Przełom sierpnia i września przyniósł negatywne niespodzianki. Najpierw szybki szacunek inflacji w sierpniu pokazał wynik aż 3,4 proc. r/r, wyraźnie wyżej niż w lipcu (3 proc.) oraz powyżej średniej prognoz dla „Parkietu” (3,1 proc.). Prawdopodobnie wyższa okazała się w sierpniu też inflacja bazowa. Analitycy jeszcze przed szybkim szacunkiem inflacji ogółem średnio prognozowali, że sierpniowa inflacja bazowa utrzymała się na poziomie z lipca, tj. 3,1 proc. r/r. Po poniedziałkowych danych zaczęły jednak pojawiać się oceny, że ta miara mogła wzrosnąć w okolice 3,2-3,3 proc., najwyżej od roku (NBP dane poda w połowie września). Wprawdzie wciąż prawdopodobnie wzrost inflacji bazowej jest skoncentrowany w cenach usług mocno związanych z cenami ropy naftowej (m.in. transport i turystyka), i nie sugeruje szerokiego rozlewania się presji inflacyjnej, niemniej to czynnik, który należy obserwować w kolejnych miesiącach.

Czytaj więcej

AI może przeorać polski system podatkowy

W przemyśle lepiej niż sugeruje PMI

We wtorek z kolei S&P Global zameldował zaś sierpniowy PMI dla polskiego przemysłu na poziomie 48,3 pkt, po 49 pkt w lipcu. Odczyt okazał się gorszy nie tylko od średniej prognoz (49,5 pkt), ale nawet najbardziej pesymistycznej z nich. Przypomnijmy: dopiero wynik powyżej 50 pkt oznacza progres w sektorze, tymczasem takiego wyniku nie mieliśmy od 16 miesięcy z rzędu, i tylko trzy razy w ciągu ostatnich 52 miesięcy.

Problem w tym, że spora część ekonomistów podkreśla, że PMI nie jest najlepszym miernikiem koniunktury w kraju. „Prawdopodobnie zbyt pesymistycznie ocenia bieżącą kondycję sektora” – komentują eksperci PKO Banku Polskiego.

W lipcu produkcja przemysłowa urosła o 5,1 proc., w sierpniu analitycy średnio przewidują kolejny obiecujący wynik: +6,3 proc. r/r. Częściowo te korzystne oczekiwania to efekt kalendarza (jeden dzień roboczy więcej niż przed rokiem) i niskiej bazy sprzed roku, ale nawet mimo tego przemysł daje jasne sygnały coraz szerszego ożywienia. - Jeszcze wiosną wzrost produkcji opierał się głównie na trzech działach. Teraz rośnie całe przetwórstwo, szczególnie produkcja komputerów i elektroniki, maszyn oraz urządzeń elektrycznych. To sugeruje, że środki unijne i wydatki na obronność przestają być jednorazowym impulsem i coraz mocniej napędzają inwestycje – zauważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.

Analitycy liczą też na odbicie w produkcji budowlano-montażowej, po niespodziewanym spadku o 2,4 proc. r/r w lipcu. Tym razem średnie prognozy wskazują na wzrost o 6,6 proc. r/r w sierpniu. GUS zauważał w komunikacie po danych za lipiec, że część przedsiębiorstw wskazywała nieregularny, w głębszym stopniu niż zazwyczaj w tym okresie roku, charakter rozliczeń po zakończeniu robót. – Wraca nadzieja na szybką poprawę wyników w kolejnych miesiącach – mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. – Wyniki w budownictwie mogą być wciąż stymulowane projektami inwestycyjnymi w firmach – choć główna masa idzie w maszyny i urządzenia oraz środki transportu – i projektami infrastrukturalnymi, w tym wspieranymi z KPO i krzepnącymi działaniami w zakresie mieszkalnictwa – dodaje Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Stabilnie powinno być w sprzedaży detalicznej: ze względu na efekt kalendarza analitycy uważają średnio, że urosła ona w sierpniu lekko mocniej (+4,5 proc. r/r) niż w lipcu (+3,9 proc.).

Foto: Parkiet

Bez szans na cięcie stóp

Niespodziewanie silny wzrost inflacji w sierpniu oraz prawdopodobny większy impet inflacji bazowej to argumenty, które powinny pozbawić Radę Polityki Pieniężnej złudzeń co do jakiejkolwiek przestrzeni do obniżek stóp procentowych. Tym bardziej, że wszakże początek września przyniósł powrót 23-procentowej stawki VAT na paliwa (z 8 proc. w ostatnich dwóch tygodniach sierpnia), co podniosło ceny paliw na stacjach nawet o blisko 1 zł/l. To może wywindować wrześniową inflację ponad górną granicę odchyleń od celu inflacyjnego NBP, czyli 3,5 proc. Dlatego innego ruchu RPP podczas posiedzenia 8-9 września niż utrzymanie referencyjnej stopy NBP na poziomie 3,75 proc. nie spodziewa się żaden z ankietowanych analityków i zespołów makroekonomicznych.

Czytaj więcej

Polska gospodarka odporna na szok naftowy, gorzej z inflacją

Dodatkowo, ostatnie dane o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw również zaskoczyły w górę wzrostem o 6,8 proc. r/r, wyraźnie ponad średnią prognoz. Znów: choć wyjaśnień można szukać w czynnikach jednorazowych (premiach w kilku sektorach, m.in. górnictwie, energetyce czy leśnictwie), to jednak ta niespodzianka również powinna być ostrzegawczym światełkiem dla Rady Polityki Pieniężnej. W sierpniu wzrost przeciętnego wynagrodzenia będzie już, według oczekiwań ekonomistów, nieco niższy (średnia prognoz: +6,6 proc. r/r), choć część z nich zaczyna się zastanawiać, czy solidny wzrost gospodarczy (+3,9 proc. r/r w drugim kwartale) nie ustabilizuje w najbliższych miesiącach dynamiki płac bliżej 7 proc. – Czynnikiem poprawiającym poziom płac jest uruchamianie inwestycji, które trzeba obsadzić. Wyniki firm produkcyjnych, usługowych i handlowych zdają się być w tym roku nieco lepsze niż przed rokiem, stąd nieco większa przestrzeń do podwyżek w nadchodzących miesiącach – ocenia Soroczyński.

Ekonomiści spodziewają się też dalszego wzrostu inflacji producenckiej (PPI), średnia prognoz to wzrost o 3,5 proc. r/r w sierpniu (względem 2,8 proc. w lipcu). Byłby to najwyższy odczyt od blisko 3,5 roku. – Za wzrostem stoją dwa czynniki. Pierwszy to wysokie ceny surowców energetycznych, które zwiększają koszty produkcji, transportu i wytwarzania energii. Drugi to efekt bazy. Rok temu ceny producentów spadały, więc tegoroczna dynamika rok do roku jest przez to wyższa – wyjaśnia Zielonka.