Potwierdzeniem dobrej aury w gospodarce są lipcowe dane o produkcji przemysłowej, która urosła o 5,1 proc. r/r, właściwie zgodnie ze średnią prognoz dla „Parkietu”. Najsilniej wzrosła produkcja dóbr inwestycyjnych, bo aż o 11,1 proc. Wyraźne zwyżki odnotowano również w segmencie dóbr zaopatrzeniowych, o 6,3 proc. Spośród konkretnych branż, znacząco w górę poszła produkcja pozostałego sprzętu transportowego – o 31,5 proc. r/r, ale też m.in. produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (o 21 proc.), maszyn i urządzeń (o ponad 17 proc.) czy urządzeń elektrycznych (o ponad 14 proc.).
Projekty napędzają przemysł
Z danych wyłania się obraz gospodarki, której głównymi motorami są przemysł zaopatrzeniowy oraz powolne ożywienie popytu inwestycyjnego. Impuls do wzrostu dają zamówienia publiczne oraz realizowane z unijnym wsparciem projekty energetyczne i infrastrukturalne. Przekłada się on też na wyniki w kategorii szeroko pojętego sprzętu transportowego – od taboru kolejowego po pojazdy militarne. - W kolejnych miesiącach wzrost produkcji powinien przyspieszać wraz z intensyfikacją realizacji projektów finansowanych z KPO – nie ma wątpliwości Mateusz Sutowicz, ekonomista ING Banku Śląskiego.
- Jeszcze wiosną za wzrost odpowiadało głównie kilka wyspecjalizowanych sektorów, podczas gdy obecnie odbicie jest znacznie szersze – cieszy się Mariusz Zielonka, główny ekonomista Lewiatana. - To już nie są pojedyncze wyskoki kilku branż, ale szeroki wzrost w przetwórstwie, wspierany m.in. przez inwestycje finansowane z KPO i SAFE – zauważa.
Spadek produkcji - w lipcu o 1,8 proc. r/r. - wciąż dotyka natomiast branżę trwałych dóbr konsumpcyjnych. Niższa niż przed rokiem była m.in. produkcja sprzedana mebli czy tekstyliów (o 2,5-3,3 proc.).
Czytaj więcej
Główny Urząd Statystyczny (GUS) potwierdził, że w lipcu inflacja w ujęciu rocznym wyniosła 3 proc. To wynik zbieżny z prognozami ekonomistów.
Przypadkowa burza w budownictwie?
O ile lipcowe dane z przemysłu jasno i przyjemnie świecą, o tyle statystyki z budownictwa były bardzo chmurne. Zgodnie z danymi GUS, w lipcu produkcja budowlano-montażowa niespodziewanie spadła, o 2,4 proc. rok do roku. To sensacyjnie słaby odczyt: średnie prognozy rynkowe zakładały wzrost na poziomie 4,8 proc.
Pytanie jak poważnie traktować te dane. GUS poinformował bowiem w raporcie, że niektóre przedsiębiorstwa zgłaszały nietypowe opóźnienia i nieregularności w rozliczeniach za zakończone roboty. Zdaniem analityków Pekao sugerowałoby to, że część robót nie została zaksięgowania w lipcu i że stanie się to w sierpniu. Jak oceniają, z tego względu lipcowe rozczarowanie trzeba traktować z pewną rezerwą i poczekać na statystyki na sierpień.
Mimo tego rozczarowania, oraz biorąc pod uwagę wysoki poziom wykorzystania funduszy unijnych, ekonomiści na razie nie widzą argumentów za rewidowaniem prognoz dotyczących inwestycji w drugiej połowie roku. Tu dynamiki roczne mogą być nawet bliskie dwucyfrowym lub nawet przekraczać poziom 10 proc. r/r, wspierając wzrost gospodarczy w okolicach 3,5 proc. r/r, właściwie najwyższy w UE.
Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, źródło optymizmu widzi jeszcze gdzie indziej. Otóż w lipcu prace o charakterze inwestycyjnym poszły w górę o 10,5 proc. r/r, podczas gdy remonty zanotowały głęboki dół – o około 30 proc. r/r. – Inwestycje napędzają gospodarkę i w kolejnych miesiącach powinno to być coraz bardziej widoczne – komentuje Kurtek.
Czytaj więcej
PMI dla polskiego przemysłu wzrósł do 49 pkt, przebijając prognozy. Wskaźnik nadal sygnalizuje jednak dekoniunkturę. Ekonomiści oczekują solidnych...
Dalej od cięć stóp
Jeśli ktoś jeszcze liczył na obniżkę stóp procentowych w tym roku (w pierwszej połowie lipca prezes Glapiński nie wykluczał wniosku o cięcie nawet już podczas posiedzenia RPP 8-9 września), to w czwartek dostał kolejne argumenty na „nie”. Kolejne, bo sam silny wzrost cen surowców energetycznych i paliw przez ostatnie półtora miesiąca wydaje się bardzo ważnym czynnikiem.
W każdym razie w czwartek GUS poinformował, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło w lipcu o 6,8 proc. rok do roku – mocniej niż w czerwcu (5,8 proc. r/r), najmocniej od siedmiu miesięcy i sporo powyżej średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (6,3 proc.). Ten wynik wzmocni najpewniej ostrożność RPP, choć analitycy raczej uważają, że wynikał on z czynników jednorazowych. – To m.in. wypłaty premii i nagród w sektorach z dużym udziałem Skarbu Państwa. Generalnie presja płacowa w gospodarce pozostaje ograniczona i nie przekłada się na wzrost cen – komentuje Adam Antoniak, analityk ING Banku Śląskiego.
Z punktu widzenia pracowników czerwcowe dane wykazały lekkie pozytywne drgnięcie też po stronie zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw – w ujęciu miesiąc do miesiąca urosło pierwszy raz od listopada 2025 r.
- Polska gospodarka wchodzi na coraz szybsze obroty, ze względu na rozkręcający się cykl inwestycyjny, w związku z czym wcale nie jest powiedziane, że dane dotyczące płac czy zatrudnienia będą się pogarszać – mówi Monika Kurtek z Banku Pocztowego. W podobnym tonie wypowiada się Mariusz Zielonka z Lewiatana. - Rosnący przemysł obronny od miesięcy zwiększa produkcję w tempie przekraczającym 30 proc. r/r, m.in. dzięki finansowaniu z europejskiego instrumentu SAFE. Zbrojeniówka, energetyka, górnictwo i część przemysłu maszynowego konkurują przy tym o podobne kompetencje: inżynierów, automatyków, elektryków, spawaczy czy specjalistów utrzymania ruchu – mówi.
Realny wzrost płac w okolicach 3 proc. r/r w kolejnych miesiącach powinien być bazą dla przyzwoitej konsumpcji prywatnej, również w okolicach 3 proc., i potwierdzać kierunek polskiej gospodarki na realny wzrost w tym roku o około 3,5 proc. r/r.
Wiele oczywiście zależy od rozwoju sytuacji na rynku surowców energetycznych i ich wpływu na inflację oraz nastroje konsumentów. Warto zauważyć, że w lipcu ceny produkcji sprzedanej przemysłu były o 2,8 proc. r/r wyższe niż rok temu, i był to najwyższy wzrost od ponad trzech lat. To potencjalne ryzyko dla inflacji konsumenckiej.
Opinia
Solidny przemysł i ufność co do przyszłego poziomu zamówień to silne fundamenty wzrostu PKB
Piotr Soroczyński główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej
Dane o produkcji sprzedanej przemysłu w lipcu prezentują się dobrze. Do końca roku realna dynamika powinna być zbliżona do 5 proc. r/r, a cały rok zamkniemy prawdopodobnie wzrostem realnym przekraczającym 4 proc. Na taki scenariusz wskazuje to, co dzieje się w zakresie zamówień. Te eksportowe (a to taka sprzedaż dominuje w naszym przemyśle) dobrze prezentowały się w maju i czerwcu. To powinno stymulować wyniki przemysłu w przynajmniej dwóch najbliższych kwartałach. Zamówienia ogółem, gdzie mocno odciskają się te krajowe, są jeszcze lepsze, głównie z powodu pojawienia się SAFE. Jego wpływ na sprzedaż będzie zdecydowanie bardziej rozłożony w czasie, ale będzie poprawiał wyniki w przynajmniej pięciu najbliższych latach. Ważne, że zamówienia eksportowe nie pokazują głębokiej erozji, mimo wciąż niepewnej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
W samych wynikach przemysłu, warto zwrócić uwagę na to, że najwyższa dynamika sprzedaży dotyczy dóbr o charakterze inwestycyjnym, a dobrze mają się też te zaopatrzeniowe. To pozytywnie współgra z dobrymi w kilku ostatnich miesiącach wynikami w naprawie, konserwacji i instalowaniu maszyn i urządzeń. Takie rzeczy robi się mając ufność co do przyszłego poziomu zamówień.
W cenach przemysłowych (i w tych obecnych i w korekcie danych za poprzedni miesiąc) widać wpływ osłabienia złotego. Więcej złotówek wychodzi za jedno zakontraktowane i dostarczone euro towaru. Podrożało jednak też zaopatrzenie importowe naszego rynku. W ostatnich miesiącach roku oraz na początku 2027 r. inflacja producencka będzie prawdopodobnie wyraźnie powyżej 4 proc. To znajdzie odzwierciedlenie w cenach towarów na półkach sklepowych.
Budownictwo w lipcu oczywiście rozczarowało. Wypada jednak pamiętać, że wynik może nie odzwierciedlać zmian w faktycznej tendencji, ale bardziej przesunięcie fakturowania dużych robót między czerwcem i lipcem. Przykładowo, otwarcie np. drogi S6 jeszcze w czerwcu jest cenne, bo można je pokazywać jako ukłon przed podróżami wakacyjnymi, ale tych faktur potem „brakuje” w wynikach lipca. Dla najbliższych pięciu miesięcy można zakładać przeciętną dynamikę w budownictwie na poziomie w okolicach 3 proc. realnie r/r. Wyniki w budownictwie mogą być wciąż stymulowane projektami inwestycyjnymi w firmach (choć główna pula przeznaczana jest na maszyny i urządzenia oraz środki transportu), projektami infrastrukturalnymi (w tym wspieranymi z KPO) oraz krzepnącymi działaniami w zakresie mieszkalnictwa.
Uruchamianie inwestycji, które trzeba obsadzić, może podbijać dynamiki płac. Wyniki firm (produkcyjnych, usługowych i handlowych) zdają się być w tym roku nieco lepsze niż przed rokiem – stąd nieco większa przestrzeń do podwyżek w nadchodzących miesiącach. Warto mocno podkreślić wzrost zatrudnienia o 3,6 tys. osób w lipcu. To pierwsza poprawa po siedmiu miesiącach spadków. To może być efekt poszukiwania pracowników w części branż (choćby ze względu na SAFE i uruchamiane inwestycje) ale również pewnej - choćby chwilowej - stabilizacji w sektorach, które ostatnio notowały głębokie spadki.
Rosnąca produkcja krajowa i eksportowa powinny dać większe stabilniejsze i płatne zatrudnienie. To będzie pozytywnie pływać na wynik w handlu detalicznym. Dla drugiej połowy roku można oczekiwać wzrostu o około 6 proc. w ujęciu nominalnym i 4 proc. w ujęciu realnym. Może bez „fajerwerków”, ale wciąż przyzwoicie, i zdecydowanie nierecesyjnie. Dla handlu detalicznego – zwłaszcza dla kulejących ostatnio dóbr trwałego użytku - ważny będzie odradzający się kredyt konsumencki, ale i wciąż słaba oferta banków w zakresie oprocentowania lokat i rachunków bieżących. Być może większy ruch w mieszkalnictwie wywoła długo wyczekiwaną poprawę w zakresie mebli i sprzętu RTV/AGD.
Myśląc o PKB, w drugiej połowie roku wciąż widzę duże szanse na wzrosty w okolicach 3,8 proc. r/r, a może i lepiej.