3,2 proc. to odczyt sporo wyższy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (2,9 proc.). To także wynik wyższy od danych za marzec, gdy ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 3 proc. wyższe niż rok wcześniej. W ogóle ostatnio wyższą inflację mieliśmy w Polsce niemal rok temu, w czerwcu 2025 r. (4,1 proc. r/r).

Z drugiej strony, roczna dynamika cen konsumpcyjnych utrzymuje się w przedziale odchyleń wokół celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.), acz jest wyraźnie wyższa niż na początku roku (2,1 proc. w styczniu i lutym).

Miesiąc do miesiąca, tj. względem marca, ceny dla konsumentów w Polsce urosły o 0,6 proc. Łącznie w dwa miesiące – w marcu i kwietniu – poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych podniósł się o około 1,6 proc., a więc niemal o tyle, co wcześniej przez cały rok. Taki jest oczywiście efekt szoku naftowego z Zatoki Perskiej.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w kwietniu paliwa były o 8,4 proc. droższe niż w kwietniu 2025 r., wobec marca potaniały zaś o 1,8 proc. Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 1,9 proc. rok do roku, w ujęciu miesiąc do miesiąca ich ceny poszły zaś w górę o 0,6 proc. Nośniki energii (prąd, gaz, inne paliwa) są o 4,7 proc. droższe niż rok temu, względem marca podrożały zaś o 0,5 proc.

Więcej szczegółów kwietniowej inflacji GUS poda w połowie maja. Wówczas też NBP opublikuje dane o inflacji bazowej.

Inflacja cen żywności wciąż niska

Zaskoczenie w szybkim szacunku inflacji za kwiecień jest szerokie: zarówno w cenach energii, jak i paliw oraz żywności i napojów, można się było spodziewać nieco niższych odczytów. Mimo wszystko warto odnotować spadek dynamiki cen paliw (z 15,3 proc. m/m i 8,6 proc. r/r w marcu), co wynika z obowiązywania działań osłonowych Ceny Paliwa Niżej. – Napięcia. To zmienna, której nie kontrolujemy. Rządowa tarcza paliwowa tłumi efekty w inflacji, ale nie eliminuje presji w hurcie – komentuje Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Mimo wszystko też, inflacja cen żywności 1,9 proc. r/r to wynik niższy niż w marcu i najniższy od prawie dwóch lat. „Niskie ceny są widoczne w szczególności w przypadku mięsa, nabiału i warzyw” – komentują analitycy ING Banku Śląskiego. Z punktu widzenia cen żywności, sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie miała kluczowe przełożenie na rynek nawozów. Indeks Cen Żywności FAO po spadkach w drugiej połowie 2025 r. jest od początku 2026 r. w lekkim trendzie wzrostowym. Wciąż oznacza to jednak, że średnio globalne ceny żywności są raptem o 1 proc. wyższe niż przed rokiem (i o 20 proc. poniżej stanu sprzed czterech lat, gdy Rosja napadała na Ukrainę). W ostatnich miesiącach szczególnie taniał cukier i nabiał, drożeją zaś oleje roślinne, a w ostatnim czasie też zboża (o około 6 proc. przez pół roku). Na krajowym rynku surowców rolnych wciąż deflacja: w marcu targowiskowe ceny zbóż były o 10-20 proc. niższe niż rok wcześniej, w skupie także drób, trzoda chlewna i mleko były wyraźnie tańsze niż przed rokiem. Mamy m.in. nadpodaż ziemniaków i zbóż, a to ogranicza ceny dla konsumentów.

Czy impuls cenowy się rozleje?

Z pierwszych szacunków ekonomistów ING Banku Śląskiego, PKO BP i Pekao wynika też, że inflacja bazowa w kwietniu mogła nieco wzrosnąć względem marcowego poziomu 2,7 proc. r/r, do około 2,9 proc. To wskazywałoby na rosnący, acz wciąż umiarkowany zakres rozlewania się szoku paliwowego na inne kategorie. Marcowe dane wskazywały m.in. na wzrost cen usług turystycznych (co można by wiązać z droższymi paliwami). – Zarówno, jak i rozmowy z firmami sugerują chęć wzięcia możliwie dużo szoku energetycznego w marże – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Co istotne, ekonomiści spodziewają się, że ewentualne efekty drugiej rundy będą ograniczone, m.in. ze względu na brak presji popytowej w gospodarce, słabszą pozycję pracowników i – mimo obniżek stóp procentowych z ostatniego roku – wciąż raczej restrykcyjną politykę pieniężną. To – obok faktu, że obecny szok ma jednak dużo mniejszą skalę niż kryzysy z 2021-2022 r. (energetyczny, ale też m.in. na rynku zbóż po ataku Rosji na Ukrainę) – główne argumenty za tym, że inflacyjna powtórka sprzed kilku lat jest skrajnie mało prawdopodobna. Oczywiście, bardzo wiele będzie zależało m.in. od sytuacji w Cieśninie Ormuz – czy będzie eskalować, jak trwały będzie ewentualny rozejm itd. Im dłużej, tym konsekwencje mogą być bardziej długotrwałe. Na rynku paliw wiele zależeć będzie też od kontynuacji programu CPN, acz rząd zapewnia, że będzie on utrzymywany aż do uspokojenia sytuacji.

Jakiejś skali „przenikania” szoku paliwowego na inne towary i usługi nie można jednak wykluczyć, tym bardziej, że firmy meldują już wzrost kosztów. Przykładowo, ceny produkcji sprzedanej przemysłu urosły w marcu o 1 proc. m/m, co było jednym z większych wzrostów w ostatnich 3-4 latach. Dane GUS o koniunkturze gospodarczej wskazują zaś na wzrost oczekiwań inflacyjnych (rosnący odsetek firm oczekujących wzrost cen, m.in. w przemyśle, w handlu czy w gastronomii), zresztą podobnie wyższe niż przed marcem są obawy inflacyjne konsumentów.

Mimo że szok energetyczny uderza też w region Azji, wciąż ważnym „tematem” mającym wpływ na inflację w Polsce jest też tani import z Chin, który nabrał na sile w 2025 r. To wzmaga konkurencję cenową na rynku i obniża dynamikę cen m.in. elektroniki, produktów elektrycznych, samochodów czy innych dóbr konsumpcyjnych.

RPP pozostanie w bezruchu

Średnio rzecz biorąc, ekonomiści spodziewają się jednak w swoich bazowych scenariuszach, że inflacja nie przebije na stałe poziomu 3,5 proc. r/r, a więc prawdopodobnie pozostanie w przedziale celu NBP. Ze względu na efekty bazy (ale też rosnące ceny ropy) nie można wykluczyć, że w maju inflacja przebije ten pułap, ale tylko tymczasowo. Taki rozwój wydarzeń nie powinien „kusić” Rady Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp procentowych, acz ich obniżek też analitycy raczej się nie spodziewają w tym roku. Ba, wyższy od średnich szacunków szybki szacunek inflacji za kwiecień może zaostrzyć retorykę Rady. „Kryzys paliwowy zaczyna coraz bardziej dawać się we znaki. RPP ma powody żeby jastrzębieć” – skomentowali na X ekonomiści banku Pekao. – W wypowiedziach przedstawicieli Rady pojawią się prawdopodobnie deklaracje o gotowości do podniesienia stóp procentowych, jeżeli będzie tego wymagała sytuacja – ocenia Rafał Benecki z ING BŚ.

Co należy natomiast wyraźnie podkreślić: wspomniane bazowe scenariusze inflacji, wciąż w przedziale celu NBP, zakładają stopniowy powrót sytuacji na rynku naftowym do względnej „normy” sprzed wojny (acz odbudowa części mocy produkcyjnych w zakładach paliwowych i gazowych w Zatoce Perskiej może trwać długimi miesiącami).