Od kilkunastu dni rząd szukał możliwości zaproponowania alternatywnego rozwiązania, aby uzupełnić dochody państwa, które zostały uszczuplone dwoma edycjami programu mrożenia cen paliw – Ceny Paliwa Niżej, przy jednoczesnym skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o podatku od zysków spółek paliwowych przez prezydenta Nawrockiego. Tym rozwiązaniem ma być wyższa stawka CIT dla energetyki. Kluczowe będzie tu zdanie Pałacu Prezydenckiego, skąd dobiegają póki co różne opinie. Z jednej strony słyszymy, że prezydent nie dopuści do jakichkolwiek podwyżek podatków – zgodnie ze swoimi obietnicami jeszcze z kampanii wyborczej, ale z drugiej strony przyjrzenie się wysokim zyskom spółek dystrybucyjnych przez rząd wychodzi naprzeciw oczekiwaniom części ekspertów z zaplecza prezydenta.

Czy wyższy CIT to koniec drugiej wersji podatku od zysków spółek paliwowych i gazowych, nad którą pracował resort energii? Słyszymy nieoficjalnie, że i ten pomysł jest nadal w grze i może zostać także zaproponowany, choć nieco później. Minister energii Miłosz Motyka mówił kilka dni temu w jednym z wywiadów radiowych, że nowa wersja podatku od zysków może zostać zaproponowana jesienią. Informacje o kolejnych stawkach podatkowych oraz sięgnięciu po zyski sektora dystrybucji energii to potwierdzenie naszych dwóch informacji sprzed kilku i kilkunastu dni.

Kto zapłaci wyższy podatek?

Dzień po tym, jak rząd ogłosił podwyższenie stawki CIT dla największych firm w Polsce z 19 do 22 proc., zaproponował kolejną podwyżkę stawki CIT. Tym razem już dla największych firm energetycznych i paliwowych, co jest potwierdzeniem naszych doniesień z 20 sierpnia, że rząd planuje znacznie szerszą korektę podatkową. Stawka CIT dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro w 2027 r. ma wzrosnąć do 30 proc. z 19 proc. obecnie. W kolejnych dwóch latach będzie ona spadała do odpowiednio 26 i 23 proc., tak aby w 2030 r. wrócić do stawki podstawowej. Zaproponowane rozwiązania podatkowe skierowane będą do największych podmiotów odpowiedzialnych za wydobycie gazu ziemnego lub ropy naftowej, obrót paliwem gazowym lub obrót gazem ziemnym z zagranicą, handel ropą naftową, wytwarzanie paliw ciekłych, z wyłączeniem tzw. blendingu, obrót paliwami ciekłymi, dystrybucję energii elektrycznej przez największe podmioty oraz przesyłanie energii elektrycznej. Tą wspominaną stawką podstawową ma być już zapewne ta dla wszystkich spółek wynosząca 22 proc., o czym premier Tusk i minister finansów Andrzej Domański poinformowali 19 sierpnia.

Czytaj więcej

Rząd sięga głęboko do kieszeni energetyki. CIT ma zbilansować budżet

Wyższy CIT ma finansować tańszy prąd

Sama ustawa zakładająca podwyższenie stawki CIT dotyczy pomocy branżom energochłonnym zmagającym się z wysokimi cenami energii. Planowany budżet na realizację instrumentu obniżenia cen energii dla przemysłu energochłonnego wynosi 4,8 mld zł. W 2027 r. byłoby to 800 mln zł, w 2028 r. – 1,6 mld zł, 2029 r. także 1,6 mld zł, a w 2030 r. 800 mln zł. Zakładany budżet na wydatki związane z obsługą programu to 45 mln zł.

Resort finansów nie ukrywa też, że chodzi o poprawę sytuacji finansów publicznych. Jednak tak szerokie potraktowanie podmiotów, które będą płaciły nową stawkę podatku może sugerować, że rząd szykuje się lub rozważa, powołanie funduszu lub osobnej „puli pieniędzy”, z której będą rekompensowane np. mrożenie cen paliw, gazu czy prądu w przyszłym roku. Tym bardziej, że jeśli spojrzymy na ceny energii na przyszły rok na Towarowej Giełdzie Energii, to te są wyższe niż rok wcześniej w efekcie niepewnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. To oznaczałoby w naturalny sposób wyższe rachunki za prąd w przyszłym wyborczym roku, a na to rząd nie może sobie pozwolić. Być może więc dodatkowe przychody z wyższego podatku CIT posłużą jako „narzędzie interwencyjne” dla rządu na wypadek wyższych cen różnych nośników energii.

Orlen może zapłacić miliardy więcej

Na dokładne wyliczenia, ile może zyskać budżet dzięki wyższej stawce CIT musimy poczekać na sam projekt oraz Ocenę Skutków Regulacji. Analitycy giełdowi pokusili się już jednak o wstępne, robocze szacunki wpływu z wyższego CIT od największych spółek energetycznych.

Jak wynika ze wstępnych szacunków Michała Kozaka, analityka DM Trigon, Orlen zapłaciłby najwięcej, bo ok. 5 mld zł, co miałoby wpływ na spadek wartości wyceny spółki o 2 proc. W 2027 r. Orlen zapłaciłby więcej podatku o 3 mld zł, w 2028 r. o 1,6 mld zł, a w 2029 r. o 0,7 mld zł. Będzie to efekt wyższego CIT na rafinację, upstream&supply (wydobycie i dostawy), połowę segmentu energetyki (dystrybucja) i część segmentu consumers&products (rynek detaliczny).

W przypadku spółek energetycznych zdaniem analityka kalkulacja jest bardziej skomplikowana (wyższy CIT dla dystrybucji bądź szersze opodatkowanie przez podatkową grupę kapitałową). – Na ten moment wpływ gotówkowy w 2027-2029 na PGE szacujemy na ok. 0,7 mld zł, w przypadku Enei na 0,4 mld zł, a w Tauronie na 0,6 mld zł, co implikowałoby ok. 3 proc. wpływu na rynkową kapitalizację spółek energetycznych – wskazuje analityk.

Jednak te szacunki zawierają w sobie sporo niepewności. Zdaniem Pawła Puchalskiego, analityka Erste BM, ryzyko dla grup energetycznych wynika z niejednoznacznej wykładni nowego, „wyższego” podatku względem segmentów w obrębie podatkowych grup kapitałowych. – W wykazie prac rządu nie jest to doprecyzowane. Jeśli dystrybucja zostanie opodatkowana „oddzielnie”, bez konsolidacji z segmentami, które przynoszą straty, jak np. wytwarzanie, to efekt fiskalny znacząco wzrośnie, podczas gdy opodatkowanie „netto” (po skonsolidowaniu z innymi segmentami) obniży ciężar wyższego opodatkowania – wskazuje analityk. Dystrybucja generuje wysokie zyski. – To rodzi kluczowe pytanie: czy urząd podatkowy będzie liczył podatek wyłącznie od segmentu dystrybucji, czy od skonsolidowania wyników. Przy założeniu, że podatek będzie liczony tylko od dystrybucji, zakładam, że PGE zapłaciłaby przez trzy lata więcej podatku o łącznie 700 mln zł, Tauron o 500 mln zł, a Enea o 300 mln zł. Kwoty te stanowią ok. 3 proc. obecnej kapitalizacji każdej z tych spółek – szacuje analityk.

Czytaj więcej

Przedsiębiorcy krytykują rząd za zmiany w CIT. „Potrzebujemy przewidywalności”

Problem: nie wiadomo, jak policzą podatek

Analitycy wskazują zatem, że zmiany podatkowe wprowadzają dwa odrębne ryzyka, które należy ocenić niezależnie. Podwyżka CIT dla wszystkich, a więc podniesienie stawki z 19 proc. do 22 proc. dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro to zmiana postrzegana jako permanentna i dotyczy niemal wszystkich kluczowych spółek energetycznych. Jej wpływ na długoterminową wycenę jest fundamentalny i znacznie większy niż w przypadku zmiany celowanej. – Wyższy podatek celowany już na poszczególne segmenty działalności to wprowadzenie wyższych stawek podatkowych (30 proc., 26 proc., 23 proc.) na trzy lata. Jego wpływ, przy założeniu tymczasowości, jest marginalny. Dla przykładu wyższa stawka podatku dla segmentu dystrybucji dla Enei sprowadza się do „kilkudziesięciu groszy” na akcję w porównaniu do „kilku złotych” w przypadku permanentnej podwyżki CIT z 19 do 22 proc. – wylicza Michał Sztabler z Noble Securities.

Istnieje uzasadniona obawa, oparta na przykładach podatku VAT i miedziowego, że „tymczasowe” rozwiązanie zostanie utrzymane na stałe. – Jeśli tak się stanie, negatywny wpływ wyższego CIT na wyceny drastycznie wzrośnie. Kolejna wątpliwość to kwestia dotycząca zasięgu zmiany podatkowej w Podatkowych Grupach Kapitałowych (PGK). Największe koncerny energetyczne rozliczają się jako PGK. Zapisy ustawy sugerują, że jeśli jakakolwiek spółka w grupie ma wyższą stawkę podatku, cała grupa może być zmuszona do jej stosowania lub wydzielenia danego podmiotu. To ryzyko może oznaczać, że de facto cały koncern zapłaci 30 proc. CIT, a nie tylko jego segment dystrybucyjny – wskazuje Michał Sztabler.

Jak podkreśla, brak precyzji w przepisach na poziomie wykazu prac legislacyjnych wymusza budowanie scenariuszy, a nie pojedynczych prognoz. – Obecne podejście analityczne polega na tworzeniu kilku wariantów wyceny. Scenariusz optymistyczny dla spółek to utrzymanie status quo (stawka 19 proc.), zakładając np. weto prezydenckie. Jest on teraz mniej prawdopodobny. Scenariusz oficjalny bazowy to wyższy podatek (30 proc., 26 proc., 23 proc.) dotyczący tylko wydzielonego segmentu dystrybucji, a pozostałe segmenty grup energetycznych płacą 22 proc. Po trzech latach – tak jak rozumiem – cała grupa miałaby płacić 22 proc. stawkę CIT. Scenariusz skrajnie negatywny zakłada, że stawka 30 proc. zostaje wprowadzona dla całego koncernu i utrzymana permanentnie – kończy analityk.