I nieważne, że szczegóły mogą nie wyglądać najlepiej, kluczowe hasło "deeskalacja" ma szanse być zrealizowane. Plotki mówią o 60- dniowym memorandum podczas którego zaprzestane mają być działania zbrojne, ale przede wszystkim ma dojść do otwarcia Ormuzu (choć Iran uzależnił to od analogicznego zdjęcia blokady przez USA, oraz odmrożenia irańskich środków w amerykańskich bankach, na co administracja USA nie chce się do końca zgodzić). Zdaniem USA to Irańczycy mają wykonać pierwszy ruch, a później Amerykanie. Na razie IRGC przepuściła kolejne kilka tankowców chcących przepłynąć przez Ormuz, ale z ropą płynącą do Chin. Kluczowa sprawa programu atomowego Iranu ma być przedmiotem dalszych negocjacji - takie postawienie sprawy może jednak zdejmować "presję" na Iran i rodzi ryzyka, że temat się "rozmyje". Donald Trump tłumacząc się z tego stwierdził, że na dobre porozumienie potrzeba czasu i on nie zrobi błędu Baracka Obamy, który wynegocjował słaby deal. Rynki to jednak mniej interesuje - kluczowe jest to, że wojna raczej nie zostanie wznowiona w najbliższych miesiącach, a transport przez Ormuz będzie wracał do normalności (choć ciekawe, czy Irańczycy rzeczywiście zarzucili pomysł poboru myta).
Poniedziałkowy ranek przyniósł ponad 5 proc. spadek na futures na ropę (choć ta zaczęła teraz nieco odbijać), ale eksperci wskazują na to, że musimy zaczekać na fakty - porozumienie i jego faktyczne efekty. Jednocześnie "rynek fizyczny" potrzebuje czasu, aby odbudować się po konflikcie - to kilka, lub nawet kilkanaście miesięcy. Stąd też oczekiwania, co do tego, że ropa ma szanse szybko zejść w okolice sprzed wojny, mogą być całkowicie mylne. Wyraźny optymizm widać na rynkach akcji, chociaż dzisiaj płynność jest ograniczona - nie działa rynek kasowy w USA, czy w części europejskich krajów (Memorial Day w USA i Zielone Świątki w Europie). Dolar się cofa, ale nieśmiało. Najsilniejsze są frank, funt i waluty Antypodów, ale zmiany nie przekraczają 0,3 proc. Na walutach inwestorzy zdają się być ostrożni, tak jakby mieli wątpliwości na ile potencjalne porozumienie w Iranie nie przyszło za późno i nie zatrzyma już skutków dla globalnej gospodarki, zwłaszcza w temacie inflacji. Mimo objęcia fotela szefa FED przez Kevina Warsha, rynki utrzymują swoje oczekiwania, co do podwyżki stóp w USA w IV kwartale b.r. W kalendarzu makro jest dzisiaj pusto, zatem rynki będą zerkać na kolejne doniesienia ws. Iranu, dopiero jutro po południu uwagę zwróci odczyt indeksu zaufania konsumentów w USA sporządzany przez Conference Board.
EURUSD - początek marszu w górę?
Oczekiwania, co do zacieśnienia polityki w USA w IV kwartale przez FED nadal się utrzymują. Znacznie wcześniej, bo już 11 czerwca stopy może podnieść ECB, co może poprzedzić rewizja prognoz inflacyjnych. W tym tygodniu w czwartek poznamy zapiski z majowego posiedzenia ECB, a w piątek szacunki, co do majowej inflacji w części krajów. To może być czynnik wspierający EUR w tym tygodniu, poza postępującym osłabieniem USD w ślad za deeskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Wykres dzienny EURUSD
Technicznie zaczynamy odbicie od okolic 1,1570, gdzie poza wsparciem w postaci m.in. styczniowego dołka, mieliśmy też linię trendu wzrostowego rysowaną od marcowych dołków. Zbliżamy się do ważnych oporów przy 1,1655-70. Ich złamanie dałoby impuls do ruchu w stronę 1,18. Cofnięcie z kolei może przynieść retest okolic 1,1615.
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ