Słaby finisz i zamknięcie roku przez indeks WIG na tym samym poziomie, z jakiego zaczynał, jest zastanawiające, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że tempo wzrostu PBK przekroczyło 3 proc., czyli było dwukrotnie wyższe niż w 2013 r. Teoretycznie warszawska giełda może się jeszcze zrehabilitować w styczniu, czyli statystycznie drugim najlepszym miesiącu roku. Problem w tym, że 12 miesięcy temu oczekiwania były podobne, a na wyraźniejsze odbicie musieliśmy czekać do lutego. Być może nietypowe zachowanie naszego parkietu stanowi sygnał, że historyczne obserwowane prawidłowości powinny przestać mieć znaczenie przy tworzeniu prognoz. Jest to o tyle istotne, że amerykańska giełda weszła właśnie w potencjalnie najlepszy okres zarówno cyklu prezydenckiego, jak dekadowego.