Postępu rozmów nie widać, blokada cieśniny Ormuz przedłuża się, a obie strony konfliktu deklarują gotowość by utrzymywać swoje pozycje. Impas więc trwa i cena ropy Brent sięgnęła w środę 115 dolarów za baryłkę. Na rynku nie widać jednak strachu. Ceny akcji rosły, rentowności krajowych obligacji i złoty były stabilne.

Spokojnie było też na rynku kredytowym. Nasz indeks fazy cyklu kredytowego wynosił 8 i był tylko nieznacznie niżej niż tydzień temu. Ta ósemka wskazuje nadal na późną fazę cyklu. W takich warunkach zwykle chodzi o dobrą selekcję i płynność. W szczególności w obecnych okolicznościach geopolitycznych. Preferujemy ostrożne podejście do ciasnych spreadów kredytowych. Wybór emitentów odpornych na dynamikę spraw w Persji oraz dywersyfikację portfela. W obecnych warunkach nie chodzi o „betę”, tylko o płynność, która pozwoli skorzystać z rynkowych okazji. Te mogą pojawić się w najbliższych dniach.

Odbyło się posiedzenie FOMC. To ostatnie, któremu przewodniczył Jerome Powell. Z tego powodu, że w maju będzie żegnał się z funkcją szefa Fedu, inwestorzy nie spodziewali się zmiany w poziomie stóp dolarowych. Bardziej czekali na jego ocenę bieżącej sytuacji makroekonomicznej i perspektyw. Te pozostają nadal niepewne i przedłużający się konflikt będzie negatywnie działał na wzrost gospodarczy i pchał w górę inflację. To stagflacyjny scenariusz, z którym najlepiej poradzą sobie dobrze skapitalizowani i wyposażeni w płynność emitenci.