścią umowy – to skutkowałoby konwersją kredytów na złote i pozostawieniem oprocentowania stawką LIBOR CHF).

– SN nie dokonał podziału umów na indeksowane i denominowane, stosując wobec nich ten sam skutek prawny w postaci uznania nieuczciwej klauzuli za niewiążącą, przy jednoczesnym związaniu pozostałą treścią umowy kredytowej. Taka konstrukcja wydaje się trudna do zrozumienia, bo umowy denominowane do waluty obcej po usunięciu z nich klauzuli przeliczeniowej nie będą możliwe do dalszego wykonywania, co powinno skutkować uznaniem umowy za nieważną. Koncepcja ta została potwierdzona kilkakrotnie w orzecznictwie, ale ono wciąż się kształtuje, więc trzeba trzymać rękę na pulsie – dodaje Jankowski.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA