Z tego artykułu dowiesz się:
- Które dane z gospodarki okazały się kluczowe dla czerwcowej decyzji RPP o stopach procentowych.
- Jakie sygnały płynące z rynku pracy i konsumpcji ograniczają wewnętrzną presję inflacyjną.
- Na czym polega rozbieżność w prognozach analityków i oczekiwaniach rynku finansowego.
- Jaki czynnik zewnętrzny może w przyszłości wpłynąć na zmianę polityki pieniężnej NBP.
Decyzja RPP była jak najbardziej spodziewana: innego rozstrzygnięcia nie oczekiwał żaden z zespołów ankietowanych przez „Parkiet”.
W ciągu ostatnich 13 miesięcy Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy łącznie o dwa punkty procentowe. Gdyby nie atak USA i Izraela na Iran, prawdopodobnie mogłyby być kolejne obniżki – takie były oczekiwania ekonomistów i rynku jeszcze w lutym. Teraz jednak cięcia w tym roku są bardzo mało prawdopodobne, choć i do podwyżek jeszcze daleka droga.
Niespodzianka z inflacją
Na razie RPP jest w trybie „wait-and-see” i powinna pozostać w nim w kolejnych miesiącach. Wszystko będzie jednak oczywiście zależało od napływających danych oraz prognoz.
Radę musiały uspokoić ostatnie dane z gospodarki. Po pierwsze, wielka niespodzianka dotycząca inflacji. Zgodnie z szybkim szacunkiem GUS, inflacja w maju w Polsce wyniosła tylko 3,1 proc. r/r – bardzo znacząco poniżej średniej prognoz (3,6 proc.). Względem kwietnia ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce spadły o 0,3 proc., co było największym spadkiem miesiąc do miesiąca od półtora roku. Zaskoczenie wynikało m.in. z niskiej dynamiki cen żywności, ale również inflacja bazowa (czyli bez cen żywności i energii) wypadła wyraźnie lepiej od oczekiwań. Zgodnie z pierwszymi szacunkami ekonomistów (dokładnie dane o inflacji ogółem oraz inflacji bazowej poznamy w połowie czerwca), wyniosła ona w maju 3-3,1 proc., czyli w pobliżu wyniku za kwiecień (3 proc.) i poniżej średniej prognoz ekonomistów (3,3 proc.).
Czytaj więcej
- Nie ma żadnego powodu, aby obecny poziom stóp procentowych zmieniać albo dyskutować na temat jego zmiany - powiedział prezes NBP i przewodniczący...
„Jak na razie nie widać wyraźnego rozlewania się kryzysu paliwowego na szerszą część koszyka inflacji, tzw. efektów drugiej rundy” – zauważają ekonomiści Pekao, choć dodają, że nie oznacza to, że jeszcze takowych w kolejnych miesiącach nie zobaczymy. „Szok naftowy nadal stopniowo może przenikać do cen innych towarów i usług w kolejnych miesiącach. Ceny rynkowe ropy naftowej pozostają podwyższone i nawet przy deeskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej nie wrócą szybko do poziomów sprzed jego wybuchu” – piszą w komentarzu.
Bez presji rynku pracy
Po drugie, GUS zameldował też, że w kwietniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło tylko o 5,4 proc., mniej od prognoz i najmniej od pięciu lat. - Dla RPP dane są niewątpliwie uspokajające. Obniżające się tempo wzrostu płac oraz spadki zatrudnienia to zjawiska, które będą raczej obniżać popyt konsumpcyjny, a zatem po stronie rynku pracy presji inflacyjnej nie widać – komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Zgodnie ze średnimi prognozami ekonomistów, w maju wzrost płac w firmach wyniósł około 6 proc. r/r, a przeciętne zatrudnienie znów spadło o 0,9 proc.
Również opublikowane już po majowym posiedzeniu RPP dane o przeciętnym wynagrodzeniu w kwartale w całej gospodarce narodowej były niższe od oczekiwań. GUS raportował wzrost o 6,7 proc. r/r, najmniej od pięciu lat i mniej niż przewidywała marcowa projekcja inflacji NBP (7,1 proc.).
Czytaj więcej
PKB urósł w I kw. 2026 r. o 3,5 proc., słabiej niż w IV kw. 2025 r. - podał GUS. Z kolei PMI polskiego sektora przemysłowego wyniósł 49,4 pkt, najw...
Dane o wzroście gospodarczym - solidnym, ale bez generowania presji inflacji (prognozy na ten rok oscylują wokół 3,5 proc. r/r, o tyle też polska gospodarka urosła w I kw.) – też nie powinny być dla RPP argumentem za podwyżkami stóp. Tym bardziej że dane o konsumpcji prywatnej w I kwartale (+3,3 proc. r/r) wypadły nieźle, ale gorzej od średnich prognoz. W maju raczej boomu konsumpcyjnego też nie uświadczyliśmy, ekonomiści spodziewają się średnio, że sprzedaż detaliczna urosła o niespełna 4 proc. r/r.
Jak oceniają ekonomiści Pekao, krajowa koniunktura czy słabnąca presja płac nie generują obecnie istotnej wewnętrznej presji cen. Z tego powodu konstatują: dopóki oczekiwania inflacyjne pozostają w ryzach - a na razie tak jest – to podnoszenie stóp procentowych silniej uderzyłoby we wzrost gospodarczy niż w źródła obecnych ryzyk inflacyjnych, które mają w dużej mierze charakter zewnętrzny.
Prognozy wskaźników ekonomicznych publikowanych w czerwcu 2026
Co dalej ze stopami?
Rada Polityki Pieniężnej standardowo zapewnia, że będzie podejmować wszelkie niezbędne działania dla zapewnienia stabilności makroekonomicznej i finansowej. Aktualne prognozy ekonomistów zakładają, że do końca roku RPP utrzyma stopy bez zmian, wobec inflacji w pobliżu 3,5 proc. r/r. Widoki na trwałe przekroczenie tej granicy – górnego progu odchyleń wokół celu inflacyjnego NBP – są aktualnie znikome. Tymczasem to – zgodnie z majową oceną prezesa Glapińskiego – byłoby dla RPP sygnałem do zaostrzenia polityki pieniężnej. W środę 3 czerwca odbędzie się konferencja Glapińskiego po czerwcowym posiedzeniu Rady. Z kolei na początku lipca RPP zapozna się z nową projekcją inflacji Narodowego Banku Polskiego.
Czytaj więcej
Choć tempo wzrostu PKB ma być dodatnie, a stopa bezrobocia relatywnie niska, nieodpowiedzialna polityka fiskalna może zacząć ciążyć gospodarce. Nie...
- Majowy spadek inflacji to bardzo dobra wiadomość dla RPP, która może wydłużyć okres obserwowania gospodarki - mówi Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego. Jak dodaje, po pierwszym szoku, który podbił ceny paliw w marcu, ogólna presja inflacji wydaje się ograniczona, a Rada może być bardziej zaniepokojona ewentualnym wpływem wyższych cen ropy naftowej na koniunkturę niż ryzykiem nadmiernego wzrostu inflacji. - Oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych wydają się zakotwiczone, a sygnałów efektów drugiej rundy na chwilę obecną nie widać. Podtrzymujemy naszą prognozę, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian w tym roku – komentuje.
Taki jest też scenariusz bazowy wielu innych ekonomistów, np. BOŚ Banku, Pekao, PKO BP, Banku Pocztowego czy VeloBanku. Podobnie oceniają też analitycy Banku Millennium, choć zauważają, że przedłużenie się konfliktu i blokady cieśniny Ormuz w III kwartale, skutkujące wzrostem cen surowców energetycznych na rynkach, zwiększy ryzyko zacieśnienia polityki pieniężnej w II połowie roku.
W podwyżki stóp w horyzoncie kolejnych 12 miesięcy wciąż wierzy rynek stopy procentowej. Wprawdzie po szybkim szacunku inflacji za maj „wyparowało” oczekiwanie jednej podwyżki o 25 punktów bazowych, ale pozostały jeszcze oczekiwania na dwa ruchy w takiej skali.