Rząd zaproponował podniesienie pierwszego progu podatkowego, przy którym stawka PIT wynosi 12 proc., ze 120 tys. do 130 tys. zł rocznego dochodu. Jednocześnie pojawić się ma nowa, 24-proc. stawka dla dochodów między 130 tys. a 150 tys. zł. Dopiero nadwyżka ponad 150 tys. zł będzie objęta obecnym 32-proc. PIT. Kwota wolna pozostanie na poziomie 30 tys. zł.

Według Ministerstwa Finansów na zmianach w skali podatkowej skorzysta około 3,5 mln podatników, przede wszystkim osób z tzw. klasy średniej, które dziś wpadają w wyższy próg podatkowy.

Pakiet obejmuje również osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, choć w tym przypadku proponowane zmiany będą niekorzystne. Rząd chce ograniczyć dostęp do ryczałtu, obniżając limit przychodów pozwalający wybrać tę formę opodatkowania z 2 mln euro do 250 tys. euro. MF szacuje, że w efekcie tych zmian wzrosną nie tylko wpływy z podatku dochodowego – o ok. 3,3 mld zł w pierwszym roku po wejściu w życie reformy, ale także wpływy ze składki zdrowotnej, o ok. 2,2 mld zł.

Jednocześnie w tzw. OSR, czyli ocenie skutków regulacji, MF wylicza, że reforma PIT zmniejszy efektywny klin podatkowy, czyli różnicę między całkowitym kosztem pracy ponoszonym przez pracodawcę a wynagrodzeniem netto pracownika, dla osób zarabiających powyżej 11,9 tys. zł miesięcznie. Z szacunków resortu wynika, że całkowite roczne obciążenie podatkowo-składkowe na umowie o pracę, liczone jako procent całkowitego kosztu pracy, spadnie o 1–1,5 pkt proc. Przykładowo, w przypadku pensji w wysokości 13 tys. zł klin podatkowy zmniejszy się z około 42,5 do 41,5 proc., a przy wynagrodzeniu 23 tys. zł – z 49,1 do 48 proc. – Może to być pewna korzyść dla firm – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Ale po pierwsze, skala tego efektu będzie niewielka, bo maksymalnie zyskać można 3600 zł rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. Po drugie, firmy mogą to odczuć tylko w sposób pośredni – podkreśla Kozłowski.

Czytaj więcej

Ile podatnicy tracą na mrożeniu kwoty wolnej

Jak wyjaśnia ekspert, proponowane zmiany nie oznaczają, że automatycznie zmniejszą się całkowite koszty pracy. PIT jest podatkiem obciążającym dochód pracownika, a nie kosztem ponoszonym bezpośrednio przez firmę. – Pośredni wpływ może się jednak pojawić przy zatrudnianiu nowych osób czy negocjowaniu podwyżek dla osób już pracujących – ocenia Kozłowski.

Podobnie uważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem można mówić o niższych obciążeniach pozapłacowych po stronie pracownika, ale trudno przekładać to wprost na oszczędność dla przedsiębiorcy.

W praktyce korzyści zostaną po stronie pracownika. Wyższe wynagrodzenie netto może natomiast ograniczyć presję na wzrost wynagrodzeń brutto. Jeśli pracownik dzięki zmianom podatkowym dostanie więcej „na rękę”, jego oczekiwania dotyczące podwyżki mogą być nieco niższe.

– Nie będzie więcej pracy na etat – ocenia Kozłowski. – Zmieni się za to arbitraż dotyczący wyboru formy działalności gospodarczej – uważa. Powód jest prosty: przy wysokich wynagrodzeniach jednoosobowa działalność nadal będzie o wiele bardziej podatkowo atrakcyjna w porównaniu z pracą na etacie. Reforma ograniczy wprawdzie możliwość korzystania z ryczałtu przez przedsiębiorców o wysokich przychodach, ale nie likwiduje ani samej możliwości prowadzenia działalności, ani przejścia na inną formę (wciąż korzystniejszą niż etat) opodatkowania dla firm, czyli np. podatku liniowego PIT.