Na otwarciu tygodnia oprocentowanie japońskich obligacji dziesięcioletnich sięgało nawet 2,5 proc., czyli było najwyżej od lat 90. poprzedniego wieku.
Reakcja na wyrost?
Fiasko sobotnich negocjacji między Stanami Zjednoczonymi a Iranem sprawiło, że obligacje skarbowe znów są pod presją podaży. Dotyczy to zarówno papierów krajów rozwiniętych, jak i rozwijających się. Najważniejszy, czyli amerykański, reagował w poniedziałek wzrostem do poziomu 4,35 proc., podczas gdy w ubiegłym tygodniu – gdy inwestorzy coraz mocniej wierzyli w przełom na Bliskim Wschodzie – wspomniany wskaźnik był nawet 10 pkt. baz niżej.
Dochodowości amerykańskich papierów skarbowych tym samym pozostają wyraźnie powyżej poziomów z końca lutego, czyli sprzed amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran. Wówczas rentowność papierów dziesięcioletnich USA sięgała okolic 3,95 proc.
Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i spowodowany tym wzrost cen ropy naftowej wzbudził obawy o wzrost inflacji, a rynki zaczęły w związku z tym uwzględniać możliwą zmianę polityki monetarnej głównych banków centralnych. O ile dotychczas spodziewano się raczej utrzymywania stóp procentowych , bądź cięć w tym roku, o tyle obecnie inwestorzy spodziewają się podwyżek kosztu pieniądza.
Czytaj więcej
Rentowność japońskich 30-letnich obligacji wzrosła do 3,74 proc., osiągając poziom bliski rekordowemu od czasu ich wprowadzenia na rynek w 1999 r....
Przykładowo w przypadku Europejskiego Banku Centralnego rynek obecnie wycenia dwie podwyżki stóp procentowych w tym roku (pierwsza już w czerwcu), a w dłuższym terminie wzrost do około 2,8 proc. z obecnych 2 proc., podczas gdy jeszcze w lutym zakładano, że do pierwszych podwyżek miałoby dojść dopiero pod koniec 2027 r. lub w 2028 r. Eksperci na ogół twierdzą, że tak silna reakcja rynków jest nieco przesadzona. – Faktyczna skala i tempo zacieśnienia mogą okazać się znacznie skromniejsze. Należy pamiętać, że w obliczu obserwowanych obecnie szoków podażowych skuteczność zacieśniania polityki pieniężnej pozostaje ograniczona, a kondycja niemieckiej gospodarki, znajdującej się w stagnacji od pandemii i w praktyce w kryzysie od 2022 r., znacząco ogranicza pole do silnych podwyżek. Ewentualna mniejsza skala zacieśnienia monetarnego byłaby zdecydowanie korzystna dla wycen obligacji – komentuje Aleksander Szymerski, zarządzający funduszami, Generali Investments TFI.
Kilkumiesięczny okres umocnienia notowań papierów skarbowych (spadków rentowności) zakończył się jednak z początkiem marca brutalnie dla szeregu innych rynków, w tym zwłaszcza wschodzących, do których należy Polska. W poniedziałek oprocentowanie krajowych obligacji dziesięcioletnich rosło do 5,58 proc. wobec lutowego zamknięcia poniżej 5 proc. W szczycie pod koniec marca wskaźnik ten zbliżał się natomiast do 6 proc. Tak dynamiczna przecena polskich papierów skarbowych wymazała zyski inwestorów z poprzednich miesięcy. Indeks polskich obligacji TBSP w zeszłym tygodniu dopiero zdołał wrócić do poziomu zamknięcia 2025 r.
– Marzec przyniósł przecenę na rynkach obligacji, w tym silną w Polsce. Okazało się, że z poziomu rentowności 5 proc. w przypadku krajowych obligacji dziesięcioletnich łatwiej dojść do 6 proc. niż do 4 proc. – zauważa Michał Szymański, prezes VIG/C-Quadrat TFI. Jak mówi, warto zwrócić uwagę na dwa czynniki. – Pierwszy, globalny to skok cen surowców, który dość szybko przenosi się na inflację. Nawet jeśli jest to efekt przejściowy, powoduje to wzrost rentowności obligacji. Drugi czynnik krajowy to wysoki deficyt budżetowy i od ponad pięciu lat silnie rosnące potrzeby pożyczkowe polskiego rządu, które oznaczają duże podaże obligacji skarbowych – podkreśla.
Nowe otwarcie w Japonii
O ile jednak wiele rynków obligacji na świecie, w tym Polska, od szczytów inflacji z 2022 r. porusza się w trendzie wzrostowym (rentowności spadają) bądź bocznym, o tyle dla Japonii ten rok może być siódmym z rzędu pod znakiem przeceny, co jest pokłosiem istotnych zmian w polityce monetarnej i fiskalnej. W poniedziałek dochodowość obligacji dziesięcioletnich Kraju Kwitnącej Wiśni rosła nawet do 2,5 proc., będąc tym samym najwyżej od około 30 lat. BOJ zakończył dekadę masowego luzowania ilościowego w 2024 r. i podniósł zarazem stopę referencyjną do trzydziestoletniego szczytu 0,75 proc. w grudniu 2025 r., podczas gdy wiele innych banków centralnych w zeszłym roku obniżało stopy. BoJ reaguje na inflację, która w ostatnich miesiącach utrzymuje się wyraźnie powyżej celu banku na poziomie 2 proc. Zmiany w polityce fiskalnej płyną z kolei z japońskiego rządu, który zapowiada m.in. ekspansję fiskalną i duże pakiety stymulacyjne.
Bank Japonii na początku miesiąca potwierdził gotowość do kontynuowania cyklu podwyżek stóp procentowych, o ile prognozy gospodarcze banku centralnego zmaterializują się. Jeszcze na początku kwietnia rynek wyceniał na około 70 proc. prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp w Japonii podczas posiedzenia 27-28 kwietnia, jednak obecnie inwestorzy są dość podzieleni. Zaczynają przeważać głosy, że za dwa tygodnie Bank Japonii wstrzyma się ze zmianą stóp.
Ostateczne dane o inflacji za marzec w Japonii poznamy 24 kwietnia. Według prognoz wskaźnik CPI wzrósł w zeszłym miesiącu o 1,3 proc. rok do roku.