Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe bez zmian. Stopa referencyjna NBP nadal wynosi 3,75 proc. Natomiast marcowy, finalny odczyt inflacji konsumenckiej wyniósł 3,0 proc. r/r i był zgodny z wcześniejszymi szacunkami. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 1,1 proc., nieznacznie powyżej prognoz (1,0 proc.).
„Wait and see”
Jak podkreśla Jan Karczewski, dyrektor ds. klientów strategicznych, Michael/Ström Dom Maklerski, pomimo tego przejściowego wzrostu, inflacja nadal mieści się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu NBP (2,5 proc. +/- 1 p.p.), co ogranicza presję na natychmiastową reakcję ze strony polityki pieniężnej.
– Wypowiedzi prezesa Adama Glapińskiego oraz członków Rady Polityki Pieniężnej wskazują na utrzymanie podejścia typu „wait and see”. W obecnych warunkach – podwyższonej niepewności i zewnętrznego szoku podażowego – kluczowe znaczenie ma ocena skali i trwałości konfliktu oraz jego wpływu na gospodarkę. W praktyce oznacza to, że decyzje dotyczące stóp procentowych będą w najbliższym czasie silnie uzależnione zarówno od napływających danych makroekonomicznych, jak i od ewentualnego rozlewania się presji inflacyjnej – komentuje.
Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu uspokaja: nie należy się obawiać powtórki z 2022 roku. – Wtedy inflacja była szeroka i napędzana zarówno przez szoki podażowe, zaburzone łańcuchy dostaw, jak i silny popyt po okresie bardzo luźnej polityki monetarnj. Obecny wzrost cen ma znacznie bardziej punktowy charakter i wynika głównie z drożejących paliw, co ogranicza ryzyko trwałej spirali inflacyjnej – podkreśla.
Czytaj więcej
Najnowszy odczyt Financial Wellness Index (FWI) od Finax pokazuje stabilizację sytuacji Kowalskich, choć do „strefy komfortu” wciąż daleko. Po pier...
Według Andrzeja Gwiżdża, dla RPP oznacza to jedno – tryb „wait and see”, co wyraźnie wybrzmiało podczas konferencji prezesa NBP. – Rada utrzymała stopy w kwietniu bez zmian i sygnalizuje, że w obecnym otoczeniu kluczowe będzie obserwowanie napływających danych oraz sytuacji na rynku surowców – podsumowuje analityk.
Tryb „wait and see” pojawia się również w opiniach ekonomistów mBanku – „stopy procentowe pozostaną bez zmian przynajmniej do końca roku” - i ekonomistów Banku Pekao – „stopy pozostaną na obecnym poziomie do końca roku”. – W przyszłym roku, gdy efekty szoku naftowego wygasną a wzrost PKB osłabnie, pojawi się naszym zdaniem okienko do wznowienia cięć. Jest jednak za wcześnie na taką dyskusję w Radzie – komentują ekonomiści Banku Pekao.
Czytaj więcej
Najgorsze standardowe lokaty są oprocentowane 13 razy niżej niż najlepsza lokata promocyjna. Jeszcze gorzej jest w przypadku kont oszczędnościowych...
Co na to banki?
Czy rynek może wymusić na NBP podwyżki stóp? – pytają ekonomiści Banku Pekao. I odpowiadają: obecnie ich już nie wymusza, bo wyceny rynkowe radykalnie zmieniły się w stosunku do połowy zeszłego miesiąca: rynek już praktycznie nie wycenia podwyżek stóp, choć dwa tygodnie temu wyceniał trzy takie ruchy.
Ale nie oznacza to, że oprocentowanie bankowych depozytów nie będzie się zmieniać. Oczywiście na gorsze. Jak pisaliśmy niedawno, oprocentowanie lokat systematycznie spada, banki ograniczają promocje, a przeciętne depozyty dają dziś około 2–4 proc., przy czym najwyższe stawki dotyczą głównie krótkich (3-6 miesięcy) lokat promocyjnych. Tyle że jeszcze w 2024–2025 te lokaty dochodziły do 7–8 proc., natomiast obecnie najlepsze oferty rzadko przekraczają ok. 6–7 proc.
Bo brak kolejnych obniżek stóp procentowych NBP nie pozostaje bez wpływu na rynek depozytów, ale jego znaczenie jest bardziej subtelne, niż mogłoby się wydawać. Kluczowe jest to, że banki nie reagują wyłącznie na bieżące decyzje Rady Polityki Pieniężnej, lecz przede wszystkim na oczekiwania dotyczące przyszłej ścieżki stóp. Te oczekiwania w dużej mierze zostały już wcześniej uwzględnione w ofertach depozytowych.
W praktyce oznacza to, że wcześniejsze spadki oprocentowania lokat były efektem nie tylko faktycznych obniżek stóp, ale także antycypacji dalszego luzowania polityki pieniężnej. Obecnie jednak, wraz z osłabieniem przekonania o szybkim i głębokim cyklu obniżek, tempo dostosowań po stronie banków wyraźnie wyhamowało. Instytucje finansowe przyjmują bardziej zachowawczą postawę, oczekując na bardziej jednoznaczne sygnały z gospodarki, zwłaszcza w zakresie inflacji.
Nie oznacza to jednak, że oprocentowanie depozytów osiągnęło już poziom równowagi. W warunkach wysokiej płynności sektora bankowego oraz ograniczonej presji na pozyskiwanie nowych środków, banki nadal mają przestrzeń do dalszych, choć już mniej dynamicznych, obniżek.
Brak cięć stóp NBP działa dziś przede wszystkim jako czynnik stabilizujący — spowalnia spadki oprocentowania depozytów, ale ich nie zatrzymuje. Kierunek zmian pozostaje uzależniony nie tyle od jednej decyzji banku centralnego, co od całokształtu oczekiwań rynkowych i perspektyw makroekonomicznych.