Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakimi argumentami Biały Dom uzasadnia wprowadzenie ceł na ponad 80 gospodarek, w tym Unię Europejską.
  • Dlaczego kluczowi partnerzy handlowi USA, m.in. Kanada i Australia, kwestionują rzeczywiste motywy tej decyzji.
  • Na jakiej podstawie prawnej oparto nowe cła i dlaczego budzi ona poważne wątpliwości ekspertów.
  • Jakie mogą być dalsze losy ceł w świetle wcześniejszych orzeczeń amerykańskiego Sądu Najwyższego.

Stany Zjednoczone nałożyły cła w wysokości od 10 proc. do 12,5 proc. na ponad 80 krajów, w tym na Wielką Brytanię, Meksyk, Kanadę, Australię, Indie, Chiny oraz 27 państw tworzących Unię Europejską. Nowe stawki weszły w życie w piątek 24 lipca o godzinie 6.00 czasu polskiego. De facto zastępują one ogólnoświatowe, tymczasowe cło wynoszące 10 proc., które Trump nałożył w lutym, tuż po tym, jak Sąd Najwyższy USA orzekł, że wiele z jego wcześniejszych ceł było nielegalnych. Nowa stawka będzie najprawdopodobniej obowiązywać bez ograniczenia czasowego.

Czytaj więcej

Ropa już po 100 dolarów za baryłkę

Wprowadzenie nowego cła oficjalnie uzasadniono wynikami dochodzenia w sprawie korzystania przez inne kraje z dóbr produkowanych z wykorzystaniem niewolniczej siły roboczej. Rząd USA uznał, że może ukarać wyższymi cłami nie tylko te państwa, w których wykorzystuje się bezpłatną lub niskopłatną pracę osób pozbawionych wolności, ale też te państwa, które kupują towary wyprodukowane z użyciem niewolniczej siły roboczej. Partnerzy handlowi, którzy podlegać będą 10-procentowemu cłu, to ci, którzy „zobowiązali się do przyjęcia i skutecznego egzekwowania zakazu importu towarów z pracy przymusowej” – poinformował Jamieson Greer, przedstawiciel USA ds. handlu. Obejmuje to m.in. Kanadę, Unię Europejską, Indie, Meksyk i Wielką Brytanię. Kraje, które „nie przyjęły zakazu importu towarów z pracy przymusowej”, w tym Australia, Brazylia, Chiny i Japonia, będą objęte stawką celną w wysokości 12,5 proc.

– Stany Zjednoczone mają zakaz importu towarów z pracy przymusowej od prawie wieku i rygorystycznie go egzekwują; najwyższy czas, aby nasi partnerzy handlowi zrobili to samo – stwierdził Greer.

Czytaj więcej

Donald Trump ostrzega Europę: podatek cyfrowy spotka się z natychmiastową reakcją USA

Jak partnerzy handlowi reagują na cła Trumpa?

Wielu partnerów handlowych USA wyraziło już swoje niezadowolenie z nałożenia nowych ceł. Australia i Brazylia określiły je jako nieuzasadnione i zapowiedziały, że będą dążyć do ich usunięcia. Natomiast minister spraw zagranicznych Norwegii stwierdził, że nie ma podstaw do wprowadzenia nowych ceł. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oświadczyła, że UE będzie szukać wyjaśnień w Waszyngtonie. Dodała, że blok wywiązał się ze zobowiązań wynikających z transatlantyckiego porozumienia handlowego zawartego w zeszłym roku i postrzega nowe cła jako wstrząs. 

Kanada, jeden z największych partnerów handlowych Ameryki, natychmiast odpowiedziała, że „nie powinna być celem”, podkreślając, że jest liderem w walce z importem towarów wytwarzanych z użyciem pracy przymusowej. – Jeśli intencją jest naprawdę walka z pracą przymusową, to skupić się należy na skoordynowanym podejściu poprzez mechanizm wielostronny. Czas wprowadzenia tego budzi pewne podejrzenia, ponieważ poprzednie rundy ceł wygasały – stwierdził Matthew Holmes, wiceprezes wykonawczy Kanadyjskiej Izby Handlowej.

Czytaj więcej

Ameryka w swoje 250. urodziny nadal jest imperialną potęgą

Czy nowe cła Trumpa są legalne?

Nawet po tym, jak Sąd Najwyższy orzekł, że wiele ceł nałożonych przez Trumpa było nielegalnych, administracja sygnalizowała, że jest zdeterminowana, by znaleźć alternatywne rozwiązanie umożliwiające uczynienie ceł trwałymi. Trump natychmiast po orzeczeniu sądu wydał rozporządzenie o 10-procentowym globalnym cle na 150 dni na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu z 1974 r.. Miało ono wygasnąć o godz. 00:01 w dniu 24 lipca.

Najnowsze cła podlegają sekcji 301 ustawy o handlu z 1974 r., która przed prezydenturą Trumpa była stosowana bardzo oszczędnie. Zezwala ona prezydentowi na nałożenie ceł, jeśli przedstawiciel USA ds. handlu przeprowadził wymagane dochodzenia i znalazł wystarczające dowody na nieuczciwe praktyki pracy, które wpływają na amerykański handel.

Alan Wolff, analityk Peterson Institute for International Economics, a zarazem były zastępca dyrektora generalnego Światowej Organizacji Handlu, napisał, że najnowsze cła „ponownie podnoszą pytanie, czy prezydent ma prawną władzę do określania i wdrażania polityki celnej USA – władzę, którą konstytucja powierza Kongresowi. "Odpowiedź brzmi: nie. Kongres nie delegował prezydentowi tak szerokich uprawnień. Nie może tego zrobić konstytucyjnie.  Te nowe cła byłyby kolejnym przypadkiem prezydenckiego nadużycia władzy. Jeśli zostaną zaskarżone w sądzie, Sąd Najwyższy najprawdopodobniej je uchyli” – uważa Wolff.