GUS zrewidował w górę szybki szacunek PKB sprzed dwóch tygodni (3,4 proc.). Nie zmienia to jednak faktu, że polska gospodarka na początku roku rosła wolniej niż pod koniec ubiegłego (+4,1 proc. r/r w IV kw. 2025 r.). Również w ujęciu kwartał do kwartału, wyrównanym sezonowo, widać pewne hamowanie: GUS zaraportował wzrost o 0,6 proc., względem 1,1-1,2 proc. r/r w drugiej połowie 2025 r.
Przyzwoita konsumpcja
Z najnowszych danych GUS wynika, że konsumpcja prywatna urosła w pierwszym kwartale o 3,3 proc. r/r, słabiej od średniej prognoz dla „Parkietu” (4 proc.). Ale taki odczyt wciąż jest bardzo przyzwoity. – Konsumpcja była wspierana przez wciąż silny wzrost realnego funduszu płac (5,1 proc. r/r wobec 6,5 proc. w IV kw. 2025 r.), jak również przez efekt kalendarzowy w postaci wcześniejszego terminu świąt Wielkiej Nocy w 2026 r. niż w 2025 r. – komentuje Krystian Jaworski, starszy ekonomista w Credit Agricole Bank Polska.
Z czasem dynamika konsumpcji może jednak hamować ze względu na hamujące tempo realnego wzrostu płac. – Popyt konsumpcyjny może nie zwiększać się już tak żwawo jak dotychczas. Sądzimy jednak, że aktywność zakupowa nie osłabnie bardzo znacząco, przemawia za tym m.in. zbudowana w zeszłym roku poduszka bezpieczeństwa w postaci znaczących oszczędności – ocenia Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska.
Czytaj więcej
Żaden z blisko dwudziestu ekonomistów i zespołów makroekonomicznych ankietowanych przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” nie spodziewa się zmiany stóp...
W inwestycjach słabiej
GUS zameldował też za pierwszy kwartał wzrost inwestycji o 2,4 proc. r/r, również niższy od średniej prognoz ekonomistów (+3,9 proc. r/r). To już spore rozczarowanie. – Uważamy, że głównym czynnikiem ograniczającym wzrost nakładów brutto na środki trwałe w pierwszym kwartale był spadek inwestycji infrastrukturalnych będący konsekwencją mroźnej zimy – wskazuje Jaworski. – Jednocześnie nie można wykluczyć, że do rozczarowującego wyniku przyczyniła się również niższa aktywność inwestycyjna sektora publicznego, w obszarach charakteryzujących się dużą nieregularnością realizacji wydatków, takich jak inwestycje związane z obronnością – dodaje.
Inwestycje mają być – obok konsumpcji prywatnej – głównym motorem polskiej gospodarki w 2026 r. – W tym roku inwestycje związane z wydatkowaniem KPO i polityką zwiększania wydatków obronnych pozostaną silnikiem wzrostu. Dobrze radzić będą sobie budownictwo i branże powiązane oraz firmy liczące na wzrost zamówień w ramach umów SAFE i polityki local content – wskazuje Hanna Cichy, szefowa działu gospodarczego Polityki Insight.
Pieniędzy na inwestycje jest mnóstwo. – Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy europejskich, którego wartość przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy może wynieść ok. 50 mld euro (ok. 210 mld zł). Impulsem dla inwestycji będą zwłaszcza dotacje z KPO. Do końca bieżącego roku do beneficjentów powinny trafić jeszcze granty o wartości blisko 60 mld zł – komentuje Tomasz Tyc, starszy ekonomista BNP Paribas Bank Polska.
Pozytywnie wypadła w pierwszym kwartale konsumpcja publiczna, rosnąc o 6 proc. r/r. Niespodzianką może być też to, że – zgodnie z danymi GUS – saldo obrotów z zagranicą nie miało negatywnego oddziaływania na wynik PKB.
Łącznie konsumpcja prywatna dodała do wzrostu PKB w pierwszym kwartale 2 pkt proc., publiczna 1,2 pkt proc., a inwestycje tylko 0,3 pkt proc. Jak wspomniano, wpływ salda obrotów z zagranicą (zresztą podobnie jak zmiany zapasów) był neutralny.
Czytaj więcej
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w kwietniu o 5,4 proc. r/r, najsłabiej od pięciu lat. Tymczasem w przemyśle na wi...
PMI w górę
W poniedziałek dowiedzieliśmy się też, że – zgodnie z raportem S&P Global – wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu sięgnął w maju 49,4 pkt, wobec 48,8 pkt w kwietniu. To wynik najwyższy od 13 miesięcy i lepszy od średniej prognoz ekonomistów dla „Parkietu” (48,6 pkt).
Znów odczyt wskaźnika został nieco sztucznie podbity przez rosnący czas dostaw. Co do zasady, powinno to świadczyć o wyższym popycie w sektorze. Tym razem jednak stoją za nim niepewność rynkowa i niedobory surowców wynikające z konfliktu w Zatoce Perskiej.
– Choć na ogólny wynik wpłynęło największe od prawie czterech lat wydłużenie terminów dostaw, to względna poprawa wskaźnika PMI wynikała głównie ze wzrostu produkcji oraz mniejszego spadku nowych zamówień i zatrudnienia – zaznacza jednak Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence. Zgodnie z danymi S&P Global, w maju polscy producenci po raz drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy zwiększyli produkcję. Doszło do tego mimo mniejszej liczby nowych zamówień. W maju popyt spadł czternasty miesiąc z rzędu, acz najsłabiej od listopada 2025 r.