Agencja Fitch zdecydowała się pozostawić ocenę wiarygodności kredytowej Polski bez zmian na poziomie A-, zachowując jednocześnie – już od roku – jego negatywną perspektywę. Decyzja była spodziewana przez ekonomistów i rynek.
– Od poprzedniego przeglądu w lutym nic dramatycznego się nie wydarzyło. Agencje zwracają uwagę na poziom deficytu, ale jednocześnie wzrost gospodarczy pozostaje bardzo solidny, a inflację mamy w ryzach pomimo perturbacji związanych z wojną w Iranie – mówiła w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku. – Na razie ze scenariuszy bazowych – wyważających wszystkie ryzyka – nie wynikają według mnie podstawy do zmian ratingów – mówiła.
Rzeczywiście, w opublikowanym w piątkowy wieczór komunikacie agencja Fitch podkreśla wyzwania związane z sytuacją finansów publicznych Polski. Przypomnijmy: w 2025 r. deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 7,3 proc. PKB, najwięcej od 15 lat – a dług 59,7 proc. PKB. Fitch spodziewa się po 2026 r. i 2027 r. tylko lekkiej konsolidacji, skutkującej deficytami na poziomie kolejno 6,9 i 6,7 proc. PKB. Jeszcze w lutym Fitch przewidywał, że w 2027 r. deficyt będzie niższy: 6,2 proc. PKB. „Przy braku jasnej strategii konsolidacji i prawdopodobnie trudnym otoczeniu powyborczym prognozujemy deficyt fiskalny na poziomie 6,1 proc. w 2028 r.”- napisano też w komunikacie. Dług publiczny w 2028 r. ma sięgnąć według agencji 72,7 proc. PKB.
- Oczywiście istnieje silna presja na zwiększenie wydatków obronnych, co wszyscy rozumieją. Jednak kolejne polskie budżety zawierają też wiele wydatków poza obronnością – wydatki socjalne i wynagrodzenia w sektorze publicznym również są kluczowymi czynnikami stojącymi za deficytem – mówił w czerwcu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Ian Linnell, prezes Fitch Ratings.
Co kluczowe, agencja podkreśla, że problemem są według niej nie tyle same obecne poziomy deficytu i długu, ale ich trajektoria i powodowany sytuacją polityczną brak wiary, że deficyty uda się istotnie obniżyć (a wzrost długu w relacji do PKB zatrzymać). „W opinii Fitch ogólnie nieskoordynowane, a chwilami konfrontacyjne relacje między rządem a prezydentem, w tym rekordowa liczba wet, ograniczają zdolność Polski do skutecznego wdrażania polityki gospodarczej i reform. Debata polityczna poprzedzająca wybory w 2027 r. wskazuje również na ograniczoną skłonność do konsolidacji fiskalnej, ponieważ podwyżki podatków i cięcia wydatków socjalnych byłyby trudne do przeprowadzenia ze społecznego i politycznego punktu widzenia”- napisano w komunikacie po decyzji.
Czytaj więcej
Z naszego punktu widzenia finanse publiczne powinny zostać ustabilizowane. Obecnie widzimy, że zadłużenie będzie nadal rosło, co w pewnym momencie...
W kontekście aktualnych wyzwań budżetowych Fitch napisał, że zamrożenie progów podatku PIT, wyższy podatek CIT dla banków oraz napływ środków z funduszy UE powinny pomóc równoważyć słabsze wpływy z podatku VAT, na które wpłynęły działania osłonowe na cenach paliw.
Jednocześnie Fitch podkreśla siłę polskiej gospodarki, która nie tylko rośnie w zasadzie w najszybszym tempie w UE, ale m.in. dzięki swojej dywersyfikacji i szerokiemu napływowi środków unijnych imponuje na razie odpornością. – Gospodarka ma dobrą strukturę, wysokiej jakości siłę roboczą i silny popyt krajowy. Baza przemysłowa Polski jest dość dobrze zdywersyfikowana, a eksport opiera się na solidnych fundamentach. Wzrost PKB przekracza 3 proc. Wiele krajów europejskich chciałoby mieć taki wzrost. Jak dotąd obraz jest dość pozytywny – mówił w czerwcu Linnell.
Średnie prognozy ekonomistów wskazują, że PKB Polski urośnie realnie w dość podobnym tempie jak przed rokiem (3,6 proc.). Fitch oczekuje wzrostu realnego PKB na poziomie 3,3 proc. w 2026 r. „Konsumpcja prywatna wyhamuje w warunkach wolniejszego wzrostu płac realnych, podczas gdy zakończenie projektów w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności oraz wysokie wydatki na obronność będą wspierać inwestycje”- czytamy w komunikacie agencji. Fitch oczekuje, że w 2027 r. polska gospodarka urośnie realnie o 2,9 proc., w miarę łagodzenia konsumpcji i inwestycji. „Ostatnie lepsze wyniki wzrostu gospodarczego w Polsce były wspierane przez luźną politykę fiskalną, jednak ostrzejsze dostosowanie fiskalne mogłoby wywrzeć presję na średnioterminowy wzrost”- napisano.
Oczywiście fakt, że od września 2025 r. rating Polski od Fitch ma perspektywę negatywną, oznacza, że bardziej prawdopodobnym kolejnym krokiem jest obniżka ratingu. Jak wynika z komunikatu agencji, może tak się stać, jeśli agencja dostrzeże istotnie niższe perspektywy wzrostu gospodarczego w średnim okresie (wynikające np. z pogorszenia konkurencyjności). Wyraźnie niższy od oczekiwań wzrost gospodarczy – podobnie jak m.in. wzrost kosztów obsługi długu, brak konsolidacji fiskalnej czy przedwyborcze łagodzenie polityki fiskalnej – oznaczałby też utratę zaufania Fitch do zdolności redukcji deficytów w relacji do PKB, a to również skutkowałoby cięciem ratingu.
Oczywiście agencja nie wyklucza też powrotu perspektywy ratingu do neutralnej, ale to wymagałoby lepszego od oczekiwań wzrostu gospodarczego albo wdrożenia przez rząd konsolidacyjnych skutkujących przyhamowaniem wzrostu relacji długu do PKB.
Kolejne decyzje ws. polskiego ratingu Fitch podejmie już w 2027 r. W tym roku czekają nas jeszcze ewentualne ruchy Moody’s (18 września, od nich też nasz rating ma negatywną perspektywę) oraz S&P (6 listopada – ta agencja utrzymuje stabilną perspektywę ratingu Polski).
Wydaje się, że wciąż scenariuszem bazowym – o ile oczywiście np. nie pogorszą się drastycznie perspektywy średnioterminowe dla polskiej gospodarki – pozostaje brak cięcia ratingu do czasu wyborów parlamentarnych. – Negatywne perspektywy zazwyczaj mają horyzont 18 miesięcy lub dłuższy. W niektórych przypadkach, w odniesieniu do ratingów państw, może to być jednak nieco dłużej z powodu niepewności wokół kwestii politycznych i ich wpływu na długoterminowe skutki strukturalne – mówił w czerwcu Linnell.