Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego polski ekosystem start-upów, mimo umocnienia pozycji w regionie, globalnie wciąż pozostaje w tyle.
  • Na czym polega unikalny, „wieloośrodkowy” model rozwoju innowacji i jakie bariery hamują jego skalowanie.
  • Jaka jest rzeczywista kondycja rynku venture capital po odliczeniu rekordowych megarund finansowania.
  • Jakie są założenia nowej strategii rządowej, która ma systemowo wesprzeć rozwój innowacyjnych firm.

Dotychczasowe słabe wyniki polskiego rynku venture capital przekładają się bezpośrednio na miejsce naszego ekosystemu na mapie świata. Rodzime ośrodki innowacji, z wyłączeniem Warszawy, która niezmiennie zajmuje najmocniejszą pozycję, nie mieszczą się obecnie nawet w globalnym zestawieniu Top 100. Jak podaje w swoim najnowszym raporcie StartupBlink, polska stolica plasuje się dopiero na 88. miejscu na świecie. Co więcej, tempo jej wzrostu w globalnym rankingu jest najniższe wśród wszystkich czołowych polskich ośrodków miejskich.

Dojrzewamy w modelu „wieloośrodkowym”

Czy kondycja branży nad Wisłą faktycznie jest tak słaba? Na statystyki można patrzeć pod różnym kątem. Na tle Warszawy prawdziwymi lokomotywami rozwoju stają się Kraków oraz Wrocław. Oba te miasta awansują wyraźnie w międzynarodowych zestawieniach, przy czym Kraków notuje aż 40-proc. wzrost, co stanowi najwyższy wynik w całym kraju. Solidną i stabilną pozycję utrzymują również Gdańsk oraz Poznań. Jednocześnie w strukturze ekosystemu start-upów coraz mocniej zaznaczają swoją obecność miasta średniej wielkości, takie jak Rzeszów, Białystok czy Olsztyn. Analitycy StartupBlinku sugerują na tej podstawie, że polski ekosystem dojrzewa „w modelu wieloośrodkowym”, a nie centralnym. Taka struktura wyraźnie odróżnia Polskę od wielu innych rynków zagranicznych, na których bezapelacyjnie dominuje tylko jeden start-upowy ośrodek. Eksperci analizujący dane zwracają jednak uwagę na bardzo słabą stronę tej wieloośrodkowej układanki. Polska zajmuje dopiero 40. miejsce w rankingu warunków dla innowatorów, co oznacza, że dynamika ekosystemu rozwija się szybciej niż otoczenie regulacyjne i biznesowe. W praktyce gospodarczej właśnie ten rozdźwięk może skutecznie blokować przejście od „rozproszonej aktywności” do znacznie większej skali – lepszego finansowania, szybszych ścieżek wzrostu i silniejszych wyjść kapitałowych. Jak czytamy wprost w raporcie StartupBlink: „W szerszym tle Polska wygląda przyzwoicie, choć nie spektakularnie. Europa jako całość rośnie wolniej niż świat, a regiony takie jak Bliski Wschód czy część Azji przyspieszają mocniej”.

Czytaj więcej

AI zamiast pracowników? Firmy mogą zapłacić za to ogromną cenę

W ogólnym rozrachunku polski ekosystem start-upów wciąż nie przebija się do ścisłej europejskiej czołówki, ale w tegorocznym rankingu StartupBlinku daje wyraźne sygnały ożywienia. Niestety, w ujęciu globalnym Polska nadal pozostaje na stosunkowo odległym 33. miejscu na świecie. Pocieszeniem jest fakt, że przy wzroście o 29 proc. rok do roku nasz kraj awansuje na 19. pozycję w Europie oraz na 2. miejsce w Europie Środkowej. To niezwykle ważne osiągnięcie, ponieważ pokazuje ono dobitnie, że kraj nie tyle dogania Zachód, ile konsekwentnie umacnia swoją pozycję regionalnego lidera w swoim bezpośrednim otoczeniu geograficznym.

Megarundy przysłaniają chude miesiące

Kondycja branży venture capital nad Wisłą wciąż pozostawia bardzo wiele do życzenia. Cały sektor finansowania wysokiego ryzyka utknął w głębokim dołku, co jednak nie jest wyłącznie polską specyfiką, lecz dotyczy całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Po słabym I kwartale na rodzimym rynku finansowania młodych, innowacyjnych spółek technologicznych nie widać na razie powiewu pozytywnych zmian. Co prawda, ogólna liczba przeprowadzonych transakcji w kwietniu rok do roku nieznacznie wzrosła, ale – mimo to – całkowita wartość inwestycji spadła i to w sposób znaczący. Dla porównania w pierwszym miesiącu II kwartału 2025 r. do start-upów popłynęło 127 mln zł. Tymczasem w kwietniu br. było to już tylko nieco ponad 71 mln zł. Nie ma zatem na razie obiektywnych podstaw, by mówić o przełomie i trwałym odwróceniu negatywnego trendu rynkowego. Tym bardziej że kolejny miesiąc, czyli maj, również nie obfitował w imponujące pod względem skali transakcje kapitałowe.

Czytaj więcej

Koniec drenażu? Europa chce zatrzymać start-upy i naukowców

Mimo ogólnego zastoju, na rynku odnotowano kilka udanych rund finansowania, które zasługują na wyróżnienie. Warto zaznaczyć udaną rundę firmy GRAI, która pozyskała m.in. od uznanego globalnego funduszu Khosla Ventures kwotę 9 mln USD z przeznaczeniem na budowę nowoczesnych narzędzi AI do tworzenia i remiksowania muzyki w serwisach społecznościowych. Sukcesem zakończyła się też runda warszawskiego Graftcode, do którego trafiło 2,1 mln euro. Widoczne jest również zaangażowanie znanych postaci polskiej sceny technologicznej, w tym Matiego Staniszewskiego, twórcy sukcesu ElevenLabs. Zainwestował on w firmę Replenit – ten rozwijający się start-up, pracujący nad opracowaniem rozwiązania opartego na sztucznej inteligencji dla sektora handlu detalicznego, pozyskał 2,5 mln USD. Z kolei w platformie analityki sprzedażowej Zynt zamknięto stosunkowo niewielką rundę typu pre-seed, w ramach której do spółki trafiło 0,5 mln USD. W maju odnotować należy ponadto kolejną inwestycję założycieli ElevenLabs (Staniszewskiego oraz Piotra Dąbkowskiego) w polskie innowacje – uczestniczyli w finansowaniu start-upu Elastics, rozwijającego zaawansowane agenty AI, do którego popłynęło 2 mln USD. Na tym tle wyróżnia się spora runda w start-upie Viktor – spółka ta, tworząca oparte na sztucznej inteligencji narzędzie do współpracy działające w ramach platform Slack i Microsoft Teams, otrzymała aż 75 mln USD.

Te punktowe sukcesy nie zmieniają jednak faktu, że megarundy przysłaniają chude miesiące.

Czekając na przebudzenie

Analizując suche dane statystyczne, można zauważyć, że w I kwartale przez rodzimy ekosystem przepłynęło łącznie 2,1 mld zł, co jest wynikiem porównywalnym do rocznych wyników osiąganych w latach 2023-2024. Środki te zasiliły 46 innowacyjnych spółek, angażując w procesy inwestycyjne 47 funduszy. Taki wynik formalnie można uznać za bardzo dobry, sugerujący wreszcie wyczekiwane odbicie na rodzimym rynku VC po słabych latach po pandemii. Tyle że ten sukces jest pozorny. Dominujący, wręcz miażdżący wpływ na statystyki miała jedna megarunda finansowania spółki ElevenLabs, która pozyskała aż 1,81 mld zł. Po wyłączeniu tej jednej transakcji, wartość pozostałej części rynku wyniosła raptem 308 mln zł. Była zatem o jedną trzecią mniejsza niż rok wcześniej w tym samym okresie. A to już wynik, który bynajmniej nie oznacza wyjścia z zapaści, a może wręcz świadczyć o głębszym problemie branży. Ów problem nie dotyczy jednakże wyłącznie naszego kraju, lecz ma wymiar regionalny. W I kwartale 2026 r. cały region odnotował 821 mln euro inwestycji wysokiego ryzyka, które popłynęły w ramach 138 rund finansowania. To w zasadzie identyczny wynik jak w IV kwartale ub. r. (wynoszący wtedy 860 milionów euro), choć obecnie sfinalizowano mniejszą liczbę transakcji. Eksperci z organizacji Vestbee zwracają uwagę, iż prawdziwym problemem jest koncentracja kapitału. Prawie połowa tego finansowania trafiła do zaledwie dwóch firm: Mews i Preply. Po odrzuceniu tych transakcji wartość rynku spada do zaledwie 435 mln euro. „Stagnacja trwająca prawie trzy lata. Inwestorzy są nie tylko ostrożni, ale i niezwykle wybredni” – podają bez ogródek analitycy.

To, co można odczytać za plus zarówno na poziomie regionu, jak i lokalnie, to łączna liczba transakcji, która pozostaje stabilna i świadczy o ciągłej aktywności inwestorów. Warto zauważyć, że aż 35 z 46 odnotowanych w Polsce transakcji to rundy tzw. seed (zalążkowe). Oznacza to, iż duża część kapitału płynie do projektów na wczesnym etapie rozwoju. Jest to jednak również bezpośredni efekt uruchomienia nowych środków unijnych z programu FENG. Stanowi to ważny impuls dla rynku, a branża wierzy, że unijna kroplówka pozwoli jeszcze w tym roku przełamać impas. Mimo to eksperci zwracają uwagę z jednej strony na fakt, iż w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. zanotowano spadek średniej wartości transakcji, a z drugiej – na stosunkowo niewielkie zaangażowanie ze strony inwestorów prywatnych. Nad Wisłą kluczową rolę nieustannie odgrywa kapitał publiczny – fundusze z portfela PFR Ventures uczestniczyły w niemal co drugiej transakcji, zapewniając niezbędne paliwo dla projektów w ich najwcześniejszej fazie wzrostu. Branża oczekuje, że wreszcie przyjdzie przebudzenie i rynek wróci na ścieżkę wzrostu.

– Obstawiam, że przebijemy w tym roku rekordowe 3,6 mld zł z lat 2021-2022 – przekonuje Karol Lasota, partner w Inovo VC.

Czytaj więcej

Żyjemy w bańce sztucznej inteligencji. Przebudzenie będzie bolesne

Odblokować potencjał innowacji

W odpowiedzi na te strukturalne bariery i przedłużający się stan stagnacji, w wakacje zakończą się prace nad rządową strategią dla sektora młodych firm technologicznych. Powstaną w ten sposób długofalowe ramy rozwoju – od badań i finansowania, przez regulacje, aż po skalowanie. Wystartowały już intensywne prace nad dokumentem, który ma pomóc uwolnić potencjał rynku, a stoi za nimi Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Cel resortu to nie tylko wskazanie kierunków przyszłych działań, ale również zdiagnozowanie kluczowych barier i wyzwań oraz uporządkowanie pojęć i definicji w ekosystemie. Jak słyszymy w resorcie, nie będzie to jedynie „suchy” dokument, bo ma łączyć podejście systemowe z propozycjami konkretnych rozwiązań, zarówno na poziomie regulacyjnym, jak i operacyjnym. Co istotne, elementem strategii będzie „wskazanie praktyk, które nie przynoszą oczekiwanych efektów i powinny zostać ograniczone lub zmienione”. Jak tłumaczy Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, polska strategia dla start-upów ma stworzyć spójne, długofalowe ramy rozwoju innowacji.

– Od badań i finansowania, przez regulacje i dane, aż po skalowanie i ekspansję międzynarodową, opierając się na dialogu z rynkiem i systemowym spojrzeniu na cały ekosystem – wylicza. – Naszym celem jest nie tylko uruchomienie publicznych zachęt i kapitału, ale przede wszystkim mobilizacja kapitału prywatnego oraz wzmocnienie współpracy biznesu, nauki i państwa jako trwałej podstawy konkurencyjności – zaznacza. I dodaje, że chodzi o przejście od doraźnych instrumentów do wspólnej wizji.

– Wizji, w której innowacje stają się realnym motorem wzrostu gospodarczego, a start-upy – pełnoprawnym elementem nowoczesnej gospodarki – podkreśla.

Na razie w Ministerstwie Rozwoju i Technologii trwa tzw. mapowanie wyzwań. Konsultacje nad dokumentem trwają.