Początek roku na rynku obligacji korporacyjnych stał pod znakiem istotnej przewagi popytu nad podażą, co doprowadziło do istotnego spadku marż w dostępnych ofertach.

Mieliśmy do czynienia z rekordowym zainteresowaniem rynkiem obligacji korporacyjnych wśród inwestorów. Na rynku pierwotnym prawie każda emisja kończyła się dużą redukcją, a emitenci widząc, jak chłonny jest rynek, chętnie wykorzystywali ten moment do przeprowadzania nowych emisji z coraz niższymi marżami.

Inwestorzy objęci redukcjami szukali ciekawych ofert na rynku wtórnym, co również tam wywindowało ceny i obniżyło rentowności dostępnych papierów. Wydaje się jednak, że złote czasy dla emitentów powoli dobiegają końca.

Po pierwsze, obniżki marż doprowadziły do jednej z najniższych historycznie premii za ryzyko i wydaje się, że kończy się już przestrzeń do dalszego ruchu w dół. Po drugie, wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie sprawił, że większość funduszy dłużnych (zwłaszcza tych z dużym zaangażowaniem w długoterminowe obligacje skarbowe) pokazała ujemne wyniki w marcu, a to najwyraźniej okazało się dużym zaskoczeniem dla dużej części inwestorów. Przełożyło się to na znaczące umorzenia jednostek funduszy, które nie tylko przestały obejmować nowe emisje, ale również zaczęły aktywnie sprzedawać obligacje na rynku wtórnym.

Wydaje się, że te dwa czynniki doprowadziły do pewnego przesilenia na rynku obligacji korporacyjnych. Jest to gorsza informacja dla emitentów, bo ciężej będzie im obniżać koszty finansowania, ale za to bardzo dobra dla obligatariuszy, którzy dzięki temu mogą zwiększyć rentowność nabywanych obligacji.