Z tego artykułu dowiesz się:
- Z jakimi nowymi realiami muszą zmierzyć się Niemcy w związku z reformą systemu emerytalnego i socjalnego.
- Jak „chiński szok 2.0” wpływa na kondycję Volkswagena i przyszłość niemieckiej motoryzacji.
- Jakie bariery biurokratyczne i produkcyjne spowalniają realizację zbrojeniowych ambicji Berlina.
- Dlaczego zapowiadane „lato reform” może nie wystarczyć, by wyprowadzić niemiecką gospodarkę ze stagnacji.
- Obywatele nie powinni się obawiać – zapewnił niemiecki kanclerz Friedrich Merz, przedstawiając plany stopniowego podnoszenia wieku emerytalnego do 70. roku życia. Obecnie w Niemczech wiek emerytalny wynosi 67 lat dla obu płci, a proces jego podwyższania ma być rozciągnięty na wiele dekad, aż do lat 90. obecnego stulecia. Merz zapewnia, że młodzi Niemcy pozytywnie odczują tę zmianę, bo unikną w przyszłości wyższych składek emerytalnych. Rząd Merza wziął się również za zaostrzenie przepisów dotyczących zwolnień chorobowych. Niemcy będą musieli teraz dostarczać oryginały zwolnień w ciągu siedmiu dni do kasy chorych. Tak jakby nie dało się tego zrobić natychmiastowo elektronicznie… Te zmiany to kolejny sygnał odchodzenia przez Niemcy od hojnego państwa „socjalnego”. Nie oznaczają jednak, że decydenci z Berlina biorą się do ograniczania wydatków socjalnych, o te pozycje, które naprawdę ciążą budżetowi. Rządowi Merza nie udało się też poważnie zabrać za naprawianie innych przyczyn osłabienia gospodarczego Niemiec. Wśród nich jest m.in. „chiński szok 2.0”, czyli rosnąca konkurencja, którą dla niemieckiego przemysłu stanowią zaawansowane dobra produkowane w Chinach.
Jałowy bieg fabryk
Koncern Volkswagen zapowiedział pod koniec czerwca, że może zwolnić aż 100 tys. pracowników. Zamknięte zostaną cztery fabryki w Niemczech: w Emden, Zwickau, Hanowerze i w Neckarsulm. Ta ostatnia to fabryka Audi, budująca zarówno auta spalinowe jak i hybrydowe. W pozostałych dużą część produkcji stanowią samochody elektryczne. Zakład w Emden został zmodernizowany dużym kosztem i korzystając z jednej czwartej mocy produkcyjnych wytwarza tylko elektryki, które są zbyt drogie, by konkurować z autami z Azji. Volkswagenowi idzie też coraz trudniej na rynku chińskim, gdzie w pierwszej połowie roku doświadczył spadku sprzedaży o 26 proc. Zysk operacyjny koncernu VW spadł z 22,6 mld euro w 2023 r. do 19,1 mld euro w 2024 r. i 8,9 mld euro w 2025 r.
Czytaj więcej
Niemiecki kanclerz chce ratować krajowy przemysł za pomocą programu zbrojeń, ale poza subsydiowaniem cen prądu, nie wdraża niczego, co mogłoby ulży...
Niemieckie koncerny motoryzacyjne miały nadzieję, że skorzystają z boomu zbrojeniowego. Wszak kanclerz Merz obiecał zmienić Bundeswehrę w „najsilniejszą armię w Europie”. Jak dotąd jednak realizacja planów zbrojeniowych Niemiec była mocno spowalniana przez biurokrację i problemy samych spółek z zamówieniami oraz mocami produkcyjnymi. Analiza Strategy&Germany, oddziału doradztwa strategicznego PwC, wskazuje, że do 2035 r. Niemcy będą potrzebowały od 74 mld do 139 mld euro rocznie na nowy sprzęt obronny, podczas gdy krajowy przemysł jest w stanie dostarczyć go jedynie za 22-52mld euro. Przemysł chciałby dużych, długoterminowych kontraktów, zanim zainwestuje w rozbudowę fabryk. Proces składania zamówień zbrojeniowych jest jednak w Niemczech bardzo skomplikowany, a obejmuje on m.in. to, że każdy kontrakt powyżej 25 mln euro musi być zatwierdzany przez komisję obrony Bundestagu. Rząd potrafi zaś negatywnie rozczarowywać, choćby nagle anulując plany budowy sześciu fregat. Te zbrojeniowe rozczarowania przyczyniły się do tego, że akcje koncernu Rheinmetall straciły od początku roku już prawie 40 proc.
„Czas realizacji niemieckich kontraktów obronnych wynosi od dwóch do czterech lat, podobnie jak w Wielkiej Brytanii i Polsce. Jednak w przeciwieństwie do tych krajów odsetek niemieckich zamówień, dla których nie podano ostatecznego terminu dostawy, systematycznie rósł w ciągu ostatnich pięciu lat i obecnie wynosi około 70 proc. Do tego dochodzi brak zautomatyzowanego centralnego systemu śledzenia dostaw. Państwo, które składa zamówienia warte ponad sto miliardów euro, ale nie jest w stanie śledzić, co faktycznie otrzymało, ma problem sięgający daleko poza politykę obronną” – napisał Guntram B. Wolff, analityk think tanku Breugel.
Czas półśrodków
Rząd Merza obiecywał w zeszłym roku „lato reform”. Koalicja rządząca długo nie mogła się jednak porozumieć, co do tego, jakie to mają być reformy. Niedawno przyjęła więc pakiet 34 zmian, obejmujących m.in. podwyżkę wieku emerytalnego, obniżki podatku dochodowego i zapowiedź zmniejszenia biurokracji (m.in. uproszczenia procedury wydawania pozwoleń budowlanych). Analitycy wskazują, że będzie to miało jednak dosyć ograniczony wpływ na wzrost gospodarczy.
Czytaj więcej
Eksport w maju niespodziewanie wzrósł o 0,9 proc. mdm, kontynuując wzrosty już czwarty miesiąc z rzędu, podczas gdy import spadł o 2,5 pro.. Nadwyż...
– Gospodarka Niemiec rosła średnio o 1,4 proc. rocznie w latach 1999–2019, ale od tamtej pory uległa stagnacji. Prognozujemy powrót do wzrostu na średnim poziomie 0,7 proc. rocznie w latach 2026–2030, gdy niektóre przejściowe czynniki negatywne osłabną, a impuls fiskalny pobudzi popyt. W dalszej części dekady oczekujemy wzrostu produktywności dzięki AI. Chociaż letnie reformy są zachęcające, nie są one wystarczające, abyśmy zrewidowali nasze prognozy PKB – ocenia Andrew Kenningham, ekonomista z Capital Economics.
Umiarkowane prognozy wzrostu Niemiec
Gospodarka niemiecka doświadczała w ostatnich kwartałach wyraźnego przyspieszenia wzrostu. O ile w trzecim kwartale 2025 r. był on zerowy (ledwie uniknięto technicznej recesji), to w końcówce 2025 r. sięgnął 0,2 proc., a w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. przyspieszył do 0,3 proc. Nie oznacza to jednak, że Niemcy wróciły już na ścieżkę solidnego wzrostu gospodarczego. O ile gospodarka niemiecka powiększyła się w 2025 r. o 0,2 proc., to Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że PKB Niemiec wzrośnie w tym roku o 0,8 proc. Komisja Europejska spodziewa się zwyżki o 0,6 proc., a Bundesbank o 0,5 proc. Zebrane przez agencję Bloomberg prognozy analityków z prywatnych instytucji finansowych są w przedziale od 0,2 proc. (HSBC) do 0,9 proc. (UniCredit), z medianą na poziomie 0,6 proc. W ciągu ostatnich czterech lat gospodarka Niemiec była w technicznej recesji. Przyczyniły się do tego m.in. podwyższone ceny energii (związane z odcięciem dostępu do rosyjskich surowców oraz błędami popełnionymi w trakcie transformacji energetycznej), które uderzały w opłacalność produkcji przemysłowej. Ponadto Niemcy zaczęły przegrywać z Chinami konkurencję w sektorze motoryzacyjnym. Mocno odbiło się to nie tylko na niemieckim eksporcie do Chin. Tańsze samochody elektryczne z Państwa Środka zdobywały coraz większą część rynku również w Europie. Rząd Merza próbuje więc ożywić krajowy przemysł za pomocą programu zamówień zbrojeniowych. Jak na razie tylko w ograniczonym stopniu zdecydował się na zmiany w polityce energetycznej. Nie kwestionuje on ani głównych założeń dotychczasowej strategii energetycznej, ani zasadności wyłączenia reaktorów jądrowych. Zmianą jest jednak wsparcie dla badań nad fuzją jądrową oraz złagodzenie zasad dotyczących ogrzewania gospodarstw domowych. Rząd stawia również na budowę elektrowni gazowych. HK