Dobiegający końca sezon publikacji wyników finansowych amerykańskich spółek, którego ostatnim znaczącym akcentem będzie zaplanowany na środę po sesji raport Nvidii, przyniósł znów sporo pozytywnych zaskoczeń. Co prawda niemal 50-procentowy wzrost zysków rok do roku to dzieło w dużym stopniu garstki technologicznych gigantów spod sztandaru AI, z których część na dodatek ujęła w wynikach czysto „papierowe” przeszacowania wartości innych, niepublicznych big techów, ale medianowy wzrost zarobków o kilkanaście procent rok do roku też wygląda solidnie.
Mimo pozytywnego wydźwięku sezonu wyników, indeks S&P 500 ma ostatnio trochę trudności z kontynuacją trendu wzrostowego. Entuzjazm związany z pokonaniem na początku sierpnia rekordu z maja okazał się krótkotrwały, a resztę kończącego się miesiąca indeks spędził w łagodnej korekcie, powracając w efekcie do przebitego wcześniej szczytu (który notabene pełni teraz rolę technicznego wsparcia).
Po rozpoczynającym się niebawem wrześniu, z uwagi na jego złą sławę w statystykach sezonowych (średnio najsłabszy miesiąc roku), oczekiwałbym możliwej kontynuacji zadyszki na Wall Street, być może z finałem w postaci fazy bardziej dynamicznej przeceny.
Tym bardziej, że rosnąca niepewność polityczna przed listopadowymi wyborami do Kongresu zwykle odbija się rynkom czkawką w tym okresie.
Taka sezonowo-polityczna korekta często bywa jednak okazją do akumulacji przed lepszą końcówką roku.