Dotychczas zarejestrowano ich ponad 3500, a kolejne tysiące wniosków są „w toku”. Zgodnie z ustawą to właśnie po tym okresie rząd powinien dokonać przeglądu jej funkcjonowania.
Podczas konsultacji kilkadziesiąt podmiotów zgłosiło kilkaset uwag, z których kluczowe dotyczyły stabilności prawa i doprecyzowania przepisów. Z perspektywy branży inwestycyjnej największe znaczenie ma nie sukcesja, lecz możliwość gromadzenia i zarządzania mieniem. Instytucje te można bowiem traktować jak prywatne family office lub rodzinny fundusz inwestycyjny.
Poważne wątpliwości budzą m.in. ograniczenia w obrocie walutami obcymi (art. 5 ust. 1 pkt 6 ustawy) czy kwestia inwestowania w „kryptoaktywa”. Nie jest jasne, czy fundacja może swobodnie inwestować w instrumenty denominowane w walutach obcych bez ryzyka sankcyjnej 25 proc. stawki podatku. Podobnie nieprecyzyjny pozostaje zakres dozwolonej działalności gospodarczej fundacji, a konkretnie, jakie działania mieszczą się jeszcze w granicach dozwolonego wykonywania praw właścicielskich, a jakie mogą zostać uznane za przekroczenie ustawowych ram i prowadzić do „sankcji”. Dodatkowe problemy to trudności z odzyskiwaniem podatku u źródła oraz niewydolność „papierowego” rejestru fundacji rodzinnych w Piotrkowie Trybunalskim. Bywa to istotną barierą inwestycyjną – instytucje finansowe (np. TFI) często oczekują świeżego odpisu z rejestru, a na ten czeka się nawet kilka miesięcy.
Oczekiwania polskich firm rodzinnych są jasne – większa przejrzystość i stabilność prawa.