Ekonomiści nie pozostawiają złudzeń: zapowiedź 50-procentowych ceł to fatalna wiadomość dla wszystkich. Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego, cła uderzą zarówno Europę, jak i samych Amerykanów. – Do tej pory była nadzieja, że Trump tylko gra, że to blef. Ale jeśli do wprowadzenia ceł rzeczywiście dojdzie, Europa zapłaci. A także amerykańscy konsumenci zapłacą, niewykluczone, że nawet więcej niż Europejczycy – uważa Orłowski.
Dla Europy ta sytuacja będzie jednak o tyle bardziej bolesna, że ma ona mniejszy wzrost gospodarczy. Będzie to bardzo duży problem zwłaszcza dla znajdujących się w recesji Niemiec. Ale w powstałej sytuacji Europa musi już odpowiedzieć własnymi cłami. – Mówienie, że powinno się dalej negocjować, nie ma sensu. Tu już nie ma czego negocjować. O ile jeszcze niższe stawki można było ewentualnie zaakceptować, o tyle cła w wysokości 50 proc. są ewidentnie wrogim działaniem. Przypomnijmy, że wobec Wielkiej Brytanii zastosowano cła na znacznie niższym poziomie – dodaje Orłowski. Jego zdaniem, to oznacza rozpoczęcie wojny handlowej.
Donald Trump uderza cłami w przemysł samochodowy
50-procentowe stawki uderzą bardzo mocno w przemysł motoryzacyjny. Każda podwyżka ceł będzie oznaczać wzrost kosztów, a więc także cen na rynku amerykańskim, a w rezultacie mniejszą sprzedaż i kolejne problemy branży w Europie – mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. USA to bardzo ważny rynek dla niemieckich producentów samochodów marek premium: BMW, Mercedesa i Audi. dla których Stany Zjednoczone są jednym z najważniejszych rynków eksportowych. Według Dun & Bradstreet, w 2024 r. sprzedaż niemieckiego przemysłu samochodowego do USA sięgnęła 30,7 mld dol., w czym 25,3 mld dol. przypadło na gotowe auta. Trudno więc oczekiwać, by podwyższyli tam ceny o wysokość nowych stawek celnych, bo wtedy sprzedaż kompletnie zamarłaby. – Gdzieś te podwyżki będą kompensowane, rozłożą się pomiędzy różne rynki zbytu – uważa Drzewiecki.
Czytaj więcej
Wpis Donalda Trumpa w sprawie ceł na towary z Unii Europejskiej wywołał popłoch na rynkach. WIG20 momentami tracił ponad 3 proc.
Dla branży motoryzacyjnej będzie to tym większy problem, że – jak podaje Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA - w 2024 r. produkcja samochodów w krajach Unii Europejskiej zmalała w porównaniu z poprzednim rokiem o 6,2 proc. do niespełna 14,4 mln. Wyższe cła na eksport aut do USA odbiją się nie tylko na wielkości produkcji, ale także na rynku pracy w Europie.
Przez Donalda Trumpa straci także Polska
Dostanie się także Polsce. W 2024 r. motoryzacyjny import z Polski do USA wart był 647 mln dol., z czego 643 mln dol. przypadło na części do produkcji aut (udział gotowych samochodów o wartości 4,1 mln dol. był śladowy). Zdaniem Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, wyższe cła nie tylko podważą opłacalność eksportu, ale także mogą wywołać efekt domina w całym europejskim przemyśle motoryzacyjnym.
Według globalnej firmy doradztwa finansowego deVere Group, eskalacja taryf celnych i pogłębianie się napięć handlowych pomiędzy największymi gospodarkami przyniesie fatalne skutki. Według World Trade Monitor globalny handel towarami skurczył się w ostatnim kwartale 2024 r. o 1,3 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy już wcześniej zrewidował w dół swoją prognozę globalnego wzrostu na 2025 r., powołując się na rosnące ograniczenia handlowe jako kluczowy czynnik.
Czytaj więcej
Prezydent Donald Trump zapowiedział, że rekomenduje wprowadzenie 50-procentowych cełna towary z Unii Europejskiej od 1 czerwca. Trump napisał w med...