Cztery lata temu rentowności polskich 10-letnich obligacji skarbowych przekroczyły 7 proc. W październiku 2022 roku zahaczyły nawet o 9 proc. Inflacja wynosiła 16 proc. i miała rosnąć jeszcze do lutego 2023r. Stopy procentowe NBP zostały podniesione do 6,75 proc. czyli najwyższego poziomu w cyklu, na którym zostały przez 12 miesięcy. Dopiero we wrześniu 2023 roku zaczęły spadać. Na światowych giełdach trwała bessa związana z wojną w Ukrainie i kryzysem energetycznym. Indeksy akcji przez 9 miesięcy straciły 20-parę procent. W tamtym momencie można było podjąć decyzję inwestycyjną, która z perspektywy czasu okazałaby się bardzo kosztowna.

Jeśli rentowności obligacji rosną do relatywnie wysokich poziomów, powiedzmy 7 proc. w Polsce, to pojawia się pytanie nad sensem inwestowania w akcje. Jeśli założymy długoterminowy potencjał akcji na 10 proc., to po co ponosić ryzyko dużo większych wahań, żeby zgarnąć parę procent rocznie dodatkowego wyniku. Ten dylemat szczególnie doskwiera w czasie bessy, która obniża historyczne wyniki indeksów akcji. Jeśli mam rentowność polskich na poziomie 7-8 proc. i spodziewam się, że w perspektywie paru lat inflacja będzie wracała do celu NBP, to inwestycja w takie obligacje może łatwo zbliżyć się do dwucyfrowej rocznej stopy zwrotu. Tak też się stało w podanym przykładzie. Indeks polskich obligacji skarbowych TBSP przez ostatnie 4 lata zyskał 30 proc. W zasadzie do stycznia, bowiem po 8 miesiącach tego roku ma wynik w okolicy zera. Obligacje o dłuższym tenorze niż 5 lat miały wzrost cen jeszcze bardziej imponujący. Inwestorzy mogą być z nich zadowoleni, pod warunkiem że nie spoglądają, jak zachowywały się w tym czasie indeksy akcji.

Od prawie 4 lat na rynkach akcji trwa silna hossa. Indeks S&P 500 zyskał 94 proc., Nasdaq 100 wzrósł o 137 proc., a lokalny WIG o imponujące 196 proc. Od sierpnia 2022 r., bo wyniki od październikowych dołków byłyby jeszcze bardziej okazałe. Te wzrosty są w dużej mierze związane z rewolucją sztucznej inteligencji, gdyż ChatGPT ujrzał światło dzienne w listopadzie 2022 r. Jednak podstawą giełdowej koniunktury jest także spadek inflacji, stóp procentowych i ogólnie dobra kondycja światowej gospodarki. Scenariusz spadających stóp procentowych i podążających za nimi rentowności można było więc „zagrać” też na akcjach, uzyskując wielokrotnie lepsze rezultaty, niż na samych obligacjach.

Dywersyfikacja portfela na rynek akcji i obligacji znów zadziałała. Pozwoliła skorzystać na różnych trendach rynkowych. Trend spadającej inflacji pomagał obligacjom i akcjom. Trend rewolucji AI wspierał rynek papierów udziałowych, co jest szczególnie widoczne w tym roku. Ignorowanie akcji w 2022 roku było błędem. Takim samym jest dzisiaj uciekanie od obligacji, gdy przechodzą mocną korektę, albo dalsze unikanie akcji we własnym portfelu tylko dlatego, że wydają się drogie.