Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki doprowadziły japońską walutę do najniższego poziomu od 40 lat.
  • Dlaczego dotychczasowe, wielomiliardowe interwencje rynkowe nie przynoszą rezultatów.
  • Na czym polega paradoks, w którym słaby jen napędza hossę na tokijskiej giełdzie.
  • Które nietypowe branże, poza sektorem technologicznym, niespodziewanie korzystają na boomie AI.

Za 1 dolara płacono w środę nad ranem nawet 163,24 jeny, czyli najwięcej od 1986 r. Później japońska waluta lekko się umacniała, do czego przyczyniły się sugestie przedstawicieli rządu o tym, że może dojść do interwencji na rynku. Od początku roku jen osłabł już o 3,8 proc. wobec dolara, a przez ostatnie 12 miesięcy zniżkował o 10,2 proc.

Foto: GG Parkiet

– Sytuacja między USA a Iranem nagle się pogorszyła, czego świat nie przewidział, tworząc bardzo trudną sytuację. Nasza polityka pozostaje całkowicie niezmieniona: podejmiemy odpowiednie i zdecydowane działania w dowolnym momencie, jeśli zajdzie taka potrzeba – zadeklarowała Satsuki Katayama, japońska minister finansów. Minoru Kihara, sekretarz gabinetu ministrów, ostrzegł natomiast, że władze „odpowiednio zareagują na ruchy walutowe w razie potrzeby”.

Czytaj więcej

Rynki wschodzące w korekcie. Znów pójdą w górę?

Wymuszone działania

Władze Japonii wydały już 11,73 biliona jenów (71,9 mld USD) na interwencje na rynku w celu wsparcia jena w okresie od 28 kwietnia do 27 maja. Mimo to nie powstrzymały deprecjacji waluty. Jen znajduje się pod presją, gdyż inwestorzy oczekują podwyżek stóp procentowych w USA oraz wzrostu wydatków fiskalnych w Japonii.  Inwestorzy w dużej mierze zignorowali ostatnie wysiłki japońskich władz mające na celu wzmocnienie waluty. W zeszłym tygodniu Katayama ostrzegła spekulantów, że ministerstwo jest gotowe podjąć „zdecydowane działania” w odpowiedzi na ruchy walutowe w dowolnym momencie – były to jej najsilniejsze groźby od tygodni – a jednak komentarz ten niewiele pomógł jenowi. 

– Rynek to ignoruje, ponieważ oni ciągle powtarzają tę samą wiadomość. Chociaż nie można wykluczyć możliwości interwencji, rynek widzi, że związane z nią koszty sprawiają, iż trudno ją przeprowadzić – ocenia Marito Ueda, prezes firmy SBI FX Trade.

– Zwiększone napięcia na Bliskim Wschodzie zazwyczaj wspierają dolara względem jena poprzez wyższe ceny ropy. Jeśli, jak podejrzewamy, napięcia USA–Iran pogorszą się, zanim się poprawią, to para dolar–jen zmierzająca w kierunku 165 wydaje się bardziej prawdopodobna niż rychły powrót poniżej 162 jenów za 1 dolara – prognozuje Rodrigo Catril, strateg walutowy National Australia Banku.

Agencja Bloomberga donosi jednak, powołując się na swoich informatorów, że  decydenci z Banku Japonii są otwarci na podnoszenie stóp procentowych w szybszym tempie niż zakłada konsensus ekonomistów, ponieważ utrzymująca się słabość jena zwiększa ryzyko wzrostu inflacji. Główna stopa Banku Japonii wynosi obecnie 1 proc. Na czerwcowym posiedzeniu została podniesiona o 25 pb. Tymczasem inflacja konsumencka w Japonii lekko przyspieszyła w maju do 1,5 proc.

– Odbicie kursu USD/JPY nabiera własnego impetu, co sugeruje, że traderzy potraktują każdą oficjalną interwencję jako okazję do ponownego otwarcia krótkich pozycji na jenie, a nie do porzucenia transakcji. Japońscy urzędnicy grozili zdecydowanymi działaniami tak często bez rzeczywistego zdecydowanego działania, że ostrzeżenia o interwencji nie wywołują już odruchowej wyprzedaży dolara jak kiedyś. W tym momencie może być potrzebne coś bardziej istotnego, aby odwrócić trend: przekonanie japońskiego państwowego funduszu emerytalnego GPIF do repatriacji funduszy lub nagły spadek rentowności obligacji USA, który zmiażdży carry trade. To drugie raczej nie wygląda na bliskie, podczas gdy ceny ropy rosną i utrzymują ryzyko inflacyjne przy życiu – wskazuje Mark Cranfield, strateg Bloomberga.

Czytaj więcej

Aktywa z bezpiecznych przystani dają obecnie małą ochronę inwestorom

Rozgrzana giełda

Słabszy jen jest zwykle uznawany za czynnik sprzyjający zwyżkom na giełdzie w Tokio. Na japońskim rynku akcji dominują bowiem spółki, które dużą część swoich przychodów wypracowują z eksportu. Słabszy jen oznacza dla nich zazwyczaj wyższe marże i lepsze wyniki. Tokijski indeks Nikkei 225 zyskał od początku roku 31 proc. W czerwcu ustanowił rekord, po raz pierwszy w historii przekraczając poziom 70 000 pkt. Mocno przyczynił się do tego boom na sztuczną inteligencję i półprzewodniki, z którego skorzystało wiele japońskich spółek technologicznych. Obawy inwestorów dotyczące opłacalności inwestycji spółek w AI przyczyniły się natomiast w ostatnich tygodniach do korekty na giełdzie w Tokio. Nikkei 225 stracił od czerwcowego rekordu do zeszłotygodniowego dołka 12 proc. We wtorek odbił się on jednak o ponad 4 proc., a podczas środowej sesji spadł o 0,2 proc.

W ostatnich miesiącach mocno zyskiwały akcje wielu japońskich firm technologicznych. Na przykład papiery Tokyo Electron zyskały od początku roku 78 proc., akcje Renesas Electronic Corp zdrożały o 88 proc., a papiery SoftBanku (mocno inwestującego w startupy technologiczne) urosły o 26 proc. Mocno zyskiwały też spółki, które częściowo korzystają z boomu na sztuczną inteligencję. Na przykład papiery spółki Toto, będącej producentem toalet, zdrożały od początku stycznia o 78 proc. Produkuje ona bowiem elementy ceramiczne wykorzystywane do produkcji półprzewodników. Akcje producenta tekstyliów Nittobo poszły w górę o 63 proc., bo firma ta dostarcza również włókna szklanego. Papiery firmy Ajinomoto zyskały natomiast 61 proc., bo sprzedaje ona materiał izolacyjny dla półprzewodników. „Nie postrzegamy jednego segmentu jako lepszego od drugiego. Nasza działalność w obszarze zaawansowanej ceramiki jest obszarem wysokiego wzrostu, ale zanim osiągnęliśmy obecny punkt, przez 40 lat historii tego biznesu przechodziliśmy długie okresy strat” – zadeklarowały władze firmy Toto w mailu do telewizji CNBC. Ujawniły również, że nie mają planów odchodzenia od swojego podstawowego biznesu – sprzętu dla gospodarstw domowych, „ponieważ zapewnia on stabilne fundamenty dla bilansu spółki, podczas gdy sektor chipów pozostaje zmienny i ryzykowny”.