Czy powyborcza siła złotego jest do utrzymania? Mamy przecież wiele niewiadomych, również tych politycznych, w kraju.
Arkadiusz Trzciołek, starszy ekonomista w banku Citi Handlowy
Arkadiusz Trzciołek (A.T.): To jest też pytanie o powody, jakie stały za powyborczym umocnieniem złotego. Jeśli to był po prostu generalny optymizm związany ze zmianą rządu, to mogło dojść do pewnego przereagowania. Ruch ten mógł też wynikać z oczekiwań na odblokowanie pieniędzy z KPO. Inwestorzy zagraniczni mogą faktycznie nie zdawać sobie jednak sprawy z tego, jak wygląda cykl polityczny w Polsce, i z tego, że możemy napotkać też problemy z negocjacjami unijnymi.
Grzegorz Zatryb, główny strateg w Skarbiec TFI
Grzegorz Zatryb (G.Z.): Uważam, że ten główny przekaz ma jednak duże znaczenie. Nawet jeśli będą problemy „techniczne” z uzyskaniem pieniędzy z KPO, to istotne jest to, że chcemy je dostać i zrobimy to, co trzeba, by trafiły do Polski. Wcześniej za bardzo nie przejawialiśmy ku temu chęci. Teraz będzie inaczej, a to też będzie powodowało, że inaczej będzie na nas patrzyła Unia Europejska. Na to głównie zwracają uwagę inwestorzy zagraniczni, chociaż to oczywiście też nie oznacza, że nagle zaczną oni inwestować u nas ogromne pieniądze. Ważne jest jednak ich nastawienie do Polski, a to znacząco się polepszyło, i to w najbliższych miesiącach może mieć znaczenie. Oczywiście można jeszcze poruszyć kwestie związane z budżetem, ale generalnie wpisujemy się w tym aspekcie w europejskie standardy.
Czytaj więcej
W przypadku amerykańskich obligacji dziesięcioletnich rentowność na poziomie 5 proc. stanowi mocny opór. Wcale jednak nie jest powiedziane, że nie...
A co z RPP? Ona przecież nie tak dawno mocno zaszkodziła złotemu. Może nadal mieć taką siłę oddziaływania? Największe „atrakcje” z tej strony mamy za sobą?
G.Z.: Chciałbym powiedzieć, że tak, ale wcale nie jestem do tego aż tak mocno przekonany. Jest popularna teza o możliwej transformacji prezesa Glapińskiego z gołębia w jastrzębia, co zresztą już mu się zdarzało.
Patrząc na ostatnią konferencję, ciężko mieć jakiekolwiek wątpliwości, że preferencje polityczne prezesa NBP są skierowane mocno w jedną stronę. Jeśli więc zwykła polityka nadal będzie wpływała na politykę pieniężną, a tak przecież było wcześniej, to możemy się jeszcze zdziwić, nawet mocniej niż do tej pory.
Skręt w jastrzębią stronę teoretycznie byłby przecież dobrą informacją dla złotego.
A.T.: To prawda i to też mógł być jeden z czynników, który stał za ostatnim umocnieniem złotego. Jeśli popatrzymy, jak rynki finansowe widzą politykę pieniężną w ciągu najbliższych 12 miesięcy, to w zasadzie „wyparowała” część obniżek stóp procentowych, która była zakładana w przyszłym roku. Można wręcz powiedzieć, że już dokonało się mniejsze luzowanie polityki pieniężnej w notowaniach rynkowych. Wskazówką dotyczącą przyszłych ruchów RPP będzie jej listopadowe posiedzenie. Będziemy mieli też nową projekcję z raportu o inflacji i zobaczymy, jakie będą oczekiwania NBP dotyczące przyszłej inflacji.
Załóżmy, że mamy nowy rząd, RPP faktycznie jest bardziej jastrzębia, ale dalej mamy silny dolar. To jest czynnik, który może hamować złotego?
A.T.: Kurs dolara dla takich walut jak złoty jest oczywiście bardzo istotny i często dominujący. Dalsza siła dolara, szczególnie w relacji do euro, nie byłaby pewnie zaskoczeniem, mając na uwadze publikowane dane makro.
G.Z.: Siła dolara na pewno nie będzie pomagała złotemu. Pytanie tylko, co tak naprawdę oznacza słaby złoty. Nawet jednak przy sporym umocnieniu dolara nie należy spodziewać się jakiejś katastrofy.