Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki, w tym efekt kalendarzowy i wielkanocny, wpłynęły na wyhamowanie sprzedaży detalicznej.
- Które kategorie produktów zanotowały największe spadki, a co zaskoczyło analityków w danych o sprzedaży paliw.
- Dlaczego hamująca dynamika płac stanowi kluczowe wyzwanie dla siły nabywczej konsumentów w kolejnych miesiącach.
- Jak wypadły inne dane z gospodarki realnej za kwiecień.
Odczyt jest też wyraźnie niższy niż w marcu (+8,7 proc. r/r), acz to akurat żadna niespodzianka. Wówczas dane o sprzedaży detalicznej były windowane m.in. przez zakupy paliwa na zapas (jeszcze przed programem CPN) oraz część wydatków wielkanocnych realizowanych jeszcze w marcu (Wielkanoc wypadała 5 kwietnia). Z kolei na kwietniowe dane w ujęciu rocznym wpływ miał niekorzystny efekt kalendarzowy (o jeden dzień roboczy mniej i jedna niedziela handlowa mniej niż rok temu). - Nie interpretujemy kwietniowego spowolnienia jako oznaki fundamentalnej słabości. Kwiecień tylko częściowo skorzystał z pozytywnego efektu Wielkanocy, a jednocześnie w pełni odczuł poświąteczny spadek zakupów – komentuje Marcin Luziński, ekonomista Erste Bank Polska.
Po odsezonowaniu danych przez GUS wynika, że w maju 2025 r. sprzedaż detaliczna w cenach stałych była o 2,7 proc. wyższa niż rok temu oraz o 2,8 proc. niższa niż w marcu.
Zgodnie ze statystykami GUS, najmocniej w kwietniu w ujęciu rok do roku urosła sprzedaż paliw: o 25,6 proc. rok do roku i 13,4 proc. względem marca. To zaskoczenie: ekonomiści raczej spodziewali się stabilizacji popytu na nie po wejściu w życie programu CPN, ale być może tankowanie ze względów przezornościowych nadal było jednak przez Polaków praktykowane. Częściowo takie wzrosty sprzedaży paliw mogą być też efektem wielkanocnych wyjazdów.
Spadek poświątecznych zakupów widać natomiast w sprzedaży żywności (-1,5 proc. m/m i -5,8 proc. r/r), spadła też sprzedaż odzieży i obuwia (-9,5 proc. r/r i prawie -12 proc. względem marca). - Choć spadek ten jest pewnym zaskoczeniem, nastąpił po wyjątkowo silnym marcu, który prawdopodobnie był wsparty czynnikami pogodowymi, tj. opóźnionym wejściem kolekcji wiosennej z powodu wyjątkowo chłodnego lutego – uważa Luziński. Słabo wypadła też sprzedaż mebli i sprzętu RTV/AGD (ponad -2 proc. m/m, i tylko +1 proc. r/r względem prawie +8 proc. r/r jeszcze w marcu). „To ważny miernik głosowania portfelem i w ostatnich miesiącach o hamowaniu sprzedaży dóbr trwałych zadecydowały zapewne obawy o sytuację ekonomiczną i finansową konsumentów” – oceniają ekonomiści Pekao.
Ceny w handlu rosną
Gwoli ścisłości – wzrost o 1,3 proc. to odczyt w cenach stałych, tj. po „odfiltrowaniu” efektu inflacji. Można powiedzieć, że o tyle więcej kupiliśmy w kwietniu niż rok temu. W ujęciu cen bieżących sprzedaż detaliczna urosła o 2,8 proc. r/r – o tyle więcej wydaliśmy na zakupy. Warto zwrócić tu uwagę na efekt wzrostu cen paliw po ataku USA i Izraela na Iran. Jeszcze w lutym deflator sprzedaży detalicznej wynosił około -0,7 proc. (czyli w handlu towarami ceny były niższe rok do roku), najniżej od pandemii. Już w kwietniu jednak deflator na poziomie około 1,5 proc. był najwyższy od ponad dwóch lat.
W danych o sprzedaży wyraźnie widać wzrost cen paliw w ujęciu rok do roku (deflator +7,6 proc.), acz względem marca odnotowano tu spadek o 1 proc. (efekt programu CPN). Więcej niż przed rokiem kosztowały nas zakupy żywności (deflator 2,6 proc.), ale wciąż tańszych jest wiele dóbr trwałego użytku (meble i sprzęt RTV/AGD -0,9 proc.) czy odzież i obuwie (-2,8 proc.). To można wiązać m.in. z presją konkurencyjną z Chin.
Czytaj więcej
Większość uczestników Panelu Ekonomistów ocenia, że rząd nie powinien ciągnąć programu Ceny Paliwa Niżej aż do spadku cen ropy do stanu sprzed atak...
Co dalej z polskim konsumentem?
Z jednej strony, ekonomiści jasno wskazują: kwietniowe dane o sprzedaży detalicznej były pod dużym negatywnym wpływem czynników jednorazowych, w tym efektów bazy (podobnie, jak na świetne dane z marca wpłynęły one pozytywnie). - Wraz z ustąpieniem negatywnego efektu przesunięcia świąt Wielkanocy, poziom sprzedaży detalicznej zwiększy się w maju – ocenia Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole BP.
Z drugiej strony jednak, perspektywy dla polskiego konsumenta nie układają się już tak dobrze jak w poprzednich miesiącach. Dynamika wynagrodzeń zarówno w sektorze przedsiębiorstw, jak i całej gospodarce narodowej, hamuje i jest najniższa od pół dekady. Jednocześnie rośnie inflacja – w kwietniu wyniosła 3,2 proc. r/r, najwięcej od dziesięciu miesięcy, w kolejnych miesiącach może nawet dojść do 4 proc. (w umiarkowanie optymistycznych scenariuszach rozwoju sytuacji na rynku surowców energetycznych). Efekt? W kwietniu realne tempo wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw wyniosło tylko około 2 proc. r/r i było najniższe od 2,5 roku. Polski konsument będzie zapewne „wygładzał” wydatki, wykorzystując ewentualnie oszczędności, niemniej nie ma co kryć, że nie jest to już tak sprzyjający grunt dla spożycia prywatnego jak w ostatnich latach.
Wciąż nieźle trzymają się nastroje konsumenckie (w maju nieco się poprawiły, ale są gorsze niż w lutym, przed wystrzałem cen paliw), na razie nie cierpi m.in. skłonność do ważnych zakupów (czyli tych większych, np. sprzętu elektronicznego). Jednak wraz z hamowaniem realnej dynamiki dochodów oraz ewentualnie przedłużającym się wciąż kryzysem w Zatoce Perskiej (choć weekendowe doniesienia nastrajają pozytywnie), sytuacja może się pogarszać w drugiej połowie roku i w 2027 r. „Podwyższona inflacja uszczupli portfele Polaków, a kondycja rynku pracy (niski popyt na pracę) nie pozwoli na zrekompensowanie tego podwyżkami wynagrodzeń. Tak więc okres prawdziwie obniżonych nastrojów konsumenckich dopiero przed nami” – komentują analitycy banku Pekao.
Czytaj więcej
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w kwietniu o 5,4 proc. r/r, najsłabiej od pięciu lat. Tymczasem w przemyśle na wi...
Produkcja przemysłowa poniżej prognoz
W zeszłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny podał inne dane z gospodarki realnej za kwiecień. Produkcja przemysłowa urosła o 3,1 proc. r/r, nieco poniżej prognoz. Krystian Jaworski z Credit Agricole zwracał uwagę, że – podobnie jak w marcu – utrzymywało się wysokie tempo wzrostu produkcji dóbr zaopatrzeniowych. – To było najprawdopodobniej powiązane z akumulacją zapasów przez firmy w związku z przedłużającym się konfliktem na Bliskim Wschodzie – komentował. Jednocześnie zwracał uwagę m.in. na wyraźne osłabienie koniunktury w niemieckim przetwórstwie według wskaźników PMI, co pogarsza perspektywy dla eksporterów.
Jak komentowali z kolei ekonomiści PKO Banku Polskiego, kwietniowe dane z przemysłu wpisały się w obraz selektywnego ożywienia. „Zgodnie z globalnymi trendami zyskują sektory związane z inwestycjami, energetyką i automatyzacją. Pozostałe branże mocniej odczuwają szok podażowy, wyższe ceny surowców oraz presję w szeroko rozumianym sektorze produkcji żywności” - zauważali. Jak dodawali, w kolejnych miesiącach beneficjentami inwestycji publicznych będą m.in. budownictwo, energetyka oraz część przetwórstwa. Wyższe ceny energii i surowców mogą jednak ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle.
Lepiej od średnich oczekiwań wypadła za to produkcja budowlano-montażowa, która zaliczyła wzrost o 4,5 proc. r/r. w kwietniu. Tutaj wygląda na to, że dołek ze stycznia i lutego (z powodu mroźnej zimy) został zasypany, a perspektywy na kolejne miesiące są pod dużym pozytywnym wpływem inwestycji ze środków unijnych oraz wydatków zbrojeniowych.